Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I love Berlin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I love Berlin. Pokaż wszystkie posty

08:13

Paznokciowy Dzień Skittles

Paznokciowy Dzień Skittles
    Na wstępie wszystkim czytelnikom chciałabym złożyć życzenia z okazji dnia dziecka! Wiele uśmiechu i pogody! Radości z banałów i dużo słodyczy!


   A teraz przechodząc do sedna. Gdy pierwszy raz, tydzień temu, przeczytałam o akcji skittles pomyślałam "fajnie, ale nie dla mnie". Im dłużej zerkałam w baner tym bardziej efekt mi się podobał. Podumałam i postanowiłam przyłączyć się do świętowania dnia dziecka właśnie w ten sposób. Przejrzałam mój lakierowy zbiór i najpierw żadne zestawienie lakierów mi się nie spodobało. Ale zaczęłam je przestawiać i ułożyłam na stole 3 grupki po 5 lakierów. Niestety palców mam 10, a nie 15 (u rąk oczywiście, bo z tymi u nóg mam normalnie, 20), więc musiałam się ograniczyć. Odrzuciłam stonowany zestaw i wyszły mi takie skittlesy jak poniżej.


W akcji brały udział:

ręka lewa:

1. Essence, Cute as Hell, 01 naughty but nice
2. Essence, Cute as Hell, 03 not just cute
3. Essence, Cute as Hell, 04 date me!
4. Essence, Crazy about colour, 02 lilac forever
5. Essence, Crazy about colour, 03 crazy me

ręka prawa:

1. Isabelle nails, USA nail lacquer, nr 17 (dzięki Dzolls, niebawem będzie recenzja)
2. Essence, Sun club, 04 bbc orange sunset
4. Wibo, Amazing amazone, nr 2
5. Essence, I love Berlin, 04 buddy bear


  I chociaż wiem, że takie zdobienie nie pasuje do mojego stylu, cieszę się, że je zrobiłam. Dzięki niemu przypomniałam sobie wiele starych lakierów (patrz ręka lewa), jak i przekonałam się jak pięknie na zdjęciach wygląda chociażby pomarańczowy z limitowanki Sun club. 

   Która ręka podoba wam się bardziej? Bierzecie udział w tej wesołej akcji? Świętujecie dzień dziecka?



20:14

p2 cracker czarny

p2 cracker czarny

            Z początku do mody na pękające lakiery podchodziłam dość sceptycznie. Jednak postanowiłam przetestować ten trend na własnych paznokciach i przepadłam. Będąc w Berlinie bardzo chciałam kupić jakikolwiek produkt firmy p2, a że nic innego nie wpadło mi w oko, padło na osławiony pękacz. Wybrałam kolor czarny.

            Do pierwszych testów podeszłam dość sceptycznie, jednak w koło słyszałam zachwyty i pytania jak wyczarowałam takie wzorki na paznokciach. Efekt, jaki daje ten lakier na paznokciach, nie jest jego jedyną zaletą. Ma dwie, jak dla mnie jeszcze ważniejsze. Pierwszą jest czas wysychania- maluję, czekam dosłownie chwilę i już mogę robić wszystko (najczęściej pójść spać) bez ryzyka pozostawienia śladów po tych czynnościach pod postacią odgnieceń na paznokciach. Więc w moim przypadku, ten właśnie pękacz służy również za wysuszacz do paznokci.

            Drugą zaletą jest odświeżenie lakieru na paznokciach. Chyba każdej z kobiet przydarzyło się, że lakier odprysł w momencie, gdy nie ma czasu na ponowne pomalowanie paznokci? Gdy mój lakier na paznokciach już nie wygląda elegancko, a nie mam czasu by doprowadzić go do porządku, kładę na niego warstwę lakieru pękającego. W ten sposób nie widać niedoskonałości, a ja mam jeszcze kilka dni spokoju od malowania paznokci.

            Pęknięcia można stopniować w zależności od ilości nałożenia lakieru. Lakier rozprowadza się dobrze, mimo iż szybko wysycha. W buteleczce jednak nie gęstnieje, swój mam od pół roku i nie widzę zmian w jego konsystencji.

            Zdjęcie przedstawia czarny cracker p2 nałożony na 5 dniowy lakier essence z limitowanej edycji I love Berlin, w kolorze 02 I’ m Berliner. Przepraszam za zdjęcia, były one robione 2 minuty przed wyjściem z domu, podobnie jak nałożenie warstwy pękającej.

Polecam!
Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger