W czwartek obchodziliśmy tłusty czwartek. Święto, które przeważnie kojarzy się z objadaniem się pączkami lub faworkami. Dziś, w wielu krajach obchodzi się tłusty wtorek, z języka francuskiego- Mardi Gras. To nie tylko czas jedzenia, ale także festiwali i parad ulicznych- dzień zabawy, tak jak i nasze ostatki. W wielu krajach jest pieczone ciasto króla,właśnie w kolorach Mardi Gras- zielonym, złotym, fioletowym. Czy to było inspiracją dla nazwy prezentowanego dziś lakieru hybrydowego?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
08:10
18:27
Yves Rocher, Lakier do paznokci, Mięta
Zakup tego lakieru był spontaniczny. Dwie godziny do odlotu samolotu, dodatek do gazety, poprzednie dobre doświadczenia z lakierami tej marki. Pomyślałam sobie, że malutka buteleczka lakieru w tym zwariowanym jak dla mnie kolorze nie zaszkodzi na urlopie.
A teraz rozprawię się z obietnicami producenta:
00:20
Orly, Crawfords wine
Czerwień na ustach i na paznokciach zawsze jest dobrym wyborem. Jednakże czerwień czerwieni nie równa. Pewnie dlatego posiadam kilka lakierów i pomadek w tym kolorze. Niby wszystkie czerwone, jednak wszystkie od siebie tak różne. Tym razem nie wystarczyło pierwsze spojrzenie by się zakochać. Właściwie to bardziej skusiła mnie marka i namowy towarzyszącej mi w sklepie osoby. Uległam. Po pierwszym pociągnięciu pędzelkiem na paznokciach pojawiła się miłość.
Bo jak tu się nie zakochać w tak klasycznej, a zarazem niezwykłej czerwieni. Tak wiem, że powyższe zdanie jest paradoksalne, ale tak się właśnie dzieje za sprawą jego wykończenia. Piękna głęboka czerwień, chociaż jednak jaśniejsza od wina, podszyta wielowymiarowym wykończeniem.Wielowymiarowy efekt. Do tego dodam 5 dni trwałości na moich paznokciach (bez uszczerbków), mogłabym go nosić nawet do tygodnia, jednakże w miejscach gdzie moje paznokcie są rozdwojone, pojawiają się ubytki. Sam lakier doskonale trzyma się płytki. Do tego nie ma żadnych problemów ze zmyciem go i nie barwi paznokci i palców.
Podoba wam się?
Bo jak tu się nie zakochać w tak klasycznej, a zarazem niezwykłej czerwieni. Tak wiem, że powyższe zdanie jest paradoksalne, ale tak się właśnie dzieje za sprawą jego wykończenia. Piękna głęboka czerwień, chociaż jednak jaśniejsza od wina, podszyta wielowymiarowym wykończeniem.Wielowymiarowy efekt. Do tego dodam 5 dni trwałości na moich paznokciach (bez uszczerbków), mogłabym go nosić nawet do tygodnia, jednakże w miejscach gdzie moje paznokcie są rozdwojone, pojawiają się ubytki. Sam lakier doskonale trzyma się płytki. Do tego nie ma żadnych problemów ze zmyciem go i nie barwi paznokci i palców.
Podoba wam się?
08:50
Poshe, szybkoschnący utwardzacz do lakieru
Pomalowane paznokcie i usta to stały element mojego wyglądu. Mam zniszczone paznokcie, które mimo wielu kuracji nadal nie nadają się do pokazywania światu bez warstwy lakieru. Oczywiści raz na jakiś czas robię sobie wolne w weekend, ale w tygodniu, do pracy nie wyobrażam sobie pójść w gołych paznokciach. Z obdartym lakierem też nie. Na nadmiar czasu jednak nie narzekam, muszę więc jakoś sobie radzić. Przez całe lata szukałam Świętego Graala- Sally Hansen, Essence, Nail Tek, Seche Vitee i cała masa innych top coatów są mi doskonale znane. Więcej szukać nie będę. Znalazłam! Przedstawiam wam Poshe, władce top coatów!
Co mnie w nim tak zachwyciło? Działanie! Jestem pod ogromnym wrażeniem, koleżanki które kupiły go za mają namową również twierdzą, że odmienił on ich życie ;). Malujemy paznokcie, warstwa po warstwie i Poshe. Po kilku minutach możemy robić wszystko. W odróżnieniu od Seche Vite, nie ściąga lakieru. Nie zmienia koloru lakierów, nie rozmazuje ich i na dodatek pięknie lśni. Nie odpryskuje, nie pęka. Czy potrzeba czegoś więcej? Można go kupić w wersji pełnowymiarowej oraz miniaturce (w sam raz na wakacyjne wyjazdy!).
Jeżeli jeszcze go nie macie, natychmiast naprawcie ten błąd. Jest najlepszy! Nigdy więcej odbitej pościeli na paznokciach!
A wy po jakie top coaty sięgacie?
Co mnie w nim tak zachwyciło? Działanie! Jestem pod ogromnym wrażeniem, koleżanki które kupiły go za mają namową również twierdzą, że odmienił on ich życie ;). Malujemy paznokcie, warstwa po warstwie i Poshe. Po kilku minutach możemy robić wszystko. W odróżnieniu od Seche Vite, nie ściąga lakieru. Nie zmienia koloru lakierów, nie rozmazuje ich i na dodatek pięknie lśni. Nie odpryskuje, nie pęka. Czy potrzeba czegoś więcej? Można go kupić w wersji pełnowymiarowej oraz miniaturce (w sam raz na wakacyjne wyjazdy!).
A wy po jakie top coaty sięgacie?
22:45
Colour Alike, GDN, 488 Danzig
Pogoda zmienia się szalenie. Jednego dnia sprawia wrażenie, ze już nadeszła wiosna, zachęca do sięgnięcia po baleriny i cienkie Alaski, by następnego dnia kazać nam przeprosić sie z kozakami i grubymi szalikami. Ale nie narzekam, zima w tym roku i tak nie była zła. By jednak przywołać na powrót słońce pokaże dziś lakier, ktory chciałam wam pokazać już dawno. Mam do niego wiele sympatii, nie tylko ze względu na kolor, ale i na nazwę, która osobiście wymyśliłam.
Lakier pochodzi z kolekcji GDN, dla której inspiracją było miasto Gdańsk. Chociaż osobiście nie kojarzylabym rozbielonego fioletu z tym kolorem, przypadł mi on bardzo do gustu. A kupiłam go tylko ze wylęgu na nazwę.
