Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

20:18

Wielkanocne inspiracje

Wielkanocne inspiracje
   Wielkanoc jest dla mnie jak zima. Zima zaskakuje drogowców, a mnie zaskakuje Wielkanoc. Co roku dziwię się, że to już. I na prędce wymyślam jak mogłabym ozdobić mój dom. Zazwyczaj jest już zbyt późno by biegać po sklepach w poszukiwaniu ozdób, które i tak będą cieszyć oko tylko przez kilka dni. Decyduję się więc na ozdoby szybkie i dostępne niemalże od ręki.


   Po pierwsze kupuję czekoladowe jajka- im smaczniejsze tym lepiej. Można je umieścić w niskiej szklanej misie w towarzystwie orzechów i piórek. W środek wstawiłam przeniesioną z kuchni figurkę kurki, ale myślę, że i czekoladowy zając dobrze by wyglądał. Resztę jajek można umieścić w kieliszku do wina (u mnie na dnie znów zostały umieszone piórka). Jeżeli posiadacie jajka w foliach bez żadnego nadruku, polecam umieścić je w płaskim naczyniu (u mnie ceramiczna miseczka do zapieknia) segregując kolorami. Lub po prostu wrzucić ich dużą ilość do dużej misy, postawić obok kwiatów i świecy z wielkanocnym nadrukiem (YC Bunny Cake, YC Jelly Beans, YC Tulips). Myślę, że część sukcesu należy do wyrobów z czekolady, a ta większa część do kwiatów. Bo to one wprowadzają wiosnę do domu. Dbam by w tym okresie nie brakowało w domu tulipanòw, hiacyntów, narcyzów i żonkili. Do tego jeszcze kilka pisanek w koszyczku i gotowe. A jak jest u was?

  Jeżeli nie macie wciąż pomysłu jak udekorować ciasta, może warto zajrzeć tu <klik>

12:43

DRESSLINK WISHLIST

DRESSLINK WISHLIST
   Czytam dość sporo blogów. Dużych, małych, kosmetycznych, wnętrzarskich i lifestylowych. Z początku do postów modowych podchodziłam dość sceptycznie. Ale raz za razem przeglądałam te wpisy- widziałam zamówienia ze sklepów internetowych jak Dresslink. No i muszę się przyznać, że kilka rzeczy wpadło mi w oko- gadżetów kosmetycznych, gadżetów do domu czy też ubrań, które na zdjęciach wyglądały fajnie. Nie odważyłam się na złożenie zamówienia. Ale gdy dostałam maila od firmy z propozycją darmowej przesyłki po chwilach wątpliwości zgodziłam się. Gdy przyszło mi skompletować swoje zamówienie, lista była dość długa. Jesteście ciekawi co wybrałam?

00:50

Co nowego?

Co nowego?
   Grudzień był dla mnie cudownym miesiącem, szalonym lecz cudownym. Miłą odmianą od rutyny okazały się wyjazdy- prywatne jak i ten służbowy. Spotkałam na swojej drodze wielu cudownych ludzi, odwiedziłam wiele pięknych miejsc. O Londynie już wam pisałam, na szybko, może trochę niewyraźnie, ale mimo tego, iż tablet nie jest najlepszym urządzeniem do pisania bloga musiałam z podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Jesteście ciekawi Luksemburga i mojego rodzinnego miasta nocą?



   Ale nie samym zwiedzaniem człowiek żyje. Wyjazdy są także doskonałą możliwością do zrobienia zakupów. Zwłaszcza kosmetycznych. Byłam także grzeczną dziewczynką w ubiegłym roku, więc i pod choinką znalazłam kilka kosmetycznych skarbów.


   Sklepem, którego najbardziej mi brakuje w Krakowie jest Lush. Korzystając z okazji popełniłam duże zakupy będąc w Londynie, by później dokupić jeszcze wiele w luksemburskim sklepie. Cóż, zapas mydeł mam chyba na wiele miesięcy! Mydła mydłami, ale obecnie jestem zachwycona dezodorantami. Po bardzo pozytywnych pierwszych testach Aromaco (piękne wydanie paczuli) dokupiłam także Teo, którego zapach jest bardziej świeży i cytrusowy. Do swej wanny zapragnęłam zaprosić także uroczego misia oraz robota. A co! Takie towarzystwo zawsze mile widziane. Moją kolekcję mydeł powiększyłam o: yog nog (słodki, relaksujący zapach na zimowe wieczory), ice blue (który uprzyjemni mi ciepłe dni), rock star (czyli odpowiednik snow fairy, z którym mam wiele dobrych wspomnień), figs and leaves (land-lang i wyciąg z kwiatów pomarańczy- czyli coś co uwielbiam) a także Parsley, który skusił mnie swoim składem i działaniem. Oczywiście nie mogę zapomnieć o galarecie do mycia, czyli Plum Plum. Do mycia rąk kupiłam dwa mydła Scottish Fine Soaps- o zapachu grzanego mydła i świątecznego wydania jabłek. Wracając do Lush'a  Mikołaj dostarczył mi Dream Cream (którego działanie już zdążyło mnie zachwycić- zwłaszcza gdy mowa o suchych dłoniach i ustach) oraz dawnego ulubieńca, czyli Wiccy Magic ( ma tak mocny zapach, że muszę go trzymać w pralni, oprócz działania rozgrzewającego i kojącego ból świetnie spisuje się także w roli odświeżacza powietrza ;) ). I na tym lista się nie kończy- zapas szamponów też mam roczny, skusiłam się na szampon z henną, czyli Copperhead, oszałamiający zapachem (i nie tylko!) Brazilliant oraz Jason And The Argan Oil. Jak gratis dostałam dużą próbkę maski Cupcake (4 użycia już za mną, jeszcze jakieś 3 użycia przede mną). 

