Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwony. Pokaż wszystkie posty

13:07

Semilac, 098 Elegant Cherry

Semilac, 098 Elegant Cherry
Moje paznokcie muszą być pomalowane. Bez tego czuję się niezadbana. Nie znoszę też odpryśniętego lakieru. Dlatego tak bardzo lubię hybrydy, do których z początku podchodziłam bardzo nieufnie. Gdy tylko spróbowałam- przepadłam. Gdy pod moją choinką znalazły się piękne czerwienie, byłam zachwycona. I przyznam szczerze, że koloru który wam dziś zaprezentuję bym sama nie zamówiła, to jednak zdobył i on moje kosmetyczne serce.

00:20

Orly, Crawfords wine

Orly, Crawfords wine
   Czerwień na ustach i na paznokciach zawsze jest dobrym wyborem. Jednakże czerwień czerwieni nie równa. Pewnie dlatego posiadam kilka lakierów i pomadek w tym kolorze. Niby wszystkie czerwone, jednak wszystkie od siebie tak różne. Tym razem nie wystarczyło pierwsze spojrzenie by się zakochać. Właściwie to bardziej skusiła mnie marka i namowy towarzyszącej mi w sklepie osoby. Uległam. Po pierwszym pociągnięciu pędzelkiem na paznokciach pojawiła się miłość.


   Bo jak tu się nie zakochać w tak klasycznej, a zarazem niezwykłej czerwieni. Tak wiem, że powyższe zdanie jest paradoksalne, ale tak się właśnie dzieje za sprawą jego wykończenia. Piękna głęboka czerwień, chociaż jednak jaśniejsza od wina, podszyta wielowymiarowym wykończeniem.Wielowymiarowy efekt. Do tego dodam 5 dni trwałości na moich paznokciach (bez uszczerbków), mogłabym go nosić nawet do tygodnia, jednakże w miejscach gdzie moje paznokcie są rozdwojone, pojawiają się ubytki. Sam lakier doskonale trzyma się płytki. Do tego nie ma żadnych problemów ze zmyciem go i nie barwi paznokci i palców.


   Podoba wam się?

16:54

Laura Mercier, Creme Lip Color, Romance

Laura Mercier, Creme Lip Color, Romance
   Bez pomalowanych ust czuję się nago. Mam dość liczny zbór, pomadek, balsamów, błyszczyków, tintów. Jeżeli chodzi o kolory, to najlepiej się czuję, gdy na ustach noszę intensywny kolor. Chyba najlepiej czuję się w czerwieni. A skoro tak, to pora pokazać wam jedną z moich ulubionych pomadek. Kupiłam ją w ciemno, wodzona ciekawością co do jakości produktów Laury Mercier. Nie żałuję!


   Opakowanie skrywa w sobie 4 g cudownej pomadki. Noszę je w torebce bez obaw o to, że się otworzy. Jednakże po kilku miesiącach posiadania jej, widzę że na opakowaniu pojawiły się małe ryski. Sama konsystencja pomadki nie jest ani zbyt twarda ani zbyt miękka. W kontakcie z ustami staje się cudownie kremowa i bez najmniejszych problemów się po nich rozprowadza. Śmiało można nałożyć jej kilka warstw w celu zwiększenia intensywności koloru. To lubię! Ma piękny, głęboki czerwony, trochę przywodzący mi na myśl dojrzałe wiśnie. Usta mimo intensywnego koloru wyglądają kusząco. Pomadka ma też właściwości nawilżające i wygładzające, więc pomadka wygląda dobrze nawet gdy usta mają gorszy dzień.

   Pomadka dobrze trzyma się ust. Mimo kremowej konsystencji nie rozmazuje się. Lekko odznacza się na kubku, jednak wytrzymuje nawet lekki posiłek. Nie ma zapachu ani smaku.

