Uwielbiam wszelkiego rodzaju mazidła do ust. Balsamy, pomadki, błyszczyki, lip tinty. Ustawa matowe i lśniące. A gdy mają jeszcze właściwości pielęgnacyjne- bajka. Kuszona przez Dymka i promocję postanowiłam dać szansę produktom firmy Korres, które swoją drogą ostatnio mnie bardziej zainteresowały. Weszłam w posiadanie 3 płynnych pomadek do ust. Na pierwszy ogień idzie fuksjowa.
Zgadzam się w pełni z producentem, że jest to pomadka w płynie. Konsystencja jest bardzo płynna, jednak nie ścieka z ust. Barwi usta mocno, tworząc piękne, lustrzane wręcz wykończenie. Dzięki zgrabnemu aplikatorowi łatwo ją precyzyjne nałożyć, co jest ważne przy tak intensywnym kolorze.
Pomadka ma jednak wady- przy spotkaniu ze szklanką, mocno na nim osiada. Od razu widać kto z niego pił! Sama pomadka na ustach trzyma się do 3 godzin (często sięgania po kubek). Schodzi z ust estetycznie. Najpierw schodzi błysk, a później kolor. Nie ma obaw, iż wytrze się tylko na środku.
Czy pielęgnuje? Lekko nawilża usta, a spierzchniętym daje ukojenie poprawiając ich wygląd. Zaznaczę też, że pomadka się nie klei, oraz że nie czuć, iż usta są pomalowane.
Podsumowując- jestem z niej zadowolona, jednak wolałabym, aby tak mocno nie osiadała na szklankach. Znacie produkty tej greckiej marki?
Zgadzam się w pełni z producentem, że jest to pomadka w płynie. Konsystencja jest bardzo płynna, jednak nie ścieka z ust. Barwi usta mocno, tworząc piękne, lustrzane wręcz wykończenie. Dzięki zgrabnemu aplikatorowi łatwo ją precyzyjne nałożyć, co jest ważne przy tak intensywnym kolorze.
Podsumowując- jestem z niej zadowolona, jednak wolałabym, aby tak mocno nie osiadała na szklankach. Znacie produkty tej greckiej marki?