   Będąc przy pielęgnacji, skusiłam się na kosmetyki firmy Bioderma. Przytargałam do domu dwie duże butle owianego dobrą sławą micela, krem pod oczy oraz krem Hydrabio Bio Richie (wszystko mówi o tym, że będzie to mój ulubiony krem!). Oprócz tego do moich zapasów trafił krem Dermika Meritum. Bardzo się cieszę, że Blistex wszedł na nasz rynek. Niestety, ale oferta nie jest pełna, więc z Londynu przywiozłam najlepszy środek na opryszczkę- Releif cream tej właśnie firmy. Czyni cuda! 

   Ale nie samą pielęgnacją człowiek żyje. Wraz z zakupem gazety Red (same reklamy!) wzbogaciłam się o błyszczyk Rodial, który nie tylko powiększa usta, ale także je regeneruje.Swoją kolekcję o 3 lakiery firmy Nails Inc- doskonała pamiątka, zwłaszcza, ze ich nazwy związane są z miejscami w Londynie. A że lakiery trzeba też czymś zmywać- tym razem postawiłam na czkoladowy zmywacz firmy Ciate

   Gdyby tego było mało, wpierw zakupiłam podkład w sztyfcie FIT od Maybelline- pomyślałam, że jego forma nada się doskonale podczas podróży, których jak wspominałam we wstępie, miałam przed sobą całkiem sporo. Jednakże pragnąc także czegoś co zamaskuje mój brak snu, postanowiłam spróbować podkładu rozświetlającego do Max Factor- Skin Lumnizer


O pędzlach Real Techniques jest głośno w sieci od dłuższego czasu. Dzielnie się opierałam widząc je w Tk Maxx, podobnie jak w drogeriach w Anglii. Jednak gdy zaszłam tylko po zmywacz do paznokci do drogerii w Luksemburgu w moje oczy wpadł on- malutki pędzelek, który świetnie się sprawdza przy konturowaniu. Musiałam go zabrać ze sobą. Od tej pory towarzyszy mi codziennie. Kolejny pędzlem był pędzel do oczu Sephora oraz grzebyk tej samej firmy (Eco Tools po latach rozpadł się). Zakupem kosmetycznym, który uważam za chyba najbardziej udany w ubiegłym roku był uroczy domek skrywający w sobie róże firmy Benefit. Pierwszy raz zaświeciły mi się do niego oczy widząc zapowiedź w internecie. Jednakże szybko zostałam sprowadzona na ziemie wiadomością, iż w Polsce nie będzie dostępny. Skutecznie wymazałam go w pamięci. Błąkając się ulicami Londynu, o zgrozo!, przypomniał mi się. Zaszłam do jednej drogerii, drugiej- wykupiony w całym mieście, zawitałam więc do sklepu firmowego, już witałam się z gąską, gdy personel sklepu szybko wydał instrukcje schowania testera, bo i tak go nie można kupić. Chyba zbyt mocno cieszyłam się na jego widok... Jednak tak łatwo się nie poddałam. Przechodząc Liverpool Station okazało się, że jest otwarcie drogerii, szybko wykonałam kilka kroków w bok i trafiłam! Złapałam metalowe pudełeczko okryte dodatkowym papierowym ubrankiem i radośnie pobiegłam do kasy. Był mój! 

Na uroki Urban Decay byłam odporna. Miałam kiedyś ich bazę i chociaż była dobra, nie przywiązała mnie do marki. Wszystko zmieniło się, gdy ujrzałam ją- paletę Naked On the Run. A że trafiła mi się okazja, postanowiłam mianować ją oficjalną pamiątką z Luksemburga. Chociaż romans nasz był krótki, nasza Sephora oraz jej wyprzedaż minus 30% sprawiła niż ostatniego dnia ubiegłego roku stałam się szczęśliwą posiadaczką palety Naked 2 i Naked Basics 2. Sephora skusiła mnie także czerwoną kredką do ust oraz otulającym zestawem Pat&Rub. Ależ on pachnie!

Wpis zakończę zapachowo. Skusiłam się na trzy buteleczki- owocowy Loewe- I Loewe me, pachnący świeżym praniem Chloe Love, Chloe Eau Florale oraz cytrusowo-intrygującym Givenchy Ange ou Demon Le Secret Edition Croisiere. Oczywiście w zestawieniu nie mogło także zabraknąć świec. Między jednym a drugim wyjazdem udało mi się w ostatnich minutach trafić na miodową i kupić dwie świece z nowej kolekcji Shea Butter oraz Cassis. Z miłości do świec trafiła do mnie też illuma ze słoikiem i serduszkiem. Ekipie Zapachu Domu dziękuje i przepraszam za przetrzymanie w sklepach po godzinach. Dziękuję, że rozumiecie moje uzależnienie! 

Czy ktoś przeczytał cały post? Chyba brakowało mi pisania... Mam nadzieję, że w 2015 roku będę częściej tutaj gościć. Wiem, to ogromny post- zarówno jeżeli chodzi o długość jak i o ilość nowych produktów. Teraz mam nadzieję, że już nic więcej nie będzie mnie kusić. A was co skusiło? A może coś wciąż kusi?

14:59

Londyn

Londyn







15:06

EMPIK- moje łupy dokonane podczas wyprzedaży -90% -50%

EMPIK- moje łupy dokonane podczas wyprzedaży -90% -50%
   Czy już Wam mówiłam, że uwielbiam wyprzedaże? Ale nie takie udawane, ale te prawdziwie. Oczywiście okazja musi być ogromna, im większa tym lepsza. W ostatni piątek wybrałam się niewinnie tylko po dwie świeczki. Oczywiście kupiłam więcej. Wszystko przez to, że natrafiłam na wyprzedaż w Empiku. Z tych zakupów jestem tak zadowolona, że chętnie wam je pokażę. Według rachunków zaoszczędziłam 652, 72 grosze. Robi wrażenie, prawda?