   To moja jak do tej pory jedyna pomadka od Laury Mercier, ale z pewnością za jakiś czas będzie ich więcej. W swojej kolekcji mam jeszcze jeden cień i wciąż chęć na więcej. Na tyle, że właśnie czekam na kolejny cień i perfumy. Listonoszu, gdzie jesteś?!

23:28

L'oreal, Caresse, 300 Juliet

L'oreal, Caresse, 300 Juliet
   Czerwone usta. Klasyka. Odcieni czerwieni jest wiele. Jednakże wcale nie tak łatwo trafić na "swój" odcień. A gdy już trafimy z jakością bywa rożnie. Pomadka się rozmazuje, co nie dodaje uroku, odbija się na ustach lub brudzi policzek ukochanego (albo znaczy wszystkie kubki). Albo trzeba ja poprawiać co chwilę. A gdyby tak pomyśleć o pomadce idealnej? Jaka by ona była?


   Opakowanie jest dziwne. Trochę kosmiczne. Ale muszę przyznać, ze wygodne i dość dyskretne. Dobrze znosi codzienne noszenie w torebce, przeważanie razem z kluczami. Jest szczelne, co mnie cieszy, bo nienawidzę gdy kosmetyk brudzi mi zawartość torebki. Odkręca się wygodnie. Opakowanie chowa aplikator w kształcie zbliżonym do serduszka. Jest on bardzo wygodny i nawet tak mocny kolor można zaaplikować bez uszczerbku dla własnego wyglądu. Co się bardzo przydaje gdy po posiłku pragnę dokonać poprawek na samym środku ust. Więcej poprawek nie trzeba.


   A skoro już wspomniałam o trwałości- ideał. Maluję nim usta po 7 rano, przychodzę do pracy, piję kawę, wodę, herbatę, rozmawiam. Idę na lunch koło 13. Dopiero po nim widzę, że powinnam poprawić usta, ale tylko na samym środku, kontur jest wciąż zachowany! Uwielbiam tą pewność, że moje usta wyglądają pięknie.


   Podoba mi się w nim także możliwość budowania koloru. Pierwsza aplikacja daje bardziej matowe wykończenie. Delikatne barwiąc usta poprawia ich wygląd. Im więcej warstw nałożymy, tym kolor staje się bardziej intensywny i lśniący. Cudo! Barwnik wsiąka w usta i tylko podczas kilku pierwszych zetknięć ze szklanką może delikatnie pozostawić ślad. Nie jest to problemem, bo nadmiar produktu można starym sposobem odcisnąć na chusteczce.


   Jak dla minie jest to produkt idealny. Mimo sporej kolekcji pomadek, błyszczyków czy tintów, to właśnie on gości na moich ustach najczęściej. A wy znalazłyście swój ideał?

23:21

Nicole by OPI, Kardashian Kolor, Sealed With a Kris

Nicole by OPI, Kardashian Kolor, Sealed With a Kris
   Niejednokrotnie pisałam, że lubię czerwone lakiery. Jednak częściej wybieram jej jaśniejsze odcienie, ponieważ te ciemne nie wybaczają niedociągnięć w nakładaniu ich. Ciemna czerwień miała jednak w sobie to coś. Ciemne czerwone wino, dojrzała czereśnia- same dobre skojarzenia. W opakowaniu pięknie, ale jak na paznokciach?


   Lubię małe opakowania lakierów. Nie zajmują miejsca i kiedyś się kończą. A gdy już się skończą można znaleźć zastępstwo lub zakupić większe opakowanie. Jednak skoro lakier ma mniejszą pojemność, ma też miniaturowe opakowanie. Czy jest ono wygodne? Krótkim trzonkiem operuje się dobrze. Niestety, ale o pędzelku tego powiedzieć nie mogę. I wcale nie chodzi o jego wielkość. Zakończony jest prosto, co utrudnia ładne pomalowanie paznokci przy skórkach. Na dodatek czasem odstają od niego pojedyncze woski, co też nie służy perfekcyjnemu pomalowaniu paznokci.

