niedziela, 27 stycznia 2013

Yankee Candle, Fluffy Towels

   W każdym miesiącu Yankee Candle obniża ceny o 25% na dwa zapachy ze swej oferty, W tym miesiącu są to: Fresh Cut Roses (świeżo ścięte róże) oraz Fluffy Towels (puszysty ręcznik). O tym ostatnim chciałabym napisać dziś kilka słów i tym razem nie będzie poetycko. ;)




   Puszysty ręcznik, a właściwie puszyste ręczniki- fajna nazwa. Kusząca. Bo kto z nas nie lubi wytrzeć się po kąpieli puszystym, pięknie pachnącym ręcznikiem, najlepiej jeszcze ciepłym? Spodziewałam się zapachu ciepłego, puszystego,  ale czy taki rzeczywiście jest?

   Nie jest ani ciepło, ani puszyście. Ale za to jest bardzo przyjemnie. Świeżo. Czytałam sporo wypowiedzi, że to proszek do prania świdrujący w nosie. Mnie nic w nosie nie świdruje. Czuję czystość i świeżość. Jak już przyrównujemy do ręczników, to jest to ręcznik czekający na mnie w eleganckiej łazience, pięknie złożony, wcześniej wyprasowany. Aczkolwiek może i jest to zapach nie wyprasowania a suszarki, o której wspomina producent. W każdym bądź razie jest to elegancki ręcznik, ale zimny. No cóż, nie można mieć wszystkiego ;). 

   Jest to zapach, który palę o poranku na rozbudzenie lub podczas intensywnych ćwiczeń z Ewą Chodakowską. Znakomicie niweluje zapach "moich ćwiczeń" i gdy wracam po prysznicu doskonale się relaksuję w tej czystości (nawet, gdy w pokoju nie panuje idealny porządek). 

   Co do mocy zapachu. Czytałam, że jest on szalenie intensywny. No cóż, nie mogę się z tym zgodzić. Daleko mu do Christmas Rose, Christmas Tree czy nawet do Soft Blanket. Aby poczuć zapach potrzebowałam rozpalić pół tarty. Dopiero w takiej ilości zaspokoił mój zmysł węchu (a także wypełnił cały pokój). Aczkolwiek ta ilość starczyła na kilka tea-lightów. 

   Wspomnę jeszcze, iż oprócz ręczników wyjętych z suszarki, producent deklaruje dodatek cytryny, jabłka, lawendy i lilii. Pojedynczo ich nie wyczuwam, ale z pewnością biorą udział w tej przyjemnej mieszance. 

47 komentarzy:

  1. Może i by mnie skusił, ale jestem wyczulona na punkcie proszku do prania i czuję go wszędzie :D:D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie lubisz tej kategorii zapachów, to faktycznie lepiej się skusić na coś innego :)

      Usuń
  2. a ja uwielbiam ten zapach, to mój ulubiony wosk od YC obok Soft Blanket :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go też lubię, ale już Soft Blanket, średnio mi pasuje.

      Usuń
    2. Nie rozumiem zachwytów nad Soft Blanket.

      Usuń
  3. Ja nie znoszę zapachu proszku do prania! Ta propozycja chyba jednak nie dla mnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. przed świętami w tym roku już na pewno kupię kilka zapaszków wosku :)



    Zapraszam do mnie :)


    OdpowiedzUsuń
  5. Świeżo ścięta róże jeszcze zrozumiem, chociaż wątpię aby pachniały inaczej niż nie ścięte lub ścięte kilka dni wcześniej, ale puszysty ręcznik? WTF?

    Serdecznie zapraszam do mnie. :*
    http://i-am-diamonds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co powiesz na zapach sznycla z makaronem? Boiska? Kocich łapek, dziecięcych marzeń,kocha nie kocha? :D To tylko ułamek ich oferty :)

      Usuń
  6. Yankee Candle jest dla mnie najlepsza firma produkujaca swieczki nie przejde obok niej obojetnie, i polecam Ci zakup takowej zapachy sa prawdziwe i swietne na zimowe wieczory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne to było do poprzedniczki :) Ale to prawda. Chociaż na początek polecałabym woski, aby przekonać się do wyrobów.

      Usuń
  7. Ja mam zamiar kupić sobie wreszcie kominek i wypróbować woski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To wszystko brzmi bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wąchałam ten zapach ostatnio w sklepie i dla mnie pachnie jak świeże pranie, które schło na sznurze na podwórku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wyczuwam tego zapachy podwórka. Nie ma w nim wiatru, słońca. Albo najzwyczajniej, mój nosa nie wychwyca

      Usuń
  10. Wybieram się w tym tygodniu do YC może się skuszę na ten zapaszek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tym razem nie poetycko, ale i tak ładnie napisane :) Nie miałam tego zapachu i chyba nie skuszę się na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Zapach jest z pewnością ciekawy i wart poznania.

      Usuń
  12. Ciekawy może być ten zapach. W ogóle się nie "załapałam" na te woski...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze ani razu nie miałam świeczki bądź zwykłego wosku YC. Może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam zapachy yankee candle

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bardzo lubie Fluffy. Nie jest to ciepły zapach a świeży ręcznik ściągnięty z linki do prania. Ręcznik długo wisiał na wietrze i właśnie wiatrem pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa jestem tego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poznać, zwłaszcza że to jeden z "klasyków" YC.

      Usuń
  17. Ja już zbieram się tyle czasu na YC, ale cały czas mam dylemat - które wybrać...
    jednak może w końcu zbiorę się w sobie i coś kupię?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od nadmiaru może boleć głowa, a i wybór jest trudny. Na początek radzę wziąć kilka z różnych kategorii, aby mieć dobre rozeznanie.

      Usuń
  18. Podchodzę do ręcznikowych i kocykowych zapachów, jak pies do jeża. Boję się, że spotkam w nich ozonowe nuty, których bardzo nie lubię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię takie "czyste" zapachy :) Chyba się na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam dużą wersję tej świecy i pachnie na cały pokój, strasznie mocno, już po 15min. Uwielbiam ją to mój ulubiony zapach Yankee candle, teraz czaję się na clean cotton :) Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie bardziej lubię inne zapachy :)

      Usuń