Zanim kupiłam ten róż dość sporo pochwał słyszałam na temat samej firmy. No i jak mogłam czegoś nie kupić? Zwłaszcza, gdy była na nie promocja.. Cienie mnie nie zachwyciły, ale róż..
Pierwsze użycie zakończyło się wybuchem śmiechu, skrzywioną miną i szybkim biegiem, aby to zmyć. Przesadziłam. Kolejna próba i znów to samo- plamy, zbyt mocno pokreślone policzki. I róż sobie czekał na dzień, w którym zbliżyłam się do niego ze skośnym pędzlem Essence. To było to, delikatny efekt.
Jak wynika z moich powyższych słów, róż jest mocno napigmentowany, dobrze nabiera się na pędzel. Nie robi plam.
Ma fantastyczny kolor- różowy, trochę koralowy, jednak jest w nim masa złotych drobinek, bardzo małych. Sprawia to, że buzia w tym miejscu nie jest płaska, a miejsce nałożenia jest uwydatnione. Utrzymuje się na twarzy ok. 5-6 godzin. Opakowanie kryjące 2,4 g produktu nie jest zachwycające- wygląda bardziej jak tester niż pełnowartościowy produkt.
Jakością porównałabym go do róży Essence, Sleek czy Catrice. To The Balm czy MAC mu daleko.
Pierwsze użycie zakończyło się wybuchem śmiechu, skrzywioną miną i szybkim biegiem, aby to zmyć. Przesadziłam. Kolejna próba i znów to samo- plamy, zbyt mocno pokreślone policzki. I róż sobie czekał na dzień, w którym zbliżyłam się do niego ze skośnym pędzlem Essence. To było to, delikatny efekt.
Jak wynika z moich powyższych słów, róż jest mocno napigmentowany, dobrze nabiera się na pędzel. Nie robi plam.
Ma fantastyczny kolor- różowy, trochę koralowy, jednak jest w nim masa złotych drobinek, bardzo małych. Sprawia to, że buzia w tym miejscu nie jest płaska, a miejsce nałożenia jest uwydatnione. Utrzymuje się na twarzy ok. 5-6 godzin. Opakowanie kryjące 2,4 g produktu nie jest zachwycające- wygląda bardziej jak tester niż pełnowartościowy produkt.
Jakością porównałabym go do róży Essence, Sleek czy Catrice. To The Balm czy MAC mu daleko.