   Konsystencja mi odpowiada. Jest dość płynna, ale nie wodnista, nie rozlewa się po płytce, palcach i skórkach. Przy pierwszej warstwie widzimy jasną czerwień. Jednak lakier do ładnego pokrycia potrzebuje więcej. Przy bardzo krótkiej płytce dwie warstwy mogą wystarczyć. Jeżeli paznokieć wystaje za opuszek konieczne będą trzy warstwy.


   Trwałość mnie bardzo zadowala. Noszę go bez uszczerbków 3 dni, później moje rozdwojone paznokcie niestety lubią się złuszczyć na końcach, jednak gdyby nie to, lakier mogłabym nosić dłużej. Podoba mi się, że nie wyciera się na końcówkach, nie pęka. Niestety top jest potrzebny, bo lakier lubi zostawiać czerwone ślady na papierze.

   Lubicie takie maluchy? Znacie lakiery z tej serii?

07:56

Sephora,lakier, L04 sweet new ride

Sephora,lakier, L04 sweet new ride
   Czerwony lakier do paznokci jest czymś, co warto mieć. Jednak czerwień czerwieni nie jest równa. Może być strażacka, pomidorowa, truskawkowa, pomarańczowa... Wymieniać można długo. Jednak jak znaleźć tę idealną czerwień? Nie za ciemną, niezbyt krzykliwą, ale nie mdłą. Elegancką. Czy ten maluch Sephory wart jest uwagi?


   Bardzo podoba mi się jego opakowanie. Małe, poręczne. Dobrze wykonane. Daleko mu do tandety. Odkręcanie go nie stanowi problemu. Uchwyt jest idealnej, jak dla mnie, długości. Zachwycający jest też pędzelek. Sprężysty, płaski, zaokrąglony na końcu. Dzięki niemu mogę pomalować paznokcie bez ubrudzenia skórek i połowy dłoni. Jedna warstwa wygląda przyzwoicie, jednak ja rekomenduję nałożenie dwóch.Do tego lakier szybko schnie. Taką aplikację lubię! Bezproblemową. 


   Kolor jest widoczny, ale nie jest zbyt rażący. Jest to idealny odcień czerwieni. Jednak nie może być aż tak pięknie. Sam lakier wymaga lakieru nawierzchniowego, inaczej zostawia czerwone smugi na wszystkich kartkach, które weźmiemy do ręki oraz szybko się ściera. Już po pierwszym dniu widać lekkie przetarcia na końcach paznokci. Drugiego dnia stają się one jeszcze bardziej widoczne. Po trzecim dniu lakier nadaje się do zmycia.


   Jestem z niego zadowolona. To mój pierwszy lakier tej firmy, ale pewnie nie ostatni. Znacie lakiery tej firmy? Które kolory możecie polecić? 

13:47

Maybelline, Superstay 10h Tint Gloss, 540 Endless Ruby

Maybelline, Superstay 10h Tint Gloss, 540 Endless Ruby
   Chyba każda z nas marzy o tym, by jej usta wyglądały idealnie. Mieć usta, które będą ozdobą. Gdy nie mam czasu na makijaż stawiam na wyraźny kolor. Skutecznie odwraca uwagę od nieumalowanych czy niewyspanych oczu. Czerwień na ustach jest klasyką, jednak wybór wykończeń i odcieni jest ogromny. Z trwałością bywa różnie. Dziś rozprawię się z mazidłem, które ma trwać na ustach 10 godzin. Ale czy tak rzeczywiście jest?


   Opakowanie jest przeciętnej urody. trochę mi przeszkadza, że nie widać, ile produktu zostało i w jakim dokładnie jest kolorze. Przy tym ostatnim można sugerować się zakrętką, co może być pomocne przy wyłowieniu czerwieni z przepastnego zbioru pomadek, tintów i błyszczyków. Sam plastik sprawia wrażenie trwałego.