Lakiery Colour Alike lubię, chociaż trafiłam także na kilka gorszych egzemplarzy, ten jest idealny. Aplikuje się na tyle dobrze, że nawet takie lakierowa beztalencie jak ja, potrafi go nałożyć równomiernie bez zalewania skórek.
Czas wysychania jest całkiem dobry, jednak Poshe mnie na tyle rozleniwiło, ze i tak sięgam po nie z a każdym razem. Lakier trzyma sie od 3 do 4 dni, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na moje rozdwojone paznokcie. Lakier dość dobrze kryje już przy pierwszej warstwie, jednak lepiej wygląda przy dwóch.
Z czystym sumieniem polecam. Zwłaszcza jako alternatywę, dla bladego różu. Lubicie takie rozbielonego kolory?
Lakiery Colour Alike lubię, chociaż trafiłam także na kilka gorszych egzemplarzy, ten jest idealny. Aplikuje się na tyle dobrze, że nawet takie lakierowa beztalencie jak ja, potrafi go nałożyć równomiernie bez zalewania skórek.
Czas wysychania jest całkiem dobry, jednak Poshe mnie na tyle rozleniwiło, ze i tak sięgam po nie z a każdym razem. Lakier trzyma sie od 3 do 4 dni, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na moje rozdwojone paznokcie. Lakier dość dobrze kryje już przy pierwszej warstwie, jednak lepiej wygląda przy dwóch.
Z czystym sumieniem polecam. Zwłaszcza jako alternatywę, dla bladego różu. Lubicie takie rozbielonego kolory?
23:31
Essie, 212A, Tour De Finance
Większość blogerek zachwyca się lakierami Essie. Może właśnie dlatego podchodzę do nich z rezerwą i wymagam więcej niż od innych lakierów? Nie wiem. Ale przyznaję, że sięgam po te lakiery coraz częściej. Nie biegnę do Hebe czy Superpharm kuszona promocją. Jednak, gdy przy okazji innych zakupów widzę ładny kolor w dobrej cenie, kupuję. Tak też było z Tour de Finance. Dobra cena oraz piękny odcień różu mnie skusiły. Miałam trochę obaw odnośnie wykończenia. Czy słusznie?
Nad opakowaniem pastwić się nie będę. Ba! Nawet je pochwałę. Buteleczki są zgrabne, łatwo sieę ustawiają i nie zajmują wiele miejsca. Pędzelek jest wygodny, sprężysty, ładnie zakończony.
Lakier nie jest gęsty, ale nie jest też zbyt wodnisty. Bardzo dobrze rozprowadza się po paznokciach. Na krótkich paznokciach wystarczą dwie warstwy, trzy przy długich i dość jasnych końcówkach. A kolor? No i tu się zacznie cała historia. Po nałożeniu lakieru byłam zachwycona. Piękny mocny, ale nie rażący róż. Niezwykły, ale jednak panujący do wszystkiego. Błyszczy się przepięknie. A wszystko za sprawa mikro, mikro drobinek, które dają mu lekko metaliczny, fioletowawy połysk. Dawno już żaden lakier nie wywołał w pracy tylu komplementów i zapytań co mam właśnie na paznokciach. To chyba wiele mówi o jego uroku, prawda?
Dodam jeszcze, że na moich paznokciach nosi się dłużej niż inne lakiery. A paznokcie mam mocno rozdwojenie. Jeżeli jeszcze go nie macie, naprawcie ten błąd. Tego zakupu nie będziecie żałować.
Nad opakowaniem pastwić się nie będę. Ba! Nawet je pochwałę. Buteleczki są zgrabne, łatwo sieę ustawiają i nie zajmują wiele miejsca. Pędzelek jest wygodny, sprężysty, ładnie zakończony.
Lakier nie jest gęsty, ale nie jest też zbyt wodnisty. Bardzo dobrze rozprowadza się po paznokciach. Na krótkich paznokciach wystarczą dwie warstwy, trzy przy długich i dość jasnych końcówkach. A kolor? No i tu się zacznie cała historia. Po nałożeniu lakieru byłam zachwycona. Piękny mocny, ale nie rażący róż. Niezwykły, ale jednak panujący do wszystkiego. Błyszczy się przepięknie. A wszystko za sprawa mikro, mikro drobinek, które dają mu lekko metaliczny, fioletowawy połysk. Dawno już żaden lakier nie wywołał w pracy tylu komplementów i zapytań co mam właśnie na paznokciach. To chyba wiele mówi o jego uroku, prawda?
Dodam jeszcze, że na moich paznokciach nosi się dłużej niż inne lakiery. A paznokcie mam mocno rozdwojenie. Jeżeli jeszcze go nie macie, naprawcie ten błąd. Tego zakupu nie będziecie żałować.
22:30
Upolowane w styczniu- Sephora, Tk Maxx, Zapach Domu
Nie lubię chodzić po sklepach. Ale za to lubię polować na promocje. Styczeń jest dla mnie miesiącem dobrych łupów. Na tyle dobrych, że postanowiłam się nimi pochwalić. Raz na jakiś czas chyba mogę opublikować tutaj taki post? Ubrania, których w tym miesiącu przybyło mi sporo, sobie odpuszczę, bo choć poruszam na łamach tego bloga wiele tematów, wciąż nie poruszam tu takiej tematyki. Ograniczę się więc do kosmetyków i tego co od wielu miesięcy kręci mnie najbardziej- czyli Yankee Candle.
Regularnie zaglądam do Sephory. Najbardziej lubię tę w krakowskim M1, bo to właśnie tam odnajduję najlepsze promocje.W tym miesiącu upolowałam, tam podkład mineralny sygnowany marką Sephory. Na początku miesiąca upolowałam go za 12 złotych i po pierwszych testach żałuję, że nie kupiłam więcej. Podkład niczym nie ustępuje mojemu dotychczasowemu ulubieńcowi, którym jest Pixie Minerals. Rozprowadza się bez problemów, nie widać go na twarzy i utrzymuje sie cały dzień. Kolor jest naturalny i dobrze dopasowuje się do odcienia mojej skóry.
W Sephorze skusiłam się też na kosmetyki firmy Benefit. Lubię tę markę, chociaż wyżej stawiam The Balm. Standardowe ceny wydają mi się odrobinę zawyżone, ale gdy jestem kuszona dobrą promocją- ulegam. O różu Bella Bamba pierwszy raz usłyszałam od zachwyconej nim przyjaciółki. Wtedy myślałam, że będzie podobny do różu Hot Mama The Balm, więc nie zaczęłam na niego polować. Moje wątpliwości zostały rozwiane gdy makijażystka Benefitu użyła go w moim makijażu pin up. Wtedy wiedziałam, ze go kiedyś kupię. Gdy zobaczyłam go w cenie 70 złotych, skusiłam się.
Mój mężczyzna zaopatrzył się w kosmetyki Pat & Rub Kingi Rusin. Testy jeszcze przed nim, ale postaramy się reaktywować rubrykę męskim okiem na blogu.On też namówił mnie (jest moim naczelnym kusicielem!) na paletkę smokin' eyes Benefitu. Testy trwają. Do zakupów dorzuciłam też mały zestaw Benefitu z miniaturką podkładu i bazą, którą lubię. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że zestaw kosztował tylko 20 zł. Moja radość została dopełniona w Tk Maxx, gdzie udało mi się upolować dwa lakiery firmy Orly za 20 zł oba. Muszę przyznać, że obawiałam się czy lakier Close your eyes będzie mi się podobał na moich paznokciach, ale niesłusznie. Lakier mnie zachwycił. Jest głęboki i ciekawy. Takiego jeszcze w swojej kolekcji nie miałam.
Z racji tego, ze pod choinką znalazłam wymarzony talerz pod świece Black Gold Mosaic Yankee Candle złożyłam zamówienie w internetowym sklepie zapachu domu i odkupiłam, do niego klosz. Oczywiście użyłam bonu zniżkowego, który sklep przysyła regularnie subskrybentom swojego newslettera. Muszę przyznać, że był to jeden z najbardziej udanych zakupów ostatnich czasów. Nie dość, że świece palą się lepiej to aspekty wizualne przeszły moje najśmielsze oczekiwania (a mam jeszcze dwa inne duże klosze i jeden mały i żaden z nich nie tworzy tak magicznej atmosfery). Czarno-złota, potłuczone mozaika nadaje światłu świec piękny odcień. A światło przechodzące przez jej załamania wygląda pięknie. Jest to zachwycająca ozdoba domu, zarówno przy zapalonej jak i zgaszonej świecy. Słój zamienia się w piękną lampę, która doda uroku każdemu wnętrzu! Oprócz tego przybyło do mnie kilka nowych zapachów zarówno w woskach jak i samplerach. Moje zapasy wosków (ponad 100 różnych zapachów) chyba nigdy nie stopnieją!
Ostatnim zakupem jaki poczyniłam były znów lakiery. A nawet zestawy. Lakiery Ciate kusiły mnie wiele miesięcy, jednak bałam się kupować je w ciemno (zwłaszcza, że nie są tanie). Znów skusił mnie Tk Maxx. Podczas wczorajszych zakupów znalazłam całą masę przecenionych zestaw do zdobienia foliowego tej firmy. No cóż, nie były to zestawy kompletne, ponieważ brakowało zestawu folii. W to mi graj! za 13 zł szutuka kupiłam dwa lakiery w zestawie z klejem do folii (raczej nie zrobię z nich użytku) i wzornikiem na lakieru (miałam w planach kupić już dawno temu). Z trzech dostępnych kolorów przygarnęłam PP101 kiss chase i PP082 cream soda. Nie mogę się już doczekać jutrzejszego malowania paznokci!
Jesteście łowcami okazji? Co udało wam się ostatnio upolować. Znacie powyższe produkty? Co o nich sądzicie?
Regularnie zaglądam do Sephory. Najbardziej lubię tę w krakowskim M1, bo to właśnie tam odnajduję najlepsze promocje.W tym miesiącu upolowałam, tam podkład mineralny sygnowany marką Sephory. Na początku miesiąca upolowałam go za 12 złotych i po pierwszych testach żałuję, że nie kupiłam więcej. Podkład niczym nie ustępuje mojemu dotychczasowemu ulubieńcowi, którym jest Pixie Minerals. Rozprowadza się bez problemów, nie widać go na twarzy i utrzymuje sie cały dzień. Kolor jest naturalny i dobrze dopasowuje się do odcienia mojej skóry.
W Sephorze skusiłam się też na kosmetyki firmy Benefit. Lubię tę markę, chociaż wyżej stawiam The Balm. Standardowe ceny wydają mi się odrobinę zawyżone, ale gdy jestem kuszona dobrą promocją- ulegam. O różu Bella Bamba pierwszy raz usłyszałam od zachwyconej nim przyjaciółki. Wtedy myślałam, że będzie podobny do różu Hot Mama The Balm, więc nie zaczęłam na niego polować. Moje wątpliwości zostały rozwiane gdy makijażystka Benefitu użyła go w moim makijażu pin up. Wtedy wiedziałam, ze go kiedyś kupię. Gdy zobaczyłam go w cenie 70 złotych, skusiłam się.
Mój mężczyzna zaopatrzył się w kosmetyki Pat & Rub Kingi Rusin. Testy jeszcze przed nim, ale postaramy się reaktywować rubrykę męskim okiem na blogu.On też namówił mnie (jest moim naczelnym kusicielem!) na paletkę smokin' eyes Benefitu. Testy trwają. Do zakupów dorzuciłam też mały zestaw Benefitu z miniaturką podkładu i bazą, którą lubię. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że zestaw kosztował tylko 20 zł. Moja radość została dopełniona w Tk Maxx, gdzie udało mi się upolować dwa lakiery firmy Orly za 20 zł oba. Muszę przyznać, że obawiałam się czy lakier Close your eyes będzie mi się podobał na moich paznokciach, ale niesłusznie. Lakier mnie zachwycił. Jest głęboki i ciekawy. Takiego jeszcze w swojej kolekcji nie miałam.
Ostatnim zakupem jaki poczyniłam były znów lakiery. A nawet zestawy. Lakiery Ciate kusiły mnie wiele miesięcy, jednak bałam się kupować je w ciemno (zwłaszcza, że nie są tanie). Znów skusił mnie Tk Maxx. Podczas wczorajszych zakupów znalazłam całą masę przecenionych zestaw do zdobienia foliowego tej firmy. No cóż, nie były to zestawy kompletne, ponieważ brakowało zestawu folii. W to mi graj! za 13 zł szutuka kupiłam dwa lakiery w zestawie z klejem do folii (raczej nie zrobię z nich użytku) i wzornikiem na lakieru (miałam w planach kupić już dawno temu). Z trzech dostępnych kolorów przygarnęłam PP101 kiss chase i PP082 cream soda. Nie mogę się już doczekać jutrzejszego malowania paznokci!
