niedziela, 29 czerwca 2014

EMPIK- moje łupy dokonane podczas wyprzedaży -90% -50%

   Czy już Wam mówiłam, że uwielbiam wyprzedaże? Ale nie takie udawane, ale te prawdziwie. Oczywiście okazja musi być ogromna, im większa tym lepsza. W ostatni piątek wybrałam się niewinnie tylko po dwie świeczki. Oczywiście kupiłam więcej. Wszystko przez to, że natrafiłam na wyprzedaż w Empiku. Z tych zakupów jestem tak zadowolona, że chętnie wam je pokażę. Według rachunków zaoszczędziłam 652, 72 grosze. Robi wrażenie, prawda?


 1. W moim otoczeniu musi ładnie pachnieć. Oprócz świec zapachowych używam do tego celu także pałeczek. Na te z Empiku skusiłam się pierwszy raz. Zamiast 21,99 zł za jedną zapłaciłam 6,90 zł. Do tego są zapakowane w estetyczne tuby, które będą służyły mi do przechowywania drobiazgów. 

2. Plastikowe pojemniczki przypominające ciastka. Kupiliśmy 4, planujemy zasadzić w nich kwiaty. Cena wyjściowa za jedną 25,99 zł, my zapłaciliśmy 2,60 zł. 

3. Ramka na zdjęcia HOME. Zamiast 16,90 zł- 1,69

4. Zestaw do obierania owoców (truskawek, melona oraz cytrusów). Zamiast 9,90 zł- 4,95

5. Torebki na pranie. Przydadzą się podczas wyjazdów czy też na siłownię, basen. Zamiast 17,91 zł za jedną- 1,99

6. Wyciskacz silikonowy- liczę, że w końcu będę miała suche ręce podczas wyciskania cytryn czy limonek.. Zamiast 4,90 zł- 2,45 zł. 

7. Nasiona Lotosu w szklanych kulach. Jestem ciekawa czy uda mi się je wyhodować. Zamiast 39,99 zł za jeden zestaw- 4

8. Kilka dni temu rozmawialiśmy o tym, że marzy nam się drzewko Bonsai. Nawet kilka razy przymierzaliśmy się do zakupów. Promocja spadła nam jak z nieba. Kupiłam 3 zestawy (3 doniczki, nasiona, prasowana ziemia i łopatka opakowanie w ładne drewniane pudełko)- Zamiast 59,99 zł za jeden- 6


9. Etykietki na bagaż. Chociaż dopiero co wróciliśmy z urlopu, z pewnością użyjemy ich podczas następnej wyprawy lotniczej. Zamiast 18,90 zł- 1,79

10. Podobnie z taśmami do zabezpieczania walizek. Dla niego w wersji stonowanej, moja w różowe diamenty, tak aby nikt nie miał wątpliwości, że ten bagaż należy do mnie. ;) Za różową zamiast 18,90 zł- 1,79 zł, za drugą zamiast 14,90 zł- 1,49 zł.

11. Małe kłódeczki do bagażu- zamiast 33,90 zł- 3,39

12. Świeczka czaszka. Mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się zorganizować Halloween. Zamiast 21,90 zł- 2,19 zł.

13. Foremki do lodu. Liczę, że upadły nadejdą i za tydzień będziemy mogli wypróbować je wraz z naszymi gośćmi. Zamiast 16,90 zł za jedną 1,69 zł.

14. Na ostatnie zdjęcie załapało się kilka innych łupów, głównie z Zapachu Domu. Duża świeca Black Coconut (recenzja wosku tutaj <klik>), duża Pink Honeysuckle (wosk mnie całkowicie zachwycił), oraz świecznik do kompletu. Oprócz tego jak widać na zdjęciu peeling i maska do stóp Organique. Do tego wpadło kilka rzeczy w SuperPharm, ale nie są one już na tyle ciekawe by je tu prezentować. 


Wpadło wam coś w oko? Wybieracie się do Empiku czy do wyprzedaży podchodzicie z ogromnym dystansem? A może napiszecie co udało wam się ostatnio upolować w super cenie?

czwartek, 26 czerwca 2014

KMS California, Hair Play, Spray z efektem wody morskiej Sea Salt Spray

   Jestem chyba jedną z ulubionych klientek salonów fryzjerskich. Chociaż ostrożnie dobieram fryzjerów, którym powierzam swoje włosy. Gdy już zasiadam na fotelu fryzjerskim oddaję wolną rękę fryzjerowi. Ja mam wyglądać jak milion dolarów i jedynie o włosy dbać- myć, odżywiać, ale nie układać. Mają układać się same. I dzięki zaufanym i doskonałym fryzjerom jestem w stanie to osiągnąć. Moje włosy mają tendencję do kręcenia się, czasem więc chce spotęgować ten efekt. Innego dnia przedobrze z pielęgnacją i wiem, że muszę je inaczej wesprzeć. Do zakupu sprayu z solą morską zbierałam się długo, miałam kupić ten od Tigi, ale jakoś mi to nie wychodziło. Podczas jednej z wizyt w domu rodzinnych zdziwiłam się widząc taki spray od KMS w łazience mojej rodzicielki. Jak się okazała z produktu nie była zadowolona, więc podarowała go mojej skromnej osobie. Podałam go dalej czy został u mnie na dłużej?