 1. W moim otoczeniu musi ładnie pachnieć. Oprócz świec zapachowych używam do tego celu także pałeczek. Na te z Empiku skusiłam się pierwszy raz. Zamiast 21,99 zł za jedną zapłaciłam 6,90 zł. Do tego są zapakowane w estetyczne tuby, które będą służyły mi do przechowywania drobiazgów. 

2. Plastikowe pojemniczki przypominające ciastka. Kupiliśmy 4, planujemy zasadzić w nich kwiaty. Cena wyjściowa za jedną 25,99 zł, my zapłaciliśmy 2,60 zł. 

3. Ramka na zdjęcia HOME. Zamiast 16,90 zł- 1,69

4. Zestaw do obierania owoców (truskawek, melona oraz cytrusów). Zamiast 9,90 zł- 4,95

5. Torebki na pranie. Przydadzą się podczas wyjazdów czy też na siłownię, basen. Zamiast 17,91 zł za jedną- 1,99

6. Wyciskacz silikonowy- liczę, że w końcu będę miała suche ręce podczas wyciskania cytryn czy limonek.. Zamiast 4,90 zł- 2,45 zł. 

7. Nasiona Lotosu w szklanych kulach. Jestem ciekawa czy uda mi się je wyhodować. Zamiast 39,99 zł za jeden zestaw- 4

8. Kilka dni temu rozmawialiśmy o tym, że marzy nam się drzewko Bonsai. Nawet kilka razy przymierzaliśmy się do zakupów. Promocja spadła nam jak z nieba. Kupiłam 3 zestawy (3 doniczki, nasiona, prasowana ziemia i łopatka opakowanie w ładne drewniane pudełko)- Zamiast 59,99 zł za jeden- 6


9. Etykietki na bagaż. Chociaż dopiero co wróciliśmy z urlopu, z pewnością użyjemy ich podczas następnej wyprawy lotniczej. Zamiast 18,90 zł- 1,79

10. Podobnie z taśmami do zabezpieczania walizek. Dla niego w wersji stonowanej, moja w różowe diamenty, tak aby nikt nie miał wątpliwości, że ten bagaż należy do mnie. ;) Za różową zamiast 18,90 zł- 1,79 zł, za drugą zamiast 14,90 zł- 1,49 zł.

11. Małe kłódeczki do bagażu- zamiast 33,90 zł- 3,39

12. Świeczka czaszka. Mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się zorganizować Halloween. Zamiast 21,90 zł- 2,19 zł.

13. Foremki do lodu. Liczę, że upadły nadejdą i za tydzień będziemy mogli wypróbować je wraz z naszymi gośćmi. Zamiast 16,90 zł za jedną 1,69 zł.

14. Na ostatnie zdjęcie załapało się kilka innych łupów, głównie z Zapachu Domu. Duża świeca Black Coconut (recenzja wosku tutaj <klik>), duża Pink Honeysuckle (wosk mnie całkowicie zachwycił), oraz świecznik do kompletu. Oprócz tego jak widać na zdjęciu peeling i maska do stóp Organique. Do tego wpadło kilka rzeczy w SuperPharm, ale nie są one już na tyle ciekawe by je tu prezentować. 


Wpadło wam coś w oko? Wybieracie się do Empiku czy do wyprzedaży podchodzicie z ogromnym dystansem? A może napiszecie co udało wam się ostatnio upolować w super cenie?

22:30

Upolowane w styczniu- Sephora, Tk Maxx, Zapach Domu

Upolowane w styczniu- Sephora, Tk Maxx, Zapach Domu
   Nie lubię chodzić po sklepach. Ale za to lubię polować na promocje. Styczeń jest dla mnie miesiącem dobrych łupów. Na tyle dobrych, że postanowiłam się nimi pochwalić. Raz na jakiś czas chyba mogę opublikować tutaj taki post? Ubrania, których w tym miesiącu przybyło mi sporo, sobie odpuszczę, bo choć poruszam na łamach tego bloga wiele tematów, wciąż nie poruszam tu takiej tematyki. Ograniczę się więc do kosmetyków i tego co od wielu miesięcy kręci mnie najbardziej- czyli Yankee Candle.

   Regularnie zaglądam do Sephory. Najbardziej lubię tę w krakowskim M1, bo to właśnie tam odnajduję najlepsze promocje.W tym miesiącu upolowałam, tam podkład mineralny sygnowany marką Sephory. Na początku miesiąca upolowałam go za 12 złotych i po pierwszych testach żałuję, że nie kupiłam więcej. Podkład niczym nie ustępuje mojemu dotychczasowemu ulubieńcowi, którym jest Pixie Minerals. Rozprowadza się bez problemów, nie widać go na twarzy i utrzymuje sie cały dzień. Kolor jest naturalny i dobrze dopasowuje się do odcienia mojej skóry.


   W Sephorze skusiłam się też na kosmetyki firmy Benefit. Lubię tę markę, chociaż wyżej stawiam The Balm. Standardowe ceny wydają mi się odrobinę zawyżone, ale gdy jestem kuszona dobrą promocją- ulegam. O różu Bella Bamba pierwszy raz usłyszałam od zachwyconej nim przyjaciółki. Wtedy myślałam, że będzie podobny do różu Hot Mama The Balm, więc nie zaczęłam na niego polować. Moje wątpliwości zostały rozwiane gdy makijażystka Benefitu użyła go w moim makijażu pin up. Wtedy wiedziałam, ze go kiedyś kupię. Gdy zobaczyłam go w cenie 70 złotych, skusiłam się.