   Po otwarciu wyłania się aplikator. Jest w kształcie zbliżonym do serduszka. Obawiałam się, czy tak mocny kolor będzie się nim dobrze aplikował. Muszę przyznać, że jest dobrze dobrany i łatwo nim pomalować usta. Nabiera też dobrą ilość produktu. Można więc pomalować usta bez wspierania się dodatkowym pędzlem.


   A sam kolor? Jest piękny. Głęboka rubinowa czerwień. Rubiny kojarzą mi się z biżuterią i faktycznie ten błyszczyk sprawia, że usta mogą śmiało zastąpić biżuterię. Są pełne, błyszczące, nie widać bruzd. Wyglądają o wiele zdrowiej. Pięknie. Nie sposób ich nie zauważyć. Zęby wyglądają na bielsze.


   Producent obiecuje 10 godzin trwałości. Co do tego mam mieszane uczucia. Z pewnością produkt nie przetrwa obiadu, jednak już picie wytrzymuje. Po kilku godzinach jednak schodzi z ust i trzeba być uważnym, bo nie schodzi z całych ust, ale z ich środka. Istnieje więc ryzyko, że będziemy miały efekt obrysowania ust kredką. Zmywając jednak makijaż po tych 10 godzinach, widać jednak, że na ustach wciąż coś jest.


   Jego zaletą jest to, że nie wysusza ust. Nie klei się, jednak czuć, że mamy czymś pokryte wargi. Moim zdaniem mógłby być określany mianem lakieru do ust. Szalenie mi się podoba! Jest wam znany ten produkt?

01:39

Smart girls get more, 30, lakier czerwony

Smart girls get more, 30, lakier czerwony
   Gdy wygrałam zestaw kosmetyków u Sia's Obsessions byłam bardzo podekscytowana, bo która z nas nie chciałaby wygrać rozdania dla mądrych dziewczynek ;)? Nazwa kosmetyków była bardzo kusząca, a nieznajomość tych produktów tylko podsycała chęć poznania. Jako pierwszy pod ostrzał pójdzie wygrany lakier. 



   Kolor czerwony, klasyk. Taki, który każda kobieta powinna mieć. Idealny nie jest, ale ciągle mieści się w kategorii ładny. Aplikacja małym pędzelkiem jest dość dobra, jednak mi się lepiej operuje bardziej gęstymi lakierami. Do pełnego krycia potrzeba 2 warstw. Ładnie odbija światło, chociaż nadal nie jest to szklany efekt. Lakier schnie dość szybko. Zasycha, jednak bardzo szybko robią się na nim kreski, jakieś drobne skazy na jednolitej tafli. A ja nie lubię mieć takich dodatkowych "zdobień". Trwałość też nie jest zachwycająca, czasem jest to jeden dzień! Dla mnie to zdecydowanie zbyt mało.

   Nie przypadł mi do gustu, mimo szczerych chęci. Czerwonych lakierów jest na rynku pod dostatkiem, więc nie ma co się łasić na cenę 4,99. Lepiej wybrać coś innego.

   Znacie kosmetyki kryjące się pod nazwą :Smart girls get more"?

01:41

Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Top Coat

Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Top Coat
   Obecnie w Drogeriach Natura (i ponoć w Hebe) można znaleźć standy z edycją limitowaną Catrice o nazwie SpectaculART. Ładna, ale bez szaleństw. Bo przeanalizowaniu stanu posiadania i oferty, doszłam do wniosku, iż nic z niej nie kupię. No cóż, gdy na żywo zobaczyłam top coat, uległam mu. Czy był to dobry zakup?


   Na żywo lakier jest piękny. Składa się z przeźroczystej bazy, drobinek- bardzo drobnych złotych okrągłych oraz z większych, ale wciąż małych srebrnych sześciokątów. Lakier pięknie wygląda położony w jednej warstwie na inny kolorowy lakier lub solo nałożony w ilości kilku warstw.




2. Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Topcoat 1 warstwa solo
3. Essence, Cute as Hell, 01 naughty but nice
4. Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Topcoat 4 warstwy
5. Butelka
6. Q by Colour Alike, All Inclusive, 162 Krwawa Mary
7. Essie, 208A, A Crewed Interest
8. Essence, Circus Circus, 03 applause, applause; Catrice SpectaculART, Gold Leaf Topcoat 4 warstwy; Q by Colour Alike, All Inclusive, 162 Krwawa Mary

   Którą wersję wybieracie? A może macie inne propozycje?

17:08

Catrice, Hollywood's Fabulous 40ties, Velvet Lip Colour, C01 Red Butler

Catrice, Hollywood's Fabulous 40ties, Velvet Lip Colour, C01 Red Butler
   Przenieśmy się w czasie. Lata 40. Hollywood. Wiele znanych twarzy, część już trochę zapomnianych. Na parkiecie widać 3 wyróżniające się damy: Marlene Dietrich, Ingrid Bergman, Katharine Hepburn. Zadbane, eleganckie, starannie umalowane. I właśnie one stały się inspiracją do powstania najnowszej edycji limitowanej Catrice- Hollywood's Fabulous 40ties. Do towarzystwa Catrice zaprosiło Retta Butlera. A dokładniej kolejny już raz zabawiło się słowem i stworzyło pomadkę o nazwie Red Butler, o której dziś chciałabym napisać odrobinę więcej. Ciekawi?


   Opakowanie- dość solidne, ozdobione nadrukiem kwiatów i jeszcze dyskretniejszym, ledwie widocznym nadrukiem z nazwą firmy. Bardzo mi się podoba. Podobne opakowania pomadek wystąpiły w edycji Urban Baroque i w wersji srebrnej w Revoltaire. Z doświadczenia więc wiem, że opakowania te są wytrzymałe i mimo częstego używania wyglądają dobrze, nie łamią się, a i zatyczka dobrze się trzyma (charakterystyczny "klik" po zamknięciu)

 

   Zapach i konsystencja- i tu zostałam najbardziej zaskoczona. Za każdym razem gdy czuję zapach tych pomadek przenoszę się do dzieciństwa i kuferka mamy z pomadkami (już wiem skąd u mnie pomadko- i błyszyczko-maniactwo!). Zapach jest sztuczny, starodawny, odrobinę plastelinowaty. I zostaniemy przy plastelinie na dłużej, bo konsystencja tej pomadki też taka trochę jest. Ta konsystencja jest bardzo ciekawa, ale za to także świetnie rozprowadza się po wargach. 

   Kolor- no i tu w sieci krąży wiele określeń. Jedni piszą, że jest czerwona, inni że różowa. Jak dla mnie jest to czerwień, ale podbita maliną. Oczywiście wszystko zależy też od oświetlenia, w ciemnych pomieszczeniach lub w bure dni jest mocną, ciemną czerwienią z pewnością. W świetle słonecznym uwydatniają się malinowe tony, ale nadal jest to czerwień. Co do wykończenia- tutaj mamy o wiele większy mat niż w przypadku pomadki Rimmel z serii czerwonej Kate o numerze 105. Jest to zdecydowanie mat, ale zdrowy. Napomnę jeszcze, że pomadka z pewnością nie wysusza moich wybrednych ust. Poniżej zamieszam porównanie z błyszczykiem w słoiczku Kobo w kolorze Magical, pomadkami Essence z edycji 50's fever, Circus Cirucus- My Galmmy Acrobat, Vampire's Love- 02 True Love, Eclipse- 01 Lunch At Cullen's oraz tintem The Balm,


   Trwałość- ostatni już aspekt, który spowodował, że ta pomadka z miejsca się stała jedną z moich ulubionych. Potrafi na ustach przeżyć 5 godzin, w tym wypicie kawy i kurs językowy, podczas którego ciągle się mówi. Trzyma się rewelacyjnie! Nie zbiera się w załamaniach, schodzi dość równo jak na tak ciemny kolor. Wiadomo, że stracie z obiadem przegra. Wychodząc wieczorem i idąc na spotkanie ze znajomymi, wiem że o usta nie muszę się martwić, bo wyglądają świetnie. 