Jesteście łowcami okazji? Co udało wam się ostatnio upolować. Znacie powyższe produkty? Co o nich sądzicie?
23:21
Nicole by OPI, Kardashian Kolor, Sealed With a Kris
Niejednokrotnie pisałam, że lubię czerwone lakiery. Jednak częściej wybieram jej jaśniejsze odcienie, ponieważ te ciemne nie wybaczają niedociągnięć w nakładaniu ich. Ciemna czerwień miała jednak w sobie to coś. Ciemne czerwone wino, dojrzała czereśnia- same dobre skojarzenia. W opakowaniu pięknie, ale jak na paznokciach?
Lubię małe opakowania lakierów. Nie zajmują miejsca i kiedyś się kończą. A gdy już się skończą można znaleźć zastępstwo lub zakupić większe opakowanie. Jednak skoro lakier ma mniejszą pojemność, ma też miniaturowe opakowanie. Czy jest ono wygodne? Krótkim trzonkiem operuje się dobrze. Niestety, ale o pędzelku tego powiedzieć nie mogę. I wcale nie chodzi o jego wielkość. Zakończony jest prosto, co utrudnia ładne pomalowanie paznokci przy skórkach. Na dodatek czasem odstają od niego pojedyncze woski, co też nie służy perfekcyjnemu pomalowaniu paznokci.
Konsystencja mi odpowiada. Jest dość płynna, ale nie wodnista, nie rozlewa się po płytce, palcach i skórkach. Przy pierwszej warstwie widzimy jasną czerwień. Jednak lakier do ładnego pokrycia potrzebuje więcej. Przy bardzo krótkiej płytce dwie warstwy mogą wystarczyć. Jeżeli paznokieć wystaje za opuszek konieczne będą trzy warstwy.
Trwałość mnie bardzo zadowala. Noszę go bez uszczerbków 3 dni, później moje rozdwojone paznokcie niestety lubią się złuszczyć na końcach, jednak gdyby nie to, lakier mogłabym nosić dłużej. Podoba mi się, że nie wyciera się na końcówkach, nie pęka. Niestety top jest potrzebny, bo lakier lubi zostawiać czerwone ślady na papierze.
Lubicie takie maluchy? Znacie lakiery z tej serii?
Lubię małe opakowania lakierów. Nie zajmują miejsca i kiedyś się kończą. A gdy już się skończą można znaleźć zastępstwo lub zakupić większe opakowanie. Jednak skoro lakier ma mniejszą pojemność, ma też miniaturowe opakowanie. Czy jest ono wygodne? Krótkim trzonkiem operuje się dobrze. Niestety, ale o pędzelku tego powiedzieć nie mogę. I wcale nie chodzi o jego wielkość. Zakończony jest prosto, co utrudnia ładne pomalowanie paznokci przy skórkach. Na dodatek czasem odstają od niego pojedyncze woski, co też nie służy perfekcyjnemu pomalowaniu paznokci.
Trwałość mnie bardzo zadowala. Noszę go bez uszczerbków 3 dni, później moje rozdwojone paznokcie niestety lubią się złuszczyć na końcach, jednak gdyby nie to, lakier mogłabym nosić dłużej. Podoba mi się, że nie wyciera się na końcówkach, nie pęka. Niestety top jest potrzebny, bo lakier lubi zostawiać czerwone ślady na papierze.
Lubicie takie maluchy? Znacie lakiery z tej serii?
00:04
Golden Rose, Holiday, 66
Co łączy cukier z piaskiem? Jak to co?! Lakier do paznokci. Nadeszła moda, kilka lakierów mi się podobało, ale większość z nich była jak dla mnie albo zbyt brokatowa lub kolor nie wydawał mi się odpowiedni. Spodobały mi się kolory lakierów Golden Rose. Z tym, że bardzo nie lubię tej marki. Wchodziłam do sklepu i wychodziłam z niczym. Bo czy warto dla pozornie dobrego wyglądu paznokci pogarszać ich stan (o ile da się bardziej)? Czytając jednak same pozytywne recenzje, dałam się skusić. Słusznie?
Zakochałam się w kolorze. Mocny, intensywny, ale też odpowiedni by używać go częściej niż w weekendy. Wykończenie mnie intrygowało. Czy faktycznie osiągnę ładny efekt? A może będzie się brzydko rozkładał, tak jak to czasem było przy pękających lub magnetycznych lakierach? Nie dowiedziałabym się, gdybym nie przekonała się sama.
Pierwszym zaskoczeniem była przyjemność aplikacji. Nie różniła się ona niczym od malowania zwykłym lakierem. Po kilku minutach lakier się kształtuje. Wygląda dobrze, jednak moim zdaniem, potrzebna jest mu jeszcze jedna warstwa. Nakłada się ją równie bezproblemowo. Lakier szybko schnie (co jest istotne, bo paznokcie maluję przed snem).
Lubię w nim też to, że łatwo uzupełnić w nim ubytki. Po domalowaniu nie ma śladu. Jednak z samej trwałości nie jestem zadowolona. Pierwsze odpryski widzę po niecałym dniu (ale przyznaję też, że mam mocno rozdwojone paznokcie), po drugim dniu lakier muszę zmyć. Nie podoba mi się, że lakier przyciąga brud. Brudzi się sam z siebie, co na takim kolorze jest bardziej zauważane.
Mimo jego wad- polubiłam go. Jesteście odporne na tę modę? A może piaski/ cukrowe posypki w tym roku goszczą stale na waszych paznokciach?
Pierwszym zaskoczeniem była przyjemność aplikacji. Nie różniła się ona niczym od malowania zwykłym lakierem. Po kilku minutach lakier się kształtuje. Wygląda dobrze, jednak moim zdaniem, potrzebna jest mu jeszcze jedna warstwa. Nakłada się ją równie bezproblemowo. Lakier szybko schnie (co jest istotne, bo paznokcie maluję przed snem).
Mimo jego wad- polubiłam go. Jesteście odporne na tę modę? A może piaski/ cukrowe posypki w tym roku goszczą stale na waszych paznokciach?
07:56
Sephora,lakier, L04 sweet new ride
Czerwony lakier do paznokci jest czymś, co warto mieć. Jednak czerwień czerwieni nie jest równa. Może być strażacka, pomidorowa, truskawkowa, pomarańczowa... Wymieniać można długo. Jednak jak znaleźć tę idealną czerwień? Nie za ciemną, niezbyt krzykliwą, ale nie mdłą. Elegancką. Czy ten maluch Sephory wart jest uwagi?
Bardzo podoba mi się jego opakowanie. Małe, poręczne. Dobrze wykonane. Daleko mu do tandety. Odkręcanie go nie stanowi problemu. Uchwyt jest idealnej, jak dla mnie, długości. Zachwycający jest też pędzelek. Sprężysty, płaski, zaokrąglony na końcu. Dzięki niemu mogę pomalować paznokcie bez ubrudzenia skórek i połowy dłoni. Jedna warstwa wygląda przyzwoicie, jednak ja rekomenduję nałożenie dwóch.Do tego lakier szybko schnie. Taką aplikację lubię! Bezproblemową.
Kolor jest widoczny, ale nie jest zbyt rażący. Jest to idealny odcień czerwieni. Jednak nie może być aż tak pięknie. Sam lakier wymaga lakieru nawierzchniowego, inaczej zostawia czerwone smugi na wszystkich kartkach, które weźmiemy do ręki oraz szybko się ściera. Już po pierwszym dniu widać lekkie przetarcia na końcach paznokci. Drugiego dnia stają się one jeszcze bardziej widoczne. Po trzecim dniu lakier nadaje się do zmycia.
Jestem z niego zadowolona. To mój pierwszy lakier tej firmy, ale pewnie nie ostatni. Znacie lakiery tej firmy? Które kolory możecie polecić?
09:30
Eclair Nail, Chameleon 05A
To była miłość od pierwszego spojrzenia. Gdy go kupowałam było tylko kilka opinii w sieci, wszystkie bardzo dobre. Nie dość, że w cenie jednego lakieru otrzymam dwa różne kolory, do tego sam jeszcze będzie tworzył gradient, za stworzenie którego nigdy nie miałam odwagi się zabrać. Jak mogłam się nie skusić na lakierowy ideał?
Gdy lakier do mnie dotarł byłam zachwycona. Smukłą buteleczkę ozdabia kokardka-mały detal, ale lakier prezentuje się ładniej. Cieszyłam się więc jak dziecko. Pierwszy raz pomalowałam paznokcie i nic mi w nim nie przeszkadzało. Byłam zachwycona idealnie żółtym lakierem, który nie smuży. Na stopach nosiłam go przez miesiąc i każdego poranka podziwiałam jak fajnie się zmienia kolor- wychodząc z ciepłego łóżka były żółte, by po kilku minutach biegania boso po zimnej podłodze stać się różowe.
Następne malowania paznokciu u rąk nie były już tak wspaniałe. I nie chodzi tu o zmianę w samym lakierze, bo on był taki od początku, ale przy pierwszym malowaniu nie miało to dla mnie znaczenia. Po pierwsze, lakier ma proste zakończenie pędzelka, przez co ciężko operować nim przy skórkach. W zasadzie, aby wyglądało świetnie to trzeba pomalować paznokcie i obowiązkowo poprawić pędzelkiem zamoczonym w zmywaczu.
Po drugie, gdy lakier jest żółty, uwydatniają się wszelkie niedoskonałości paznokci (pomimo użytego lakieru podkładowego). Po trzecie jego trwałość. Na stopach faktycznie jest bardziej wytrzymały. Ale na dłoniach już nie. Tak, mam rozdwojone końcówki paznokci, ale inne lakiery sobie radzą lepiej. Po niecałych 24 godzinach w miejscach, w których mam rozdwojone paznokcie- lakier odpada. No dobrze, czasami się udaje, że nie odpadnie. Ale co z tego, skoro na lakierze pojawiają się mało estetyczne pęknięcia lakieru?
Podsumowując, lakier jest fajną zabawką zmieniającą kolor. Kolory są piękne, zmiana kolorów też jest fajna (choć nie zawsze ta zmiana wygląda dobrze), ale jednak ma sporo wad. Jak dla mnie jest to lakier na jedno wyjście ze znajomymi lub do malowania paznokci u stóp. Drugi raz bym go raczej nie kupiła.
Gdy lakier do mnie dotarł byłam zachwycona. Smukłą buteleczkę ozdabia kokardka-mały detal, ale lakier prezentuje się ładniej. Cieszyłam się więc jak dziecko. Pierwszy raz pomalowałam paznokcie i nic mi w nim nie przeszkadzało. Byłam zachwycona idealnie żółtym lakierem, który nie smuży. Na stopach nosiłam go przez miesiąc i każdego poranka podziwiałam jak fajnie się zmienia kolor- wychodząc z ciepłego łóżka były żółte, by po kilku minutach biegania boso po zimnej podłodze stać się różowe.
Następne malowania paznokciu u rąk nie były już tak wspaniałe. I nie chodzi tu o zmianę w samym lakierze, bo on był taki od początku, ale przy pierwszym malowaniu nie miało to dla mnie znaczenia. Po pierwsze, lakier ma proste zakończenie pędzelka, przez co ciężko operować nim przy skórkach. W zasadzie, aby wyglądało świetnie to trzeba pomalować paznokcie i obowiązkowo poprawić pędzelkiem zamoczonym w zmywaczu.
Podsumowując, lakier jest fajną zabawką zmieniającą kolor. Kolory są piękne, zmiana kolorów też jest fajna (choć nie zawsze ta zmiana wygląda dobrze), ale jednak ma sporo wad. Jak dla mnie jest to lakier na jedno wyjście ze znajomymi lub do malowania paznokci u stóp. Drugi raz bym go raczej nie kupiła.
09:15
Ferity, Disco Glow, Fluorescencyjny lakier do paznokci, SP-291 Pink Glow
Lakierów mam dużo, zbyt dużo. Od dłuższego czasu kupuję je rozważniej. Jednak nie mogłam przejść obojętnie koło lakieru, który jest malutki, ma mocny kolor i świeci w ciemności! Do tego skusiła mnie cena- 5 złotych bez jednego grosza. I opakowanie, które wygląda jak kredka. Myślałam nad neonową żółcią, ale stwierdziłam, że róż będzie mi bardziej pasował. Czy rzeczywiście pasuje mi ten lakier?
Opakowanie, jak już wspominałam, wygląda jak malutka kredka. Może nie jest ono idealne, ale jest inne- przyciąga wzrok. Jest malutkie, bo zawiera 4,2 ml lakieru. Jednak uważam, że jest to wystarczająca ilość na tak szalony lakier. Przez przezroczystą buteleczką dobrze widać ile lakieru ubyło. Szkło łagodzi odcień lakieru. Jednak zdradzę wam, że nie jest ona do końca taka sama jak lakier. Lakier jest dużo mocniejszy! Mocniejszy nawet niż na moich zdjęciach. W ciemności staje się latarnią dającą pomarańczowe światło.
Pędzelek jest krótki, rozszerzający się ku zakończeniu, prosto ścięty. Operuje się nim dobrze, jednak sama zatyczka mogłaby być smuklejsza i odrobinę dłuższa. Lakier aplikuje się bardzo dobrze, jest dokładnie tam, gdzie go nałożyłam. Nie spływa. Takim intensywnym kolorem ciężko malować paznokcie, bo razi w oczy. Ale efekt jest tego wart. Nie lubię gdy końcówki paznokci odróżniają się od reszty paznokcia, więc musiałam nałożyć 3-4 warstwy. Nie było to jednak problemem, bo mimo wysokiej temperatury lakier nie ciągnie się i schnie błyskawicznie. Wykończenie ma proszkowe, półmatowe. Mi się podoba pociągnięty lakierem nawierzchniowym.
Trwałość jest też świetna- po 4 dniach nieoszczędzania go nadal wygląda bardzo dobrze, odrobinę są starte końcówki (ale równomiernie).
Ja się nim zachwyciłam. A myślałam, że taki mały, niepozorny lakier mało zdziała. A to będzie chyba miłość tej wiosny i lata. Mój ulubieniec.
| Lakier jest jeszcze bardziej neonowy niż na zdjęciu. Jednak jest to efekt, którego nie mogłam uchwycić, bo wychodził albo zbyt pomarańczowo, albo zdjęcie było całe rozmazane. |
| Na żywo nie widać tych czarnych kropek, jednak robienie zdjęć w ciemności to wyzwanie. |
Trwałość jest też świetna- po 4 dniach nieoszczędzania go nadal wygląda bardzo dobrze, odrobinę są starte końcówki (ale równomiernie).
Ja się nim zachwyciłam. A myślałam, że taki mały, niepozorny lakier mało zdziała. A to będzie chyba miłość tej wiosny i lata. Mój ulubieniec.
09:33
Essie, Navigate Her, 210A Orange, It's obvious
Nie darzę miłością Essie. Często czytam zachwyty nad nimi, widzę na listach marzeń i się zastanawiam czy tylko ja jestem taka na nie odporna czy może źle trafiam? Dzisiaj będzie o lakierze, który jak dla mnie jest wyjątkiem. Wyjątkiem takim, że jest to lakier Essie i go lubię. Dlaczego?
Po pierwsze z powodu koloru. Uwielbiam pomarańczowy kolor. Dodaje mi energii i sięgam po niego przez cały rok. Zastępuje czerwień w duecie z czernią. Podkreśla brąz. Biały ożywia. A z pewnością dodaje optymizmu i energii. Ten też taki jest. Mając go na paznokciach uwielbiam sięgać po pomarańczowe pomadki.
Po drugie pędzelek. W tym lakierze jest idealny. Szeroki, ale dobrze skrojony. Nie mam problemu z tym, że malując paznokcie muszę 5 razy przeciągać pędzelkiem po jednym paznokciu. Ale nie jest też zbyt szeroki- nie maluję nim całych skórek i połowy palca. Lekko zaokrąglony czubek pozwala mi nie zamalować całych skórek. A i konsystencja z nim dobrze współgra. Nie jest gęsty, ale też nie jest tak mokry, że zalewa całe paznokcie i palce.
Po trzecie, nie zdejmuje koloru. A tego w lakierach nie lubię. Jedna warstwa dobrze i równomiernie pokrywa paznokieć. Jednak druga warstwa jest potrzebna, aby dodać mu głębi.
Minusem jest trwałość- w miejscach gdzie mam najbardziej rozdwojone paznokcie pojawiają się pierwsze mikro odpryski. Drugiego dnia stają się już ogromne i lakier muszę zmyć. Jednakże stosowanie top coatu poprawia jego trwałość, więc nie narzekam (mogę wtedy nosić 3-4 dni).
Podsumowując, jak dla mnie jest to idealny odcień tego koloru, na dodatek nie zawiera drobinek. W moim przypadku konieczne jest sięgnięcie po lakier nawierzchniowy, ale nie jest to uciążliwe.Z moich Essiaków ten jest najłatwiejszy w obsłudze, jeżeli chodzi o samą aplikację.
Podobają wam się pomarańczowe paznokcie?
Po trzecie, nie zdejmuje koloru. A tego w lakierach nie lubię. Jedna warstwa dobrze i równomiernie pokrywa paznokieć. Jednak druga warstwa jest potrzebna, aby dodać mu głębi.
| Pomadka to MAC Morange |
Minusem jest trwałość- w miejscach gdzie mam najbardziej rozdwojone paznokcie pojawiają się pierwsze mikro odpryski. Drugiego dnia stają się już ogromne i lakier muszę zmyć. Jednakże stosowanie top coatu poprawia jego trwałość, więc nie narzekam (mogę wtedy nosić 3-4 dni).
Podsumowując, jak dla mnie jest to idealny odcień tego koloru, na dodatek nie zawiera drobinek. W moim przypadku konieczne jest sięgnięcie po lakier nawierzchniowy, ale nie jest to uciążliwe.Z moich Essiaków ten jest najłatwiejszy w obsłudze, jeżeli chodzi o samą aplikację.
Podobają wam się pomarańczowe paznokcie?
01:39
Smart girls get more, 30, lakier czerwony
Gdy wygrałam zestaw kosmetyków u Sia's Obsessions byłam bardzo podekscytowana, bo która z nas nie chciałaby wygrać rozdania dla mądrych dziewczynek ;)? Nazwa kosmetyków była bardzo kusząca, a nieznajomość tych produktów tylko podsycała chęć poznania. Jako pierwszy pod ostrzał pójdzie wygrany lakier.