   Mój mężczyzna zaopatrzył się w kosmetyki Pat & Rub Kingi Rusin. Testy jeszcze przed nim, ale postaramy się reaktywować rubrykę męskim okiem na blogu.On też namówił mnie (jest moim naczelnym kusicielem!) na paletkę smokin' eyes Benefitu. Testy trwają. Do zakupów dorzuciłam też mały zestaw Benefitu z miniaturką podkładu i bazą, którą lubię. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że zestaw kosztował tylko 20 zł. Moja radość została dopełniona w Tk Maxx, gdzie udało mi się upolować dwa lakiery firmy Orly za 20 zł oba. Muszę przyznać, że obawiałam się czy lakier Close your eyes będzie mi się podobał na moich paznokciach, ale niesłusznie. Lakier mnie zachwycił. Jest głęboki i ciekawy. Takiego jeszcze w swojej kolekcji nie miałam.


   Z racji tego, ze pod choinką znalazłam wymarzony talerz pod świece Black Gold Mosaic Yankee Candle złożyłam zamówienie w internetowym sklepie zapachu domu i odkupiłam, do niego klosz. Oczywiście użyłam bonu zniżkowego, który sklep przysyła regularnie subskrybentom swojego newslettera. Muszę przyznać,  że był to jeden z najbardziej udanych zakupów ostatnich czasów. Nie dość, że świece palą się lepiej to aspekty wizualne przeszły moje najśmielsze oczekiwania (a mam jeszcze dwa inne duże klosze i jeden mały i żaden z nich nie tworzy tak magicznej atmosfery). Czarno-złota, potłuczone mozaika nadaje światłu świec piękny odcień. A światło przechodzące przez jej załamania wygląda pięknie. Jest to zachwycająca ozdoba domu, zarówno przy zapalonej jak i zgaszonej świecy. Słój zamienia się w piękną lampę, która doda uroku każdemu wnętrzu! Oprócz tego przybyło do mnie kilka nowych zapachów zarówno w woskach jak i samplerach. Moje zapasy wosków (ponad 100 różnych zapachów) chyba nigdy nie stopnieją!


   Ostatnim zakupem jaki poczyniłam były znów lakiery. A nawet zestawy. Lakiery Ciate kusiły mnie wiele miesięcy, jednak bałam się kupować je w ciemno (zwłaszcza, że nie są tanie). Znów skusił mnie Tk Maxx. Podczas wczorajszych zakupów znalazłam całą masę przecenionych zestaw do zdobienia foliowego tej firmy. No cóż, nie były to zestawy kompletne, ponieważ brakowało zestawu folii. W to mi graj! za 13 zł szutuka kupiłam dwa lakiery w zestawie z klejem do folii (raczej nie zrobię z nich użytku) i wzornikiem na lakieru (miałam w planach kupić już dawno temu). Z trzech dostępnych kolorów przygarnęłam PP101 kiss chase i PP082 cream soda. Nie mogę się już doczekać jutrzejszego malowania paznokci!

   Jesteście łowcami okazji? Co udało wam się ostatnio upolować. Znacie powyższe produkty? Co o nich sądzicie?

13:31

27. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa

27. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa
   Kilka dni temu pisałam, że wybieram się na Targi i Kongres NLE. Jak napisałam tak zrobiłam. Targi były doskonałą okazją do spotkania się z innymi blogerkami (pozdrawiam!). Plan miałam ambitny- pobiec do OPI i grzecznie pójść na konferencje. A jak było w praktyce?


    W OPI już po samym otwarciu było dużo ludzi. Za dużo jak na takie małe stanowisko. Kusiły zestawy w promocyjnych cenach, duże lakiery i miniaturki. W kolejce by zapłacić za zdobycze też trzeba było odczekać swoje- w sumie nie było to takie złe, można było 8 razy przemyśleć swoje zakupy.


   Po wyjściu z OPI zobaczyłam stanowisko Orly. Wiele o nich czytałam, jednak sama nic wcześniej nie miałam. Muszę pochwalić obsługę- panie były bardzo sympatyczne. Panie nie czekały i same odnajdywały na próbniku wskazany lakier, pamiętały przy ilu warstwach pokryje i chętnie doradzały kolory. Widać, że lubią swoją pracę. 

Jak widać, można było upolować lakiery w dobrej cenie.
Co wybrać?
   Stanowisko miała także firma sprzedająca lakiery firmy Zoya. Spędziłyśmy tam wiele czasu, panie były cierpliwe jednak szkoda, iż na tragach nie miały całego asortymentu. 


   W części kosmetycznej było wielu wystawców, tych znanych i mniej mi znanych. Kusiły rzęsy i brwi w butelce, jednak aby dostać się do ich stanowiska trzeba było czekać bardzo długo. No cóż, nie miałyśmy tyle cierpliwości. 

Urzekły mnie koszyczki Bandi.
   Organique jest sklepem, który nie wywoływał we mnie szybszego bicia serca. Na targach mogłam pomacać w tłumie testery, spojrzeć na składy. Można było też zrobić zakupy w lepszej niż normalnie cenie (szkoda, że nie pomyślano, że jak daje się na coś super cenę to to szybko się wyprzeda). 

Na zdjęciu zabrakło ałunu.

   Wystawców było sporo.To tylko ułamek tego co było, jednak w pewnych miejscach było tak tłoczno, że nie miałam jak zrobić zdjęć. Sądzę, że na targach każdy by znalazł coś dla siebie. Ja jestem zadowolona, bo jakże mogłabym nie być, skoro spędziłam cały dzień w towarzystwie tak sympatycznych osób? A i do domu przyniosłam kilka świetnych produktów. 

12:01

Calcium pantothenicum i jego negatywne skutki uboczne.

Calcium pantothenicum i jego negatywne skutki uboczne.
   W krótkich włosach czułam się bardzo dobrze. Jednak po pewnym czasie chciałam zmian. Pooglądałam swoje dawne zdjęcia,  do tego znalazłam w sieci wiele fajnych fryzur z długich włosów, do tego doszły głosy bliskich mi osób, więc stwierdziłam, że zapuszczę. Jednak chyba każda kobieta wie, jak trudnym okresem jest zapuszczanie włosów. Chodziłam do fryzjera regularnie, aby nadal ludzi nie straszyć, ale chciałam uzyskać szybciej wymarzoną długość. Akurat w tym czasie zaczęła się moda na Calcium pantothenicum, czyli pantotenian wapnia (witamina B5). Kuracja nie była droga, a jej wpływ na organizm miał być bardzo dobry. Poczytałam i przystąpiłam do działania. Jaki był efekt?


   Przyjmowałam różne dawki w zależności od okresu. Mimo mojego braku systematyczności w zażywaniu tego typu produktów byłam tym razem raczej systematyczna. Przyrost włosów wydawał mi się większy, ale nie mierzyłam konkretnych przyrostów.

   Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam był jego wpływ na sen. Nie byłam w stanie się podnieść z łóżka jeżeli nie przespałam minimum 8 godzin. Budzik mógł dzwonić, kawa mogła stać obok, a ja nie byłam w stanie podnieść głowy. Zaczęły też się pojawiać wypryski, zawsze w jednym miejscu (na linii włosów nad skronią) i były to bolące gule. No cóż, normalny etap przy tego typu suplementach.

   Ogólnie z efektów byłam zadowolona, gdyby nie wymiana spostrzeżeń na temat tego suplementu na jednym z forów internetowych. Wtedy zorientowałam się, że fatalny stan paznokci może być skutkiem zażywania tego suplementu. Z początku nie wierzyłam, ale po odstawieniu przekonałam się, że pękające paznokcie ok. 3 mm od ich krawędzi to nie jest kolejny wybryk moich suchych i rozdwajających się paznokci. Same paznokcie były twardsze, ale pęknięcia paznokci w takim miejscu to nie był efekt, którego oczekiwałam. Odstawiłam suplement, nawilżam paznokcie i muszę czekać, aż odrosną. Jak dla mnie jest to zbyt duże poświęcenie.

   Wy także zostałyście skuszone wizją szybszego przyrostu włosów? Jeżeli tak, to czy zauważyłyście u siebie podobne skutki uboczne? A może byłyście zadowolone z efektów?

21:55

Wczesnowiosenne spotkanie krakowskich beauty-blogerek

Wczesnowiosenne spotkanie krakowskich beauty-blogerek
   Gdy zobaczyłam ogłoszenie u Vexgirl odnośnie kolejnego spotkania krakowskich blogerek, długo nie musiałam się zastanawiać. Ciekawiło mnie, jak takie spotkania wyglądają, o czym się rozmawia i kim są blogerki prywatnie. A że z Dymkiem od dawna chciałyśmy się spotkać, uznałyśmy, że będzie to najlepsza okazja. Dni mijały, a marzec nadciągał. Jak zawsze w takich chwilach, zabrakło mi czasu. Wybiegłam z domu w jesiennym płaczu (bo takie piękne słońce było!), spóźniłam się na autobus, zabrałam aparat, ale zapomniałam karty do niego. Z tego powodu poniższe zdjęcia nie będą najlepszej jakości, bo byłam zmuszona robić je komórką.


   Jak na złość, żaden inny autobus nie miał ochoty przyjechać, więc zaliczyłam podróż busem, bieg na kolejny autobus i niecierpliwe czekanie na Dymka (się później chwaliła, że ma od mojej (nie)skromnej osoby tyle połączeń!). Miałyśmy do wyboru podjechać dwa przystanki lub się przespacerować. Wybrałyśmy spacer. W sumie to obie nie wiedziałyśmy czy dobrze idziemy, ale instynkt  doprowadził nas do celu. Ujrzałyśmy Meli Melo. Byłyśmy u celu. Trochę bałyśmy się wejść tam bez Snickersów, jednak w Lewiatan był pod ręką, więc zaopatrzyłyśmy się w kilka sztuk. Nie, nie wykupiłyśmy wszystkich.


   Weszłyśmy do jaskini lwa.. Lwa jednak nie było. Liczyłyśmy na wejście w stylu gwiazd (przecież spóźniłyśmy się jak to ponoć gwiazdy mają w zwyczaju), jednak prawie nikt nie zwrócił na nas uwagi. Nie wiem jak Dymek, ale ja czułam się trochę zagubiona i jeszcze bardziej doceniałam to, że umówiłyśmy się wcześniej. Przecież we dwie zawsze raźniej. Jednak po chwili udało się ujrzeć znajome nicki, co było ułatwione dzięki noszonym przez nas identyfikatorom. Jednak równie pomocne były  wina Carlo Rossi. Duża część z nas okupowała stół z nimi. Wina nam nie skąpiono, więc przeprowadzałyśmy poważne testy, chociaż przedstawiciel nie chciał napełnić stojącej w łazience wanny nimi. A może to i lepiej, bo przecież dogłębne odżywianie ciała lepiej na nie wpływa :D


   Przedstawiciela Carlo Rossi przepytałyśmy z win, które firma ma w swojej ofercie. Dwa z nich nadają  się do obiadu (aczkolwiek bardziej do makaronu z pysznym sosem, niż do schabowego), na myśli mam dwa pierwsze wina od lewej. Pozostałe zaś pasują do romantycznego wieczoru we dwoje i gorzkiej czekolady. Moim zdaniem najlepiej smakują wypite podczas  takiego spotkania jak nasze. . A z pewnością smakowało nie tylko mi, bo wszystkie bardzo chętnie nadstawiałyśmy kieliszki do ponownego napełnienia. Jeżeli ktoś nie miał ochoty na wino, mógł dobrać do babeczki kawę, herbatę lub sok. Dla każdego coś dobrego.