 

A jako bonus pokażę ją podrasowaną bezbarwnym błyszczykiem w słoiczku Kobo

   


W którym wykończeniu podoba się Wam bardziej? Według Was jest bardziej różowa czy czerwona?

08:30

Basic, Vanilla matt lip gloss colour, high coverage, czerwony

Basic, Vanilla matt lip gloss colour, high coverage, czerwony
   Stand firmy Basic mnie nie kusił, podobnie jak asortyment drogerii Schlecker. Stand nie zachęca do zakupów, a część kosmetyków wygląda bazarowo. Gdy zaczęły pojawiać się w sieci głosy odnośnie modnych matowych błyszczyków wiedziałam, że muszę spróbować. A gdy nadarzyła się okazja- kupiłam. Czy podzielam pozytywne opinie na ich temat?


   Aplikacja- po ustach sunie bardzo dobrze. Gładko. Z pewnością nie stawia oporu, daje nawet wrażenie nawilżenia i małej ilości oleju. Po chwili na ustach efekt "suchego" olejku zanika. Po kilkunastu minutach usta stają się ściągnięte. Sam aplikator nie jest zły, ale mógłby być lepszy. Dobrze rozprowadza produkt, jednak trzeba uważać przy konturach. Zawsze można nałożyć produkt na środek, a brzegi wyregulować pędzelkiem. Myślę, iż przydałaby się bardzo cienka końcówka.

   Kolor- piękna czerwień. wykończenie matowe, która w tym macie rzeczywiście ładnie wygląda (dość naturalnie jak na taki mocny kolor). I o dziwo, ten błyszczyk przeważnie noszę solo.


   Smaku nie ma. A może gdyby na siłę doszukiwać się to raczej bym powiedziała, że waniliowy, chociaż to raczej zasługa jego zapachu. Z pewnością ten zapach nie jest mdły, a raczej przyjemny (a do miłośniczek wanilii w kosmetykach nie należę).

   Trwałość- bardzo przyzwoita. Jeżeli nie jemy i pijemy tylko przez słomkę, wieczorne wyjście jest w stanie spokojnie wytrzymać. Deser swobodnie wytrzyma, gorzej przy tłustych daniach. Jestem bardzo zadowolona.


   Bardzo lubię ten produkt. Ma piękny odcień czerwieni, matowe, ale ładne wykończenie, wysuszenie ust można jeszcze zaakceptować (bo po posmarowaniu czymś porządnym usta bez problemu wracają do wcześniejszego stanu. Niska cena zachęciła mnie do zakupu wszystkich trzech dostępnych u mnie błyszczyków, z chęcią zapoluję także na czwarty.

   Używałyście kosmetyków firmy Basic?


10:00

Essemce, Vampire's Love,róż w żelu

Essemce, Vampire's Love,róż w żelu
    Co do zakupu tego produktu nie byłam przekonana z dwóch powodów. pierwszym z nich był fakt, iż nigdy wcześniej nie miałam różu w takiej formule (ale to też zachęcało do testów) oraz z powodu obaw przed kolorem. Skoro udało mi się go dostać, postanowiłam przetestować co to za cudo. Zwłaszcza, że był on powszechnie chwalony. O jak wypadł ten test? Czy trudności w zakupieniu tego produktu potęgowały jego legendę?

    Od razu zaznaczę, że to moje pierwsze spostrzeżenia. Zazwyczaj czekam dłużej na recenzję, jednak z powodu tego, że ta edycja limitowana już jest trudna do upolowania, postanowiłam się podzielić moimi spostrzeżeniami po kilku testach.

    W dniu zakupy musiałam wytrzymać cały dzień mając go pod ręką lecz bez możliwości użycia. Późnym wieczorem, po powrocie do domu, szybko pobiegłam do łazienki i postanowiłam zapoznać się z tym specyfikiem. Ostrożnie wycisnęłam małą kropelkę tego żelu (bardzo dobra pompka dozująca niewielką ilość produktu jest zdecydowanie jego zaletą). Nałożyłam na policzki pokryte podkładem mineralnym i nic.. No cóż, na palcu wyglądał zdecydowanie bardziej krwiście dodałam jeszcze odrobinę i wciąż nic oprócz śladów nakładania czegoś na podkład. No cóż, musiałabym bardzo sobie wmawiać, że mam coś na policzku, skoro nic nie było widać.


   Następnego dnia nie poddałam się i rano nałożyłam żel na "pućki" po tym, gdy krem do twarzy się wchłoną. Produkt aplikował się łatwo, nie zostawiał smug, dał się ładnie rozprowadzić i trochę "wycieniować". Tego dnia już widziałam efekt. I właśnie w ten sposób używam tego różu- pod podkład mineralny. Efekt jest delikatny, bardzo naturalny i w kolorze moich naturalnych "rumieńców".

  Trwałość jest znakomita od samego rana do zmycia (miałam okazję testować go przez tych kilka dni przez ok. 14 godzin, w tym cały jeden dzień w podróży).

    Z produktu jestem zadowolona mimo, iż nie spodziewałam się tego. A czy wy go upolowałyście? Jesteście zadowolone?  A może używałyście innego różu w żelu?

23:40

Essence, Vampire's Love,lipstain. 02 TRUE LOVE

Essence, Vampire's Love,lipstain. 02 TRUE LOVE
    W sumie nie planowałam go kupić. Przecież mam tyle czerwonych błyszczyków. Ale z drugiej strony każdy z nich jest inny. A gdy przeczytałam, że są jeszcze bardziej trwałe niż flamastry z innej limitowanej edycji essence "You rock!" miałam ochotę kupić oba dostępne kolory z tej limitowanki essence. W drogerii testerów nie było, ale wcześniej widziałam swatche na innych blogach. Stwierdziłam, że może lepiej przetestuję najpierw ten czerwony, a  później ewentualnie robiąc jego zapasy skusze się także na błyszczyk w kolorze fioletu. Czy dobrze zrobiłam? Czy faktycznie ten produkt jest tak zachwycający?
 
    Aplikacja- hmm, mam wrażenie, że maluję po ustach grubym flamastrem, trzeba aplikować ostrożnie, aby nie umazać się poza kontury. Dołączony aplikator dobrze się sprawdza w swojej roli
 
    Kolor- ładna, wyraźna czerwień, wsiąka w usta, ma malutki połysk. Producent w ulotce napisał: "długotrwały błyszczyk do ust bloody mary o fascynującym czerwonokrwistym kolorze jest absolutnie odporny na rozmazywanie". I chyba zaszła jakaś pomyłka bo ja mam kolor 02 oznaczony czerwoną kropką i podpisany jako true love. I mój jest właśnie krwistoczerwony, a jeżeli dobrze widziałam, to bloody mary jest fioletowy?


    Trwałość- naczytałam się jaki on wspaniały. No cóż, jeżeli nie jemy to i owszem, trzyma się kilka godzin. Jednak po posiłku schodzi z ust w brzydki sposób- środek jest bez pomadki i zostają tylko kontury. Konieczna jest wtedy poprawka, a raczej ponowne nałożenie produktu. Producent zapewnia, że to produkt, który się nie rozmazuje i ta obietnica jest w 100 % prawdziwa.

    Zdjęcie po prawej stronie przedstawia lipstain z nałożonym na niego bezbarwnym błyszczykiem Smackers.Wszystkie zdjęcia są robione w naturalnym świetle, jednak w różnych porach dnia.

    Ogólnie jestem zadowolona, jednak nie jest to produkt niezbędny, ani godny robienia zapasów. A wam udało się go zdobyć? Jakie są wasze wrażenia?


23:00

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 060 Bloody Marry To Go

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 060 Bloody Marry To Go
O lakierach Catrice pisałam już wcześniej: klik!. Gdy zorientowałam się, że w moim zbiorze mam wiele kolorów, ale żadnego z nich nie mogę nazwać klasyczną czerwienią wiedziałam, że muszę jak najszybciej naprawić ten błąd. Wybór padł na 060 Bloody Mary To Go.

   Jak pozostałe lakiery Catrice jest dobry. Ale ma też kilka wad. Po pierwsze mój pędzelek miał odstające włoski (pierwszy raz coś takiego mis ie zdarzyło w lakierach tej marki). Lakier rozprowadza się dobrze, jest dość wodnisty, nie zostawia smug. Jednak nawet przy 2 warstwach nie do końca kryje, tzn. widać jaśniejsze końcówki.

   Kolor  jest piękny, klasyczny czerwony na każdą okazję. Trwałość jest przeciętna, po 2 dniu pojawiły się delikatne wtarcia i ubytki na moich rozdwojonych paznokciach.
Podsumowując, nie jest to lakier idealny, ale go lubię.


Lubicie klasyczną czerwień na paznokciach?

15:26

Bourjois, decteur glamour, 19 Brique secouriste

Bourjois, decteur glamour, 19 Brique secouriste
   Pomadka, której nie mam nic do zarzucenia. Rozprowadza się bardzo dobrze, można ją ładnie rozprowadzić i bez użycia pędzelka. Na ustach trzyma się dość długo, schodzi równomiernie. Kolor wchodzi w usta, ładnie wygląda z położoną warstwą bezbarwnego błyszczyka (bardziej wieczorowo). Nie zawiera drobinek.




   Pozostawia na wargach powłokę ale jest ona przyjemna, śliska.  Nie wysusza ust, a nawet nawilża (ale nie ukrywajmy, Carmex to nie jest).

  Opakowanie solidne z uroczą kuleczką na szczycie. Podoba mi się, iż przy zamykaniu i otwieraniu (ale tu mniej) słychać kliknięcie. Zatyczka jest zbliżona kolorystycznie do samej pomadki, co pomaga identyfikację koloru przed otwarciem.


  Wadą może być pozostawianie śladów na szklankach czy innych powierzchniach, z którymi usta miały kontakt. Polecam!

12:17

IsaDora, Wonder Nail, 182 Summer Red

IsaDora, Wonder Nail, 182 Summer Red

        Kupiłam go w zestawie miniatur tej firmy (ha, właśnie sobie uświadomiłam, że to nie Artdeco). Wyboru kolorów nie było. Do uniwersalnego zestawu, został dodany uniwersalny lakier. Czerwony. Nie jest krwistoczerwony, ani malinowy. Opis koloru jako czerwony wystarczy.

          Lakier pięknie się błyszczy. Rozprowadza się też dobrze, nie jest ani zbyt płynny, ani zbyt ciągnący. Pędzelek dość długi, cienki, elastyczny. Malowanie nim paznokci jest przyjemne. Nie tworzą się bąble i czas wysychania też nie jest zbyt długi (bez żadnych wspomagaczy). Brzmi jak pozytywna opinia, prawda? No cóż, tak nie jest. Paznokcie pomalowałam wieczorem, a już następnego dnia rano miałam przetarte końcówki. Po jednym dniu nadaje się albo całkowicie do zmycia, albo do zamalowania.

        Cóż, ten lakier zdecydowanie nie zachwyca. 
Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger