czwartek, 3 stycznia 2013

Ulubieńcy grudnia

Grudzień już za nami. Jednak o ulubieńcach jeszcze nie było, a pierwsza część spotkała się z Waszym miłym przyjęciem. W grudniu nie miałam zbyt dużo czasu na makijaż, a także w moje łapki wpadło trochę nowości. A skoro wpadły w łapki nowości to i musiałam je testować. Najczęściej sięgałam po:



1. MaxFactor, Miracle touch- przyszły mrozy, więc i minerały poszły w odstawkę. Podkład, który lubię, jednak ma też kilka wad.
2. The Balm, Cabana Boy, róż- rok temu zapałałam ogromną miłością do The Balm. Tak wielką miłością, że kupiłam prawie wszystkie ich róże, do kompletu brakowała mi właśnie tego. Długo nie mogłam się do niego przekonać, myślałam że nie będzie mi pasował. Miałam jednak bon do wykorzystania, a że wyboru nie było, skusiłam się. Zakupu nie żałuję! Używałam go przy prawie każdym makijażu. Gorąco polecam.
3. The Balm, Mary-Lou Manizer- gdy potrzebowałam większego rozświetlenia był niezawodny. Maryśka to zdecydowanie mój ulubieniec w swojej kategorii.
4. Physicians Formula, Transculent Glow- gdy robiłam ledwie widoczny makijaż rozświetlałam policzki właśnie nim.
5. Maybelline, Color Tatoo w kolorze 40 Pernament Taupe oraz 60 Timeless Black- pierwszy służył mi jako baza pod inne cienie lub solo, czerń głównie jako eyeliner.
6. Jemma Kidd, Tailored Colour- paletka, którą znalazłam w bucie. Cienie są świetne, wspaniałe do makijażu na sucho i na mokro.
7. Inglot- woski do brwi- bardzo je polubiłam, łatwa aplikacja, dobrze wyglądają.
8. Catrice, eyebrow Lifter, C01 Casablanca Higlight's- znany podnośnik do brwi, u mnie lepiej się spisuje jako kredka na linię wodną.
9. L'oreal, Telescopic explosion mascara- raz kocham, raz nienawidzę, ma bardzo ciekawą główkę.
10. NYX, Long Lash Mascara- sięgałam po nią, gdy zależało mi na naturalnym efekcie.
11. Manhattan, Soft Mat Lipcream, 54L- bardzo dobry produkt. Ładny kolor, dobra trwałość.
12. Rimmel, Kate- 105 i 102 <klik>
13. Catrice, Hollywood's Fabulous 40ties, Velvet Lip Colour, C01 Red Butler- więcej o niej tu <klik>
14. Alcina, Augenstick, sztyft SOS pod oczy- przynosił mi wielką ulgę podczas spędzania kolejnych nocnych godzin przed komputerem.



Trochę tych produktów się nazbierało. Część gościła także na liście ulubieńców listopada. Jestem ciekawa czy w przyszłym miesiącu też utrzymają swoją pozycję. Używanych produktów było więcej, jednak to właśnie po te sięgałam najczęściej. Znacie je? Używacie?

40 komentarzy:

  1. Znam tylko pomadki z Manhatan i Rimmel i faktycznie mogą być ulubieńcami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Rimmela podchodziłam nieufnie, ale nie zawiodłam się :-)

      Usuń
  2. Pamiętam jak kiedyś kręciłam się koło tego podkładu Max Factora, ale bałam się, że będzie robił maskę, wchodził w pory itp itd więc nie kupiłam ze strachu;):D
    rozświetlacz PF ciekawi:> macałam serducha siostry- taki satynowy efekt daje:D serduszka błyszczące schodzą, ale coś tam jeszcze się w nich kryje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było czego się bać. Do minerałów mu daleko, ale skoro go mam do zużyję. Poprawiłabym w nim głównie kolor.

      A co do PF- wydaje mi się, że serducha są o wiele bardziej napigmentowane. Ten puderek nakładam tylko pędzlem Essence, bo inaczej efektu raczej nie dawał. W zasadzie zakup tego pędzla uchronił go przed koszem.

      Usuń
  3. Ja jakoś mam wstręt przed fluidami i nawet w mrozy używałam minerałów. Jakoś mi tak opornie idzie powrót do płynnych konsystencji - sięgam po nie rzadko i niechętnie. Na twoich rozświetlaczach z chęcią położyłabym łapkę. W ogóle muszę przekonać się do kosmetyków tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja minerałów używam kilka ładnych lat (5 lub 4 rok chyba?) i do ubiegłego roku też miałam wstręt przed nałożeniem czegokolwiek innego na twarz. Powrót zaczęłam powoli, od kremu tonującego, dopiero na rossmanowskiej promocji kupiłam cięższe podkłady. Powrót był konieczny- mam płytko położone naczynka i najzwyczajniej bolała mnie twarz, coś za coś.

      Koniecznie na Maryśce- jest genialna!

      Usuń
  4. CO DO SZMINECZEK Z RIMMEL TO TEŻ MÓJ ULUBIENIEC :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego zestawu mam jedynie błyszczyk Manhattan i w ogóle mnie nie przekonał. Wysusza, krótko się trzyma. A myślałam, że będzie lepszy od Basica...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oba lubię. Problemu z wysuszeniem nie mam, ale to może dlatego, że cały czas mocno nawilżam usta?

      Usuń
  6. Muszę przetestować wosk do brwi z Inglota. Do tej pory brwi traktowałam tylko cieniami i żelami, a mam ochotę na odmianę. Róże z theBalm to moi ulubieńcy wszech czasów, żadne inne im nie dorównują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że co do róży to się zgadzamy :)

      Te woski nie są idealne, ale jak na chwilę obecną mnie zadowalają. Wcześniej używałam cieni i korektora delii. Jeżeli chodzi o Delię to irytowała mnie forma aplikacji i zbyt mocne usztywnienie.

      Usuń
  7. Wciąż nie mam żadnej Kate ;( Mary-Lou Manizer gościł w tym miesiącu i u mnie, ale nie tak często jak rozświetlacz z limitowanki Breaking Dawn II ;) Standardowo u mnie tatuaż Maybelline w kolorze On and On Bronze, który używam najczęściej jako baza pod inne cienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Breking Dawn się nie skusiła, bo Maryśka mnie zaspokoiła w tej kwestii.

      On and On Bronze też mi się podoba, ale mam już coś prawie podobnego z Essence.

      Usuń
  8. Pomadki Rimmel Kate to już chyba będzie hit wszechczasów ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi sie ten rozswietlacz i roz The Balm... Mam cienie z tej firmy i bardzo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. słyszałam ostatnio sporo dobrego o tych woskach do brwi Inglota :) póki co mam Benefitowy, którym jestem zachwycona! ale może na Inglocika się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zmacać testerek Benefitowego w takim razie :)

      Usuń
  11. znam stąd kate moss w kolorze 102 - kocham ją wprost :)
    znam również podnośnik z catrice, ale nie lubię jej używać na linię wodną. Fakt, że jest bardzo trwała,ale jak dla mnie to zbytnio się odznacza, jest za bardzo widoczna po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu pasuje coś innego. U mnie pod łuk brwiowy jest trochę zbyt różowa (ja jestem raz bardziej żółta, a raz bardziej oliwkowa), chociaż czasami i tam ją nałożę.

      Usuń
  12. Szminki Kate są po prostu świetne, uwielbiam je. A róż The Balm z chęcią bym przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uważaj, gdy przygarniesz róż The Balm szybko zapragniesz więcej. Ja gorąco ubolewam, że już wszystkie mam...

      Usuń
  13. Kusisz tym rozświetlaczem The Balm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę jeszcze mocniej pokusić, bo to jeden z moich ulubionych kosmetyków :)

      Usuń
  14. Nie miałam nigdy nic z The Balm, zapomniałam że kiedyś ta firma była na mojej "liście"

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieję, że ta limitka Catrice dotrze do Hebe, bo ta czerwień mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co najmniej połowę znam i również bardzo lubię, na czele z - jakże by inaczej - TheBalm :D Cabana Boy był moim ulubionym różem w okresie jesiennym, w pozostałe miesiące najchętniej sięgam po Down Boy, chociaż ostatnio zdradzam go namiętnie z różem z Alverde ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś porównać róż Alverde do The Balm?

      Usuń
  17. Widzę kilka rzeczy, które gościły oraz goszczą na mojej półce do obecnej chwili.
    Byłam nieufna wobec The Balm a rozświetlacz zrobił taką niespodziankę!
    Miracle touch bardzo mile wspominam, to był udany związek na kilka opakowań :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The Balm ma genialne produkty jeżeli chodzi o rozswietlacze i róże. Kilka opakowań Miracle touch też brzmi dobrze.

      Usuń
  18. Ale mi się marzy ten rozświetlacz z The Balm :) Różem też bym nie pogardziła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś potrzebowała pomocy w zakupie, daj znać :) Róże The Balm są genialne!

      Usuń
  19. mam ta pomadke z Mannhatan i jest swietna!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...