   Ale żeby nie było, że ja tylko o winie piszę to pochwalę także babeczki. Po pierwsze ujęły nas napisem, ale po skosztowaniu ich wiedziałyśmy, że kryją w sobie o wiele więcej. Miały pyszny, korzenny smak, który podkreślała dobra śmietana. Równie dobre były mikro kanapeczki z łososiem, kawiorem i cytryną (będę musiała zrobić takie w domu!). Był także gulasz, jednak ja go nie próbowałam (jak wielu innych rzeczy!), bo buzie miałyśmy zajęte rozmowami.


   Na blogu pokazuję się tylko we fragmentach. Nigdy w całości. Nie lubię też pozować, więc starałam się ukrywać przed błyskiem fleszy. Pewnie z tego powodu Blanka urządziła polowanie na czarownicę na mnie. A że nie tylko Blanka błyskała fleszem, można było poczuć się jak prawdziwa gwiazda. Dobrze więc, że zabrałam ze sobą moje wielkie ego ;)


   Miejsca siedzące były ograniczone, ale że z nas nie są paniusie to i podłoga była idealnym miejscem do rozmów i podziwiania butów. Chociaż i tak większą część czasy spędziłyśmy krążąc po całym lokalu i rozmawiając. Zdradzę wam, że na takich spotkaniach rozmawia się nie tylko o kosmetykach! Z pewnością śmiechu i żartów nie brakowało.


   Pewnie mogłabym tak pisać i pisać, ale ponoć kobieta jest tym ciekawsza im więcej ma tajemnic. Najlepszym podsumowaniem będzie chęć bywania na następnych takich spotkaniach!



20:12

Coca-cola i misie polarne

Coca-cola i misie polarne
   Misie polarne dzielnie występują w reklamach Coca-Coli od lat. Od kilku dni naszą telewizję atakują niedźwiedzie. I to z dużym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Widzieliście?


   Dziś czekała na mnie niespodzianka. Po faktach (TVN) i po Wydarzeniach (Polsat) mogliśmy zobaczyć kolejny spot. Gdzieś na samym początku dyskretnie mignęło nam logo, ale bajka przykuła do telewizora. Trwa 7 minut! Sądzę, że przykuła nie tylko naszą uwagę (i zmusiła do pytań- ile to kosztowało), ale podbiła serca zarówno dzieci jak i dorosłych. Film nie namawia do picia napoju, ale za to promuje relacje rodzinne. Ciekawa jestem jak będzie to wyglądało w następnych odcinkach. 


   Kampania reklamowa będzie trwała od jutra do końca lutego. W telewizji będą pojawiały się kolejne spoty nawiązujące do dzisiejszego "filmu". W sieci możemy podglądać misie na facebooku, grać z nimi w gry interaktywne, a w kinach wygrywać limitowane puszki napoju. 


   Moim zdaniem jest to świetna akcja marketingowa. Bo ciężko nie polubić tej polarnej rodzinki. Cała seria spotów, a także możliwości poznawania ich w sieci jest czymś interesującym. Najmłodsi będą pewnie żądni gier i bajek. Sama będę wyczekiwać kolejnych spotów! No i z pewnością akcja przyniesie zamierzone skutki- promowanie marki. Przecież sama właśnie napisałam ten post... A wy co myślicie o takiej kampanii (oprócz tego, że jest okropnie droga, ale kogo jak kogo, koncern Coca-Coli na to stać)?

P.S. Film można obejrzeć na stronie Coca-Coli, a wszystkie zdjęcia w tym poście pochodzą z ich facebooka. 

01:57

Hobbit: Niezwykła podróż

Hobbit: Niezwykła podróż
   Nie, nie czytałam książki. Tak, widziałam film. Tak, kolejny raz po obejrzeniu filmu cieszyłam się, że nie zaczęłam od książki, a właśnie od filmu. Dziś o filmie chciałabym napisać kilka słów.

www.filmweb.pl

   Film jest długi. Trwa 2 godziny 49 minut. Bardzo lubię "Władcę Pierścieni", więc byłam ciekawa tego filmu. Każdą część ekranizacji trylogii Tolkiena oglądałam bez chwili znudzenia, a nawet przy napisach końcowych zdarzało mi się czuć niedosyt. No cóż, tym razem niezupełnie tak było.
 
Hobbit facebook

   Film jest zrobiony pięknie. Zazwyczaj nie przepadam za filmami w trójwymiarze, jednak tutaj byłam bardzo zadowolona z takiej wersji. Wszystko wyglądało bardzo realnie. Piękno widoków było spotęgowane wrażeniem namacalności. Widoki były równie piękne co we Władcy, ale trójwymiar potęgował to piękno jeszcze bardziej. Przez większą część filmu myślałam, że chciałabym kiedyś być w tak pięknych miejscach (Nowa Zelandio kiedyś przybędę!). Aktorzy grali świetnie i tak też wyglądali. Jakość filmu jest świetna. ładnie widać wszelkie detale, wszystko było świetnie dobrane.