   Produkt jest dedykowany osobom, które chcą uzyskać matowe wykończenie oraz efekt potarganych włosów. Ja sięgam po preparat gdy chcę odbić włosy od nasady lub poprawić ich skręt. Nie zawsze satysfakcjonuje mnie efekt matowych włosów, więc najpierw włosy nabłyszczam Eliksirem Elseve <klik>, a następnie spryskuję sprayem. Uzyskuję efekt błyszczących, potarganych włosów. Efekt, który bardzo lubię. A gdy włosy mają lepszy dzień, jest to efekt kręconych, błyszczących włosów.

   Fryzura taka utrzymuje się na moich włosach cały dzień. Do tego moje włosy pozostają dłużej świeże. Czasem używam go w celu odświeżenia włosów. Dzięki temu w sytuacjach podbramkowych mogę włosy umyć dzień później. Także pomaga zniwelować zbyt tłustych włosów gdy przesadzę z ich olejowaniem.



   Mój zmysł zapachu jest również zaspokojony. Preparat pachnie owocowo, ale nie słodko. Sam jego zapach zachęca mnie do częstego sięgania po produkt. Mam go od pół roku, wcześniej był w łapkach mojej mamy a końca się jeszcze nie spodziewam. Z pewnością spray z solą morską zagości na stałe w mojej łazience. Czy konkretnie ten? Nie wiem, ale z pewnością porównam go z produktami innych firm.

środa, 25 czerwca 2014

Bandi, EcoSkin Care, Kojący żel myjący

   Jakiś czas temu o firmie Bandi było dość głośno. Recenzje pojawiły się na wielu blogach. Z jednej strony tez chciałam poznać produkty tej marki, ale jakoś nie mogłam się do tego zebrać. Później dostałam krem do twarzy i kojący żel myjący. Oba kosmetyki długo czekały na swoją kolej, w zasadzie to krem jeszcze czeka. Ale żel został już wykończony. Czy jeszcze kiedyś do niego wrócę?



   Opakowanie jest proste. I o ile nie mam uwag do prostego wzornictwa, uczepię się braku pompki. Przelewając żel z butelki nabierałam go zbyt mało lub zbyt dużo. Sama konsystencja produktu nie jest zła. Jest on dość gęsty, ale do galaretki mu daleko.



   Sięgałam po ten żel jako jeden z elementów demakijażu. Gdy chciałam zmyć delikatny makijaż sięgałam po ten żel, domywał całkiem dobrze, jednak i tak musiałam sięgnąć po wacik nasączony płynem micelarnym by domyć okolice oczu. Z tego powodu częściej najpierw zmywałam makijaż micelem, a później sięgałam po ten żel.



   Sam żel nie ma zapachu. Faktycznie był delikatny, jednak moja skóra domagała się po nim sięgnięcia po krem. Nie zauważyłam poprawy wyglądu skóry. Był bardzo wydajny, na tyle wydajny, że z niecierpliwością czekałam momentu, w którym sięgnę dna.

   Znacie? Lubicie? Polecacie produkty Bandi?

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Yves Rocher, Gommage, Peeling rośliny do ciała z pudrem z pestek moreli

   Uwielbiam peeling kawowy, jednak jako osoba cierpiąca na chroniczny brak czasu nie sięgałam po niego już dawno. Ale usuwać martwy naskórek trzeba. Koniecznie! regularnie. Z tego powodu, oprócz korundu, peelingu z czarnej porzeczki (elementy obowiązkowe w pielęgnacji) posiadam także peelingi gotowe. Jakiś czas temu wykończyłam peeling rośliny do ciała od Yves Rocher. Kupiłam go dość spontanicznie, trafiłam?


   Miałam wcześniej dobre doświadczenia z peelingami do ciała tej firmy- pięknie pachnący z linii Tradition de Hammam czy też peeling detoksujący. Wiele więc też wymagałam od tego nabytku. Kolejny raz YR mnie nie zawiodło. Peeling jest dość ostry, co lubię. Nie lubię peelingów, które dają jedynie efekt żelu pod prysznic z drobnymi granulkami. Bardzo dobrze wygładza ciało i co ciekawe faktycznie zostawia skórę nawilżoną. Producent nie kłamał Obietnica pozostawienia skóry gładkiej, miękkiej i aksamitnej w dotyku jest spełniona. 

   Uwielbiam też jego konsystencję. Jest ona gęsta, drobiny doskonale przylegają do skóry i bez obaw zabrudzenia całej łazienki i zmarnowania produktu można wykonać nim masaż całego ciała.  Produkt ma konsystencję gęstego żelu, który przepełniony jest pudrem z pestek moreli oraz migdałów.Ale to nie wszystko! Jego przyjemny, orzeźwiający zapach skutecznie budził mnie w sobotnie poranki, a także gdy po ciężkim dniu potrzebowałam chwili relaksu. Utrzymuje się on na ciele nawet po myciu. A łazienka pachnie nim przez dobrą godzinę.


   Jego wad nie widzę, z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę. A tymczasem w mojej łazience zagościł kolejny peeling tej firmy. I nawet za peelingiem kawowym nie tęsknię.