Kolor czerwony, klasyk. Taki, który każda kobieta powinna mieć. Idealny nie jest, ale ciągle mieści się w kategorii ładny. Aplikacja małym pędzelkiem jest dość dobra, jednak mi się lepiej operuje bardziej gęstymi lakierami. Do pełnego krycia potrzeba 2 warstw. Ładnie odbija światło, chociaż nadal nie jest to szklany efekt. Lakier schnie dość szybko. Zasycha, jednak bardzo szybko robią się na nim kreski, jakieś drobne skazy na jednolitej tafli. A ja nie lubię mieć takich dodatkowych "zdobień". Trwałość też nie jest zachwycająca, czasem jest to jeden dzień! Dla mnie to zdecydowanie zbyt mało.
Nie przypadł mi do gustu, mimo szczerych chęci. Czerwonych lakierów jest na rynku pod dostatkiem, więc nie ma co się łasić na cenę 4,99. Lepiej wybrać coś innego.
Znacie kosmetyki kryjące się pod nazwą :Smart girls get more"?
01:41
Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Top Coat
Obecnie w Drogeriach Natura (i ponoć w Hebe) można znaleźć standy z edycją limitowaną Catrice o nazwie SpectaculART. Ładna, ale bez szaleństw. Bo przeanalizowaniu stanu posiadania i oferty, doszłam do wniosku, iż nic z niej nie kupię. No cóż, gdy na żywo zobaczyłam top coat, uległam mu. Czy był to dobry zakup?
Na żywo lakier jest piękny. Składa się z przeźroczystej bazy, drobinek- bardzo drobnych złotych okrągłych oraz z większych, ale wciąż małych srebrnych sześciokątów. Lakier pięknie wygląda położony w jednej warstwie na inny kolorowy lakier lub solo nałożony w ilości kilku warstw.
Którą wersję wybieracie? A może macie inne propozycje?
Na żywo lakier jest piękny. Składa się z przeźroczystej bazy, drobinek- bardzo drobnych złotych okrągłych oraz z większych, ale wciąż małych srebrnych sześciokątów. Lakier pięknie wygląda położony w jednej warstwie na inny kolorowy lakier lub solo nałożony w ilości kilku warstw.
2. Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Topcoat 1 warstwa solo
3. Essence, Cute as Hell, 01 naughty but nice
4. Catrice, SpectaculART, Gold Leaf Topcoat 4 warstwy
5. Butelka
6. Q by Colour Alike, All Inclusive, 162 Krwawa Mary
7. Essie, 208A, A Crewed Interest
8. Essence, Circus Circus, 03 applause, applause; Catrice SpectaculART, Gold Leaf Topcoat 4 warstwy; Q by Colour Alike, All Inclusive, 162 Krwawa Mary
Którą wersję wybieracie? A może macie inne propozycje?
08:10
Essie, Ballet Slippers
O lakierach Essie w blogosferze głośno. Zachęcają swatche, zachęcają opinie. Dałam ponieść się tej fali, jednak czekałam na okazję. Okazja nadeszła, a ja stałam się posiadaczką kilku lakierów. Czy szczęśliwą? Do recenzji zbierałam się długo. I słusznie. Gdybym napisała ją po pierwszych trzech próbach okiełznaniam nie zostawiłabym na nich suchej nitki. Jednak nie poddałam się i testowałam dalej. W końcu nauczyłam się obsługi tych lakierów.
Aplikacja przyniosła mi najwięcej trudności. Lakier się trochę rozlewał, jednak później także łatwo zmywał ze skórek. W zasadzie późniejsze nakremowanie rąk i potarcie w tym miejscu pozbawiało mnie lakieru. To jest duży plus. Frustrację wywoływał jednak fakt, że lakier bardzo dziwnie się rozprowadzał. Przesuwałam pędzelkiem po płytce, niby lakier się nakładał, ale zarazem zbierał z paznokcia. Koniecznych było więc więcej warstw, chociaż jedna daje bardzo naturalny efekt. W duchu cieszyłam się, że nie zapłaciłam pełnej ceny za ten bubel. Jednak i z tym sobie poradziłam. Paznokcie maluję o wiele szybszym ruchem, przykładając pędzelek bardziej płasko, tak aby jak najmniej pędzelek przeciągać po paznokciu. Jednak zawsze muszę nałożyć dwie lub nawet trzy warstwy, aby nie było widać nierówności w nałożeniu lakieru.
Wysychanie lakieru też jest gorsze niż w przypadku lakierów OPI, które posiadam. Lakier wydawał się już suchy, kładłam się więc spać, a rano miałam piękne zdobienia wykonane metodą przykładania pościeli. Dobry top (u mnie Color Club) załatwił sprawę. Jeżeli lakier ładnie zaschnie to nosi się dobrze przez kilka dni. Nie pęka, nie odpada.
Z topem Essence 03 circus confetti:
A teraz największa zaleta- kolor. Idealny. Biały, czysty, schludny, jednak nie rażący. Doskonale wygląda solo jak i z dodatkowymi topami. Sądzę, że doskonale pasowałby do białej sukni ślubnej, a gdy ktoś lubi więcej błysku, to w połączeniu z holograficznym topem essence. Uwielbiam to połączenie. Zdjęcie nie oddaje nawet w połowie jego uroku <link do recenzji 12 holo topping, please!>
Podsumowując. Nie jest to lakier idealny. Ja potrzebowałam czasu, aby go okiełznać, ale gdy to mi się udało, polubiłam go. Nałożenie warstwy top coat'u to dla mnie żaden problem. A ten kolor jest tym, czego szukałam przez lata.
Która wersja podoba wam się najbardziej?
Aplikacja przyniosła mi najwięcej trudności. Lakier się trochę rozlewał, jednak później także łatwo zmywał ze skórek. W zasadzie późniejsze nakremowanie rąk i potarcie w tym miejscu pozbawiało mnie lakieru. To jest duży plus. Frustrację wywoływał jednak fakt, że lakier bardzo dziwnie się rozprowadzał. Przesuwałam pędzelkiem po płytce, niby lakier się nakładał, ale zarazem zbierał z paznokcia. Koniecznych było więc więcej warstw, chociaż jedna daje bardzo naturalny efekt. W duchu cieszyłam się, że nie zapłaciłam pełnej ceny za ten bubel. Jednak i z tym sobie poradziłam. Paznokcie maluję o wiele szybszym ruchem, przykładając pędzelek bardziej płasko, tak aby jak najmniej pędzelek przeciągać po paznokciu. Jednak zawsze muszę nałożyć dwie lub nawet trzy warstwy, aby nie było widać nierówności w nałożeniu lakieru.
Wysychanie lakieru też jest gorsze niż w przypadku lakierów OPI, które posiadam. Lakier wydawał się już suchy, kładłam się więc spać, a rano miałam piękne zdobienia wykonane metodą przykładania pościeli. Dobry top (u mnie Color Club) załatwił sprawę. Jeżeli lakier ładnie zaschnie to nosi się dobrze przez kilka dni. Nie pęka, nie odpada.
Z topem Essence 03 circus confetti:
A teraz największa zaleta- kolor. Idealny. Biały, czysty, schludny, jednak nie rażący. Doskonale wygląda solo jak i z dodatkowymi topami. Sądzę, że doskonale pasowałby do białej sukni ślubnej, a gdy ktoś lubi więcej błysku, to w połączeniu z holograficznym topem essence. Uwielbiam to połączenie. Zdjęcie nie oddaje nawet w połowie jego uroku <link do recenzji 12 holo topping, please!>
Podsumowując. Nie jest to lakier idealny. Ja potrzebowałam czasu, aby go okiełznać, ale gdy to mi się udało, polubiłam go. Nałożenie warstwy top coat'u to dla mnie żaden problem. A ten kolor jest tym, czego szukałam przez lata.
Która wersja podoba wam się najbardziej?
00:35
Virtual, Fashionmania, 182 Royal Blue
Jakiś czas temu będąc w Biedronce zauważyłam lakiery. Przeszłam obojętnie. Takich razów było kilka. Za którymś razem ujrzałam piękny kolor. Takiego w swojej kolekcji nie miałam. Spojrzałam na cenę i stwierdziłam, że wezmę. Zwłaszcza, że jak do tej pory nie miałam lakieru firmy Virtual. Czy był to dobry zakup?
Lakier kilka dni poleżał, aż w końcu stwierdziłam, że pora się z nim zmierzyć. Wyciągnęłam go z blistra (bardzo podoba mi się taki amerykański sposób pakowania kosmetyków, wtedy mam pewność, że nikt nie zrobił sobie z niego testera) i przystąpiłam do malowania paznokci bez pozytywnego nastawienia. I jakież było moje zaskoczenie! Pędzelek wręcz sam malował i nawet ładnie udało mi się położyć lakier. Jedna warstwa była absolutnie wystarczająca. Szybko wyschła, dołożyłam drugą warstwę tylko z przyzwyczajenia. Wow! Efekt niesamowity.
Lakier nosiłam z czystą przyjemnością, na moich mocno rozdwojonych paznokciach bez uszczerbków (a przy ciemnym lakierze przecież takie są bardzo widoczne) przez 5 dni bez żadnego lakieru nawierzchniowego! Nie spodziewałam się tego po nim. No i jeszcze fakt, że kolor jest identyczny jak w buteleczce i sam z siebie pięknie lśni... Ja niczego więcej nie wymagam.
A poniżej mały tuning- dołożyłam lakier Color Club Jingle Jangle z kolekcji Beyond the Mistletoe, który pokazywałam już tutaj.
Lakier kilka dni poleżał, aż w końcu stwierdziłam, że pora się z nim zmierzyć. Wyciągnęłam go z blistra (bardzo podoba mi się taki amerykański sposób pakowania kosmetyków, wtedy mam pewność, że nikt nie zrobił sobie z niego testera) i przystąpiłam do malowania paznokci bez pozytywnego nastawienia. I jakież było moje zaskoczenie! Pędzelek wręcz sam malował i nawet ładnie udało mi się położyć lakier. Jedna warstwa była absolutnie wystarczająca. Szybko wyschła, dołożyłam drugą warstwę tylko z przyzwyczajenia. Wow! Efekt niesamowity.
A poniżej mały tuning- dołożyłam lakier Color Club Jingle Jangle z kolekcji Beyond the Mistletoe, który pokazywałam już tutaj.
Używałyście lakierów Vritual?
09:30
Essence, Wild Craft, 02 Out of the forest
Kolekcja Wild Craft Essence celnie trafiła nie tylko w te kolory, które lubię ale także w te, w których wyglądam dobrze. Nie odmówiłam więc sobie tego pięknego lakieru. Kolor bardzo uniwersalny, pasujący do wielu moich jesiennych ubrań. Czy był to dobry zakup nie tylko pod względem koloru?
Kolor- khaki, błotniste. Wykończenie błyszczące. W zasadzie kryje jedna warstwa, jednak nie zawsze jedna warstwa daje się równo nałożyć. Jednak jeżeli chodzi o aplikację to jest to lakier trochę zbyt gęsty (ale nie tak jak jego fioletowy brat) co utrudnia dokładną aplikację. Kolor bardzo jesienny, spokojny ale ładny. Ma w sobie pewien urok.
Co do trwałości- pierwszego dnia, w miejscach gdzie miałam mocno rozdwojone paznokcie- odpadł wraz z fragmentami paznokcia. Czy było to winną lakieru ciężko mi powiedzieć, pewnie raczej stanu paznokci. Dałam mu drugą szansę i domalowałam jeszcze jedną warstwę. W takim stanie trzymał się kolejne 2 dni. I już natychmiastowo nadawał się do zmycia. Kolor jest piękny i będę go używać, jednak drugi raz bym go nie kupiła ze względu na trwałość.
Byłybyście w stanie przymknąć oko na trwałość i kupić go dla tego koloru?
10:31
Essence, Nail art special effect topper, 12 holo topping, please!
Zastanawiam się dlaczego ten piękny lakier jeszcze nie gościł na moim blogu? Trafił w moje łapki jako jedna z pierwszych nowości Essence i od razu podbił moje serce. Bardzo ładnie wygląda jako top, jednak ja go uwielbiam solo. Do uzyskania efektu takiego jak na zdjęciach potrzeba ok. 4 warstw. Ale nie jest to żadnym problemem, bo lakier szybko schnie. Rozprowadza się doskonale, ze zmyciem też nie było tragedii (wbrew pozorom). Lakier jest trwały. Polecam! Ale co tam słowa, zobaczcie zdjęcia:
Poniższe zdjęcie prezentuje jedną warstwę lakieru na lakierze Essence 136 love's recipe:
Dwa ostatnie zdjęcia ukazują paznokcie pokryte dodatkowe matującym topcat'em.
Czy wasze serca także zostały podbite?



