wtorek, 29 marca 2016

Lush, American Cream (odżywka do włosów)

   Uwielbiam Szampony w kostce Lush. Od lat mam kilka w zapasie i używam ich na zmianę lub przeplatam je z szamponami innych marek. Jednak od odżywek stroniłam. Szczerze mówiąc ta była zakupiona przez przypadek. Chciałam kupić szampon w płynie i wybierałam go na podstawie zapachu. Dopiero po pierwszym użyciu zorientowałam się, że na butelce jest napisane, iż jest to odżywka. Czy ta pomyłka wyszła mi na dobre? 




   Skoro wspomniałam już o myciu nią włosów, przyznaję że spisała się w tej roli znakomicie. Włosy były czyste, pachnące, podniesione i mięciutkie. Aczkolwiek używałam ją jako odżywkę a nie szampon. Po pierwsze miałam wrażenie, że dobrze zmiękcza włosy, odżywia ale nie przeciąża. I co dla mnie ważne- nie podrażnia mojego wrażliwego skalpu. Określiłabym ją jako dobrą, lekką odżywkę, która na długo perfumuje włosy. Perfumuje to doskonałe słowo. Zapach utrzymuje się na włosach długo. A pachnie niesamowicie- słodko i owocowo. Tak naprawdę jest to zapach trudny do opisania, bo nie potrafię z tej kombinacji truskawek, wanilii, miodu, lawendy, pomarańczy i szałwi wyodrębnić żadnego z nich, który wysuwałby się na prowadzenie.

    Wystarczy mała ilość odżywki by dobrze zadziałała, jednak przez dość lejącą konsystencję oraz fakt, że włosy ją wręcz piją łatwo nałożyć jej zbyt dużo i w takim przypadku może okazać się niewydajna. Mi jednak służyła dość długo jak na odżywkę.

    Czy kupię ponownie? Możliwe. Choć obecnie mam już kilku odżywkowych ulubieńców i jeszcze więcej odżywek, które chciałabym wypróbować. A wy? Chcielibyście sprawdzić jej działanie? A może już znacie? 

2 komentarze:

  1. ja akurat nie lubię, kiedy szampony czy odżywki zostawiają intensywny zapach na włosach, bo często kłóci się potem z perfumami...

    OdpowiedzUsuń