The Hobbit fb

   Hobbit został podzielony na 3 części, rzekomo powodem jest chęć wiernego oddania tekstu literackiego. Ja swoje wiem. Wiem dobrze, że chodzi tu o pieniądze. Film momentami się ciągnął. Pewne wątki, dialogi były aż za bardzo rozbudowane. Wolałabym aby pewne rzeczy były pominięte i film składał się z 2 części maksymalnie. Jednakże cieszę się, że widziałam ten film. Jeżeli macie 3 godziny wolnego czasu, możecie poświęcić je na obejrzenie tego filmu. Jednak zalecam kino, aby móc się nacieszyć tą jakością.

http://forum.cdaction.pl

   Wybieracie się na Hobbita?

01:47

Jak ozdobić dom na Święta?

Jak ozdobić dom na Święta?
   Święta. Milion gadżetów. Wiele z was pewnie się głowi w ostatniej chwili jak przyozdobić dom. Część ma pewnie wszystko już zrobione. W sklepach jest cała masa przeróżnych figurek, zabawek, podkładek i innych cudeniek mających budować klimat. Co może pomóc stworzyć atmosferę Świąt?


1. Lampki choinkowe zawieszone przy oknach.
2. Na szafce/komodzie rozkładamy girlandę z czerwonymi kokardami, białymi lampkami choinkowymi, stawiamy świeczki i szklane przedmioty, aby odbijały światło.
3. Do przeźroczystej bombki wkładamy lampki choinkowe (na zdjęciu już gotowa bombka), bombkę wkładamy do szklanego naczynia.
4. Patrz pkt. 2
5. 6. Girlanda bez światełek i ze światełkami, zawieszona na oknie lub na pustym fragmencie ściany.
7. Proste, nowoczesne "choinki", wystarczy kupić i postawić np. na podłodze.
8. Różnego rodzaju krasnale, Mikołaje czy inne świąteczne figurki postawione na parapetach, stolikach czy regałach.
9. Prosty wieniec. Świeczka w towarzystwie sztucznych lub prawdziwych iglaków. Przyczepiamy kokardki, malutkie bombki lub jakiekolwiek inne ozdoby świąteczne.
10. Świeczniki a koło nich brokatowe renifery, które pięknie odbijają światło.
11. Świeczki, Nie może ich zabraknąć. Na zdjęciu Ikea.
12. Suszone liście trawy, pomalowane srebrnym sprayem. Zaczepiamy na nie lampki choinkowe i bez żadnego schematu przyczepiamy spinacze np. z wizerunkiem Św. Mikołaja.

   Oczywiście nie zapominamy o choince i jemiole.

   Na zdjęciu jest tylko część świątecznych ozdób, każda z nich reprezentuje pewną kategorię ozdób, które tworzą ten klimat.

Dekorujecie swoje domy, mieszkania, pokoje?

00:49

Ho, ho, ho! Mikołaj przyszedł i zostawił coś dla Was!

Ho, ho, ho! Mikołaj przyszedł i zostawił coś dla Was!
   Byłyście grzeczne? A może byłyście tak (nie)grzeczne jak ja, że przemiły Pan przyniósł wam prezenty? A może nie był to Mikołaj lecz Gwiazdor? Schował pod poduszką czy wsadził do buta? U mnie był! I był na tyle miły, że obdarował nie tylko mnie, ale i Was! Zostawił coś w złotym kartoniku! Co to jest? Co to jest? Dla kogo Mikołaj przyniósł tę paczuszkę?



   Jeżeli masz ochotę rozpieścić swoje włosy na Wigilię lub Sylwestra szamponem Alicna Royal (tu moja recenzja) napisz mi dlaczego Mikołaj zostawił tę paczkę właśnie dla Ciebie (niestety zapomniał jej podpisać!). Bardzo chętnie będę pośredniczyć w jej przekazaniu. Forma przekazu dowolona. Mikołaj weźmie pod uwagę 20 najciekawszych odpowiedzi, a pośród nich zrobi losowanie. Podczas tego losowania będą brane pod uwagę dodatkowe punkty, które zostaną zamienione na losy.. Punkty się sumują za:

1. Czy podzieliłaś się wiadomością o rozdaniu (wraz ze zdjęciem)- na blogu w notce (+4 punkty), pasku bocznym (+1 punkt)  lub facebooku (+1 punkt)
2. Masz mnie w blogrollu (+2 punkty)
3. Lubisz mnie na facebooku (+1 punkt)

   Powyższe warunki są opcjonalne. Warunkiem koniecznym jest bycie publicznym obserwatorem bloga oraz udzielenie odpowiedzi na pytanie dlaczego ta paczka należeć powinna do Ciebie.

4. Osoby, które najczęściej do tej pory tu komentowały otrzymują 2 dodatkowe punkty są to: 9thPrincess(13) Alieneczka(12) Bella(88) Ev(12) Hexx ana(17) Karola(18) Karotka(21) Marti(68) Nena(25) Ola(19) Pink Caster Sugar(14) Una(12) Wdowa Po Stalinie(14)  dzolls(24) elle(13) karminowe.usta(22) katarzyna.marika(15) simply_a_woman(31) zoila(76)

   Wszystkich chętnych zapraszam do udziału w tym rozdzaniu do piątku 14.12.2012 roku. Zwycięzca zostanie ogłoszony najpóźniej 17.12.2012 roku, a przesyłka zostanie niezwłocznie nadana, aby zdążyła dojść przed świętami.

Proszę o zgłoszenia w jednym komentarzu tylko pod tą notką w schemacie:

Obserwuję jako:
Notka na blogu: TAK/ NIE link
Pasek boczny: TAK/NIE link
Blogroll: TAK/NIE link
Facebook: nazwa
Dlaczego do Ciebie powinien trafić ten prezent? 


Jeżeli jest to inna forma odpowiedzi niż pisemna, proszę o nadesłanie jej na maila wszystkocomniezachwyca@gmail.com, a w ostatnim punkcie o zaznaczenie, iż została ona przesłana e-mailowo.

Zgłoszenia w innym formacie nie będą brane pod uwagę.

Wiadomość dla osób ciekawych pochodzenia nagrody: szampon jest całkowicie nowy i świeży. Jest on moją wygraną w konkursie na stornie internetowej www.tomaszimny.com. Z racji posiadania zbyt dużego zbioru a także magicznego czasu jakim jest grudzień chciałabym, aby ktoś z was mógł wypróbować ten szampon. Mam nadzieję, że zwycięzca będzie z niego tak samo zadowolony jak ja. 


Edit. Z racji, ze jeszcze nikt się nie zgłosił. Postanowiłam wprowadzić zmianę w regulaminie, aby zwiększyć szansę osób, które nie chcą spełniać dodatkowych wymagań.

20:43

I mnie diabeł skusił...

I mnie diabeł skusił...
   Broniłam się przed tym kilka lat. Często słyszałam, że nie żyję, bo mnie tam nie ma. Nigdy nie było mi to potrzebne. Od pewnego czasu czułam narastającą chęć wkroczenia w to miejsce. Stało się. Od dziś zamieszkałam także na facebooku. Gdybyście mieli ochotę być ze mną także tam, zapraszam:


   Sądzę, że będą pojawiały się tam zapowiedzi przyszłych postów, a także to, co moim zdaniem, jest zbyt drobne by napisać o tym całą notkę właśnie tu. Chciałabym, aby konto na fb było uzupełnieniem bloga, a także możliwością większego kontaktu z wami.

Z racji powiększenia tego wirtualnego poletka, na blogu przybyły nowe gadżety:


Jak podchodzicie do fb?




23:46

Rossman obniżka 40% na kolorówkę- moje łupy

Rossman obniżka 40% na kolorówkę- moje łupy
   Chyba nie ma osoby, która by nie wiedziała, że od dzisiaj w Rossmanie jest obniżka 40% od cen regularnych na całą kolorówkę. Na wielu blogach można zobaczyć cudowności, które dziewczyny nabyły na tej promocji. Idę za ciosem i pokazuję swoje :)



-Maybelline, Color Tatto, 45 Infinite White
-Maybelline, Color Tatto, 40 Permanent Taupe
-Rimmel,  Match perfection, cream gel foundation, 100 Ivory
-Rimmel, Lasting finish by Kate lipstick, 101
-Rimmel, Lasting finish by Kate lipstick, 102

   O cieniach w kremie myślałam od dawna, jednak czekałam na dobrą cenę, a z pomadek w kolorach 104 i 105 <klik> jestem tak zadowolona, że od początku wiedziałam, że zbiorę więcej tych pomadek. 

   A Ty co upolowałaś?

09:00

Frugo żelki

Frugo żelki
   Pamiętam Frugo z dzieciństwa. Charakterystyczny guziczek na srebrnym kapslu i smak czarnego Frugo. Przez wiele lat ich nie było. Na rynek powróciły wraz z linią innych produktów. Gdy w sklepie zobaczyłam żelki, musiałam wrzucić do koszyka wszystkie dostępne w nim smaki. A wieczorem odbył się ich test.  ;)



Na temat smaków nie muszę się rozwodzić. Najlepszym opisem będzie stwierdzenie, że smakują tak samo dobrze jak napoje. Nie są mocno słodkie, a nawet są trochę kwaśne. Bardzo dobre. Bardzo mi się też podobają "komiksy" umieszczone na opakowaniach.


Lubicie żelki? Jakie są wasze ulubione?

15:44

Biedronka, Aril, Bamboo Aqua Breze

Biedronka, Aril, Bamboo Aqua Breze
   Sieć Biedronka na przestrzeni ostatnich lat się bardzo zmieniła. Od procesu związanego ze złym traktowaniem pracowników do marki znanej i lubianej. Jednakże w pewnych kręgach wciąż jest uważana za sklep dla plebsu ;). No cóż, lubię tam czasem zajrzeć... Bardzo często można tam nabyć produkty markowe w doskonałych cenach (jak chupa-chupsy po 45 groszy). A czasem i produkty robione przez znanych producentów pod marką własną tego marketu. Przy mojej ostatniej wizycie było tam dostępnych wiele rzeczy służących do dbania o dom. A że lubię, gdy w moim domu pachnie skusiłam się na odświeżacz do pomieszczeń o zapachu bambusa. Czy był to dobry zakup?


   Zapach jest bardzo ładny. Ciężko mi stwierdzić czy to bambus. Zapach świeży. Zdecydowanie przyjemny. Sądzę, że jest na tyle neutralny, że można go użyć przed przyjściem gości. Jest to zapach z kategorii zapachów czystych.


    Jednak ma wielką wadę- trwałość, a raczej jej brak. Przykładowo, rozpylam go w kibelku, który jest malutki. Nie oszczędzam produktu, bo butelka zawiera 500 ml produktu, który rozpyla się delikatną mgiełką. Po 25 minutach nie ma już po nim śladu. Pryskałam nim też ręczniki i tam także długo nie zagościł. Na kanapie też się nie przyjął. Z przyjemnością zużyję tę butelkę, bo zaraz po rozpyleniu pachnie ładnie i maskuje przykre zapachy. Jednakże to, że zapach nie trwa dłużej dyskwalifikuje go przed ponownym zakupem. 
Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger