Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty

16:05

Lush, American Cream (odżywka do włosów)

Lush, American Cream (odżywka do włosów)
   Uwielbiam Szampony w kostce Lush. Od lat mam kilka w zapasie i używam ich na zmianę lub przeplatam je z szamponami innych marek. Jednak od odżywek stroniłam. Szczerze mówiąc ta była zakupiona przez przypadek. Chciałam kupić szampon w płynie i wybierałam go na podstawie zapachu. Dopiero po pierwszym użyciu zorientowałam się, że na butelce jest napisane, iż jest to odżywka. Czy ta pomyłka wyszła mi na dobre? 


22:35

Tołpa, Yves Rocher, Balea- recenzje zbiorcze

Tołpa, Yves Rocher, Balea- recenzje zbiorcze
   Chciałabym pisywać więcej. Chciałabym, aby spod moich palców recenzje przychodziły tak gładko jak kiedyś. Jednak chyba wszyscy mamy wrażenie, że świat z każdym dniem przyspiesza. Czasem widzę w tym nawet zalety, ale mimo wszystko ma to więcej wad. Podobnie będzie z kosmetykami, które opiszę w dzisiejszym poście. Chciałam je opisać oddzielnie, jednak doszłam do wniosku, że więcej niż kilka zdań na każdego z nich nie mam do powiedzenia. Produkty dobre, złe, a może raczej przeciętne. O tym właśnie będzie za chwilę. Ciekawych zapraszam do poniższego podsumowania. Lania wody nie będzie!

15:27

Nature Vital, Roses from Bulgaria, rose water conditioner

Nature Vital, Roses from Bulgaria, rose water conditioner
   Bułgaria, kraj kojarzący się z morzem, wakacjami, winem i różami. Z róż produkuje się między innymi wodę różaną, która ma wiele cennych właściwości. Bułgarzy korzystając więc z jej dobroczynnego wpływu na urodę i oprócz kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy i ciała, produkują także te do włosów. Zadowolona z czystej wody różanej zapragnęłam sprawdzić działanie odżywki, której głównym składnikiem jest właśnie ona.


   Największą zaletą tej odżywki jest zapach. Piękny, różany, prawdziwy i nie babciny. Niestety, nie utrzymujący się długo na moich włosach, jednakże niezwykle przyjemny podczas jej stosowania. Odżywka jest wydajna. Jednakże, nie czyni cudów. Lubiłam ją stosować po olejowaniu włosów, gdy nie chciałam już ich bardziej obciążać czy też do zwykłej, codziennej pielęgnacji. Sprawiała, że włosy były miękkie i błyszczące. Jednak wiem, że mogę wydobyć z nich więcej. Przyjemny produkt, warto sprawdzić na sobie, zwłaszcza że w Bułgarii kosztuje grosze, aczkolwiek nie jest to punkt obowiązkowy.


   Lubicie zapach róż?

22:22

Pervoe Reshenie, Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdzowa na pobudzenie wzrostu

Pervoe Reshenie, Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdzowa na pobudzenie wzrostu
   Jestem chyba wymarzonym klientem salonów fryzjerskich. Chodzę tylko do tych zaufanych, ale za to mój fryzjer ma zawsze wolną rękę. Mam tylko kilka wymagań- mam wyglądać pięknie, a włosy mają się same układać. Ewentualnie mogę zasugerować czy chcę trochę dłuższą czy krótszą fryzurę. Nie stylizuję włosów, chyba że do stylizacji zaliczymy spryskanie ich wodą morską lub jaką mgiełką i wtarcie odrobiny olejku. Za to stawiam na pielęgnację. Odżywka musi być obowiązkowo przy każdym myciu, olej gdy mam czas, częściej zaś stawiam na maski do włosów. Jakże bym mogła nie ulec pokusie, gdy wszyscy zewsząd trąbili o rosyjskiej pielęgnacji. Czy drożdżowa maseczka do włosów przypadła mi do gustu?

   Opakowanie nie należy do najbardziej praktycznych. Plastikowy słoiczek, zupełnie jak masła do ciała. No cóż, do lejącej konsystencji maski, nie jest to zbyt najszczęśliwszy wybór. Wkładanie mokrych rąk do maski jakoś nie przypadło mi do gustu. Jednakże całą czynność uprzyjemniał ciasteczkowy zapach. Relaksujący, w sam raz do wieczornego spa. 


   Stosowałam ją na różne sposoby. Początkowo starałam się ją trzymać na głowie około 30 minut. Jednak przy takim stosowaniu włosy następnego dnia były napuszone, każdy powiewał w inną stronę. No cóż, nie był to wymarzony efekt. Maska więc skończyła jako odżywka do włosów, trzymana od 3 do 5 minut. Po jej użyciu włosy były miękkie i może odrobinę bardziej błyszczące (ale w tej kategorii i tak znam lepsze odżywki). Nie zdobyła mojego serca. Więcej do niej nie wrócę, mimo zapachu. Była poprawna, ot zwykła odżywka do włosów. 


   A jakie są wasze wrażenia? 

11:23

Green Pharmacy, balsam do wlosow suchych i zniszczonych olej arganowy, granat

Green Pharmacy, balsam do wlosow suchych i zniszczonych olej arganowy, granat
   Piękne włosy są ozdobą. Oczywiście tylko wtedy, gdy są zadbane. Z tego powodu chodzę do dobrego fryzjera, zwracam uwagę na to, czym je myję, nakładam oleje, maski i odżywki. Dziś napiszę kilka słów o tej ostatniej. Czy polski produkt jest godny polecenia? Jakie są jego wady? A zalety?


   Wizualnie opakowanie całkiem mi się podoba. Przez otworek wychodzi dobra ilość produktu. Etykieta jest na szczęście wodoodporna. Jednak opakowanie ma ogromną wadę. Plastik, z którego jest wykonane opakowanie jest bardzo elastyczny i cienki. Z jednej strony to fajnie, bo można łatwo wycisnąć odżywkę, ale nie jest to potrzebne, bo odżywka wylewa się bez problemu. Jednak za każdym razem się obawiam, że mój palec przejdzie przez ten plastik. Bałabym się zabrać go w podróż czy upuścić.

   Podoba mi się jej zapach. Jednak nie umiem go określić, jest przyjemy. Z pewnością nie pachnie ziołami. Po spłukaniu zapach nie utrzymuje się na włosach.

   Przy każdym myciu miałam z nim problem. Nakładałam odżywkę, czułam lepszą gładkość, jednak wydawało mi się, że to zbyt mała porcja, więc dokładałam więcej. Gdy nałożyłam zbyt dużo, trochę za bardzo obciążała mi włosy. Dlatego później doszłam do wniosku, że wolę nałożyć mniej. A mniej wystarcza w zupełności. Omijam też skalp, bo gdy wcierałam w niego odżywkę, włosy przetłuszczały się szybciej, a także swędział mnie skalp.


   Lekki podczas rozprowadzania balsam trzeba długo wypłukiwać z włosów. Dłużej niż przy każdej innej znanej mi odżywce. Zbyt krótkie spłukiwanie kończyło się "białą ozdobą moich włosów", co nie prezentowało się zbyt dobrze.

   Mimo tych wad polubiłam ją. Po pierwsze włosy są bardzo śliskie, gładkie, nie plączą się. Są też pięknie błyszczące. Na dodatek powoduje, że moje włosy po jego użyciu chętniej się skręcają i falują. Z pewnością nie są oklapnięte. To powoduje, że chętnie po nią sięgam i omijam skalp. Do tego jest wydajna- po ok. 10 użyciach zużyłam trochę mniej niż 1/3 opakowania .

   
   Sama pewnie bym jej nie kupiła, ponieważ kiedyś miałam okazję kilka razy użyć innej odżywki tej firmy, która była dla mnie okropna. Dostałam propozycję przetestowania jej w ramach pierwszej akcji testerskiej Klubu Elfa Pharm. Skusiła mnie sugestia, że jest to odżywka do suchych włosów. I jak widać, nie była to tylko obietnica. Jeżeli szukacie czegoś co spowoduje większy błysk włosów, nawilży (czego efektem było u mnie sprawienie, iż włosy się lepiej kręciły) to polecam tę odżywkę. Jednak jeżeli macie wrażliwy skalp- lepiej jej tam nie nakładajcie.

10:00

L'Biotica, Regenerujący krem do rzęs

L'Biotica, Regenerujący krem do rzęs
Do tej recenzji zabierałam się dość długo, aby była ona przemyślana i bez emocji. Chciałam także zobaczyć czy efekt będzie długofalowy, czy po odstawieniu nie będę rozczarowana. Kupiłam moją odżywkę zdaje się, że w listopadzie. Przez pierwszy miesiąc stosowałam codziennie, później ją odstawiłam, teraz używam, gdy sobie o niej przypomnę.

Do sięgnięcia po nią oprócz pozytywnych recenzji na blogach zachęciły mnie połamane rzęsy w kąciku jednego oka. Ot, głupio wyglądało jedno miejsce z o wiele krótszymi rzęsami. Czy krem poradził sobie z tym problemem?

Opakowanie mi się podoba jest to prosta tubka, która nie jest ani zbyt miękka, ani zbyt twarda. Ot, doskonała do wyciskania tego produktu. Nie łapie brudu, co też jest dla mnie istotne. Nie jest też śliska, więc nie ma obaw, że wypadnie z rąk.

Jeżeli chodzi o konsystencję to napiszę, że jest to trochę mniej tłusta wazelina. Aplikowało mi się ją bardzo dobrze. Czubek opakowania dozował doskonałą ilość produktu.

Produkt wyciskałam wzdłuż linii rzęs tak, że wyglądało to jakbym namalowała sobie bezbarwnym żelowym eyelinerem kreskę. W tym czasie myłam zęby. Po tym czasie rozsmarowywałam kreskę i delikatnie rozsmarowywałam ją w miejscu, z którego wyrastają rzęsy. Następnie palcami masowałam rzęsy do strony oka, oraz te rosnące na dolnej powiece (chociaż w nie tylko malutką ilość).

Już po kilku aplikacjach zauważyłam, że moje rzęsy stały się bardziej błyszczące i elastyczne. Przez pierwszy tydzień, może dwa także więcej rzęs mi wypadało przy demakijażu. Jednak nie zniechęciło mnie to przed dalszym stosowaniem. Po pewnym czasie (bliżej 30 dni) zauważyłam, że moje rzęsy się wyrównały. Rzęsy nie stały się jednak dłuższe, ale nie mam już jasnych końcówek. Może jest ich trochę więcej, a może to złudzenie optyczne? W każdym razie moje rzęsy wyglądają lepiej, nie ma prześwitów, są błyszczące i równe.

Preparat nigdy nie podrażnił mi oczu, co miało miejsce przy próbach stosowania oleju rycynowego, który szybko odstawiłam. Producent obiecuje, że produkt nadaje się do stosowania przez osoby noszące soczewki kontaktowe. Ja je noszę, ale produkt aplikowałam tylko po ich wyjęciu.

Ogólnie polecam. Stan moich rzęs jest równie dobry mimo odstawienia produktu. Moim zdaniem jest o wiele lepszy od odżywki firmy Mavala, którą stosowałam i przez pierwszych tygodni byłam zadowolona,  a później byłam trochę zła, że ją kupiłam, bo podrażniała mi oczy, a i jej działanie nie było tak spektakularne.

Podsumowując polecam.


Zdjęcie pochodzi ze strony producenta.

15:47

TIGI, Love Peace Planet, Walking On Sunshine odżywka

TIGI, Love Peace Planet, Walking On Sunshine odżywka
            Moje odkrycie roku w dziedzinie odżywek do włosów. Kupiłam ją w TK Maxx przypadkowo, bo była niska cena jak na kosmetyki TIGI.


            Opakowanie: uwagę przyciąga kolor- zielony. Jest to seria przyjazna ekologicznie TIGI, więc umieszczono na opakowaniu prośbę, aby opakowanie przepłukać i oddać do recyklingu.

       Skład również przypadł mi do gustu, zwłaszcza iż na pierwszym miejscu w składzie ma sok z liści aloesu, z którym moje włosy bardzo się lubią. Nakładam ją na umyte, osuszone ręcznikiem włosy. W zależności od posiadanego czasu, trzymam ją na włosach od kilku minut do 30-40 minut, jednak nie trzymam jej pod czepkiem czy ręcznikiem.

            Producent obiecuje, że po użyciu odżywki włosy pozostaną nawilżone, gładkie i błyszczące. Czy są to tylko puste słowa?

·         Na nawilżenie nie mogę narzekać. Efekt utrzymuje się dłużej niż do następnego mycia.

·         Gładkość- owszem, aż miło dotykać. Ale na szorstkość włosów nie mogę się skarżyć, wyjątkiem może być umycie włosów szamponem Seanik z Lush’a. Po użyciu tego szamponu najczęściej sięgam po tę właśnie odżywkę. 

·         Błysk- takiego to NIGDY wcześniej nie miałam. Włosy tak niesamowicie lśnią. Czasem, gdy niesforne kosmetyki przyliżę prostownicą z jonizacją moje włosy wyglądają jak z reklamy!

Zapach określa producent już na opakowaniu. Wiemy, że będzie to mieszanka imbiru, mandarynki oraz limony. I tak właśnie pachnie. Przyjemnie. Energetyzująco.

Odżywkę polecam.                         
Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger