wtorek, 29 stycznia 2013

Yankee Candle, Waikiki Melon

   Wyglądam przez okno- biało. Wciąż biało. A będzie jeszcze bardziej biało, bo ktoś tam na górze rozerwał poduszkę i sypie się nam na ziemie pełno białego puchu. Wygląda całkiem ładnie. Stojąc tak, z kubkiem gorącej kawy w dłoni, lubię ten widok. Ale tylko wtedy, gdy wiem, że już nie będę musiała opuszczać domu. Dziś nie jest ten dzień. Jednak wiem, że dzisiaj uprzyjemnię sobie wyjście. No dobra- uśmiech powraca na usta. Obwijam się ciepłym szalikiem (długim i szarym), zakładam ciepły płaszcz i czapkę. Chętnie bym się pozbyła czapki, ale jednak zdrowie ważniejsze niż wygląd. Wybiegam z domu, bo jak zawsze wychodzę na ostatnią chwilę. Śnieg jest wszędzie. Postanawiam ubrać kaptur. Autobus spóźnia się ponad 5 minut. I po co był mój bieg? Obym tylko zdążyła!- myślę. Biegnę wąskimi ulicami krakowskiego Kazimierza i dobiegam. Mam mój skarb! A nawet całą torbę skarbów. I ciemny wieczór staje się jakiś jaśniejszy, przestaje padać, a ja zaciągam się fascynującą mieszaniną zapachów.



   Ktoś postanowił się nie kłopotać i nie poinformował mnie o odwołanym spotkaniu. Nawet nie jestem zła. Zyskałam 3 godziny- myślę sobie i z uśmiechem na ustach wracam do domu, ściskając mocno papierową torbę. Po godzinie docieram do domu. Dopiero odczuwam, że zmarzłam. Wchodzę do pokoju, wstawiam wodę na herbatę i wyciągam skarby. Każdy jeden głaszczę i przystawiam do nosa.  Oj, tak! To jest to! Cudownie, cudownie.. No to co dziś palimy? Przeprowadzam szybką analizę. Nie ma co zwlekać, trzeba odpalać. Na pierwszy ogień idzie Waikiki Melon.

   Wracam z herbatą, wosk się już rozpalił i stała się magia. Zamiast herbaty miałam w dłoni drinka z palemką. Ale nie był to byle jaki drink. Zaserwowano mi go w wydrążonym melonie. Jest słodki, ale nie mdły. Powstał na bazie soku z owoców egzotycznych. Przeniosłam się myślami na Hawaje, na plażę Waikiki. Jeszcze tam nie byłam, ale jeżeli kiedykolwiek tam będę, wypiję tam takiego drinka i z nim w dłoni będę podziwiać ocean.

   Technicznie: zapach nie jest killerem, ale jest dość solidny, Wypełnił duży pokój i korytarz. Pod 1/4 tarty wypaliłam 2 podgrzewacze, po czym przestał wydzielać zapach. Wynik dobry, ale znam woski pachnące dłużej. Całość tego pysznego, tropikalnego zapachu jest zamknięta w soczystym kolorze wosku. Mi się podoba.

no.hotels.cohttp://no.hotels.comm
   Byłyście na Hawajach?

46 komentarzy:

  1. dorwe te woski niedługo ;) kusząą..

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero wczoraj zauważyłam wiosenną kolekcję w sklepach internetowych... Ahhh, nie mogę się doczekać zamówienia, a Twój post jeszcze bardziej mnie zniecierpliwił ;) Uwielbiam owocowe zapachy więc ta kolekcja mnie rozpieszcza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dopiero weszła :) Powiem Ci, że nie wszystkie są owocowe, ale z pewnością jest to taka kolekcja, która może przepędzić zimę.

      Usuń
  3. strasznie lubię te woski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jutro na pewno go kupię! Jestem strasznie ciekawa tego zapachu, do kolekcji planuję tez wziąć Turqouise Sky ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. przepięknie to opisałaś. no & pierwsze zdjęcie- mistrzostwo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uznań, a tak mało znaków! Miło mi szalenie :D Zwłaszcza, że zarówno zdjęcie jak i tekst to był impuls :)

      (i koszulka wyciągnięta z samego dna szafy)

      Usuń
  6. pierwsze zdjęcie mnie powaliło <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę polować na nowe zapachy ale najpierw wolę powąchać stacjonarnie a nie dopiero po zakupie w ciemno już nie będę kupować. A u mnie jesień pada deszcz resztki brudnego śniegu się topią i jest jedna wielka breja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz możliwość stacjonarnie, to polecam! Sama też tak najbardziej lubię.

      U mnie dziś też breja, a po woski leciałam wczoraj :)

      Usuń
  8. Świetnie napisane, aż wydało mi się, że poczułam delikatną woń melona :) Kiedyś szalałam na punkcie wszystkiego co melonowe, teraz pozostała tylko sympatia, ale ta wizja Waikiki jest niebywale kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja nie jestem fanką melonowych zapachów, bo przeważnie są sztuczne. Ten mi pasuje.

      Usuń
  9. Ciekawa jestem tego zapachu... Mam nadzieję, że nie czuć w nim ogórka, ani przejrzałego melona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórka nikt mi do drinka nie wsadził ;) Selera też nie:P A melon nie był przejrzały, chociaż reszta owoców egzotycznych była bardzo dojrzała ;)

      Usuń
    2. O, to może po egzaminie się kopsnę obwąchać ;). Mam ochotę na coś owocowego :)

      Usuń
    3. Byłam poniuchać. Zarówno ja, jak i sprzedawczyni czułyśmy w tym zapachu orzecha włoskiego :D

      Usuń
    4. Ja nic takiego nie czuję. I albo ja źle czuję, albo leżały koło jakiś orzechowców :D

      Usuń
  10. Też mi się podoba pierwsze zdjęcie. świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie widziałam jeszcze tego zapachu w YC, czy to nowość? :) Muszę odwiedzić sklep YC i uzupełnić zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowość. Cztery razy do roku YC wypuszcza serię zapachów i to pierwsza z nich :)

      Usuń
  12. Właśnie zamówiłam go w ich sklepie internetowym :) tez jestem yankee maniaczką :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam okazji tam być, ale biorąc pod uwagę pluchę za oknem, pojechałabym wszędzie gdzie jest plaża i słońce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie tak jak ja. Chociaż ja tęsknię za jakąkolwiek podróżą w nieznane mi miejsce...

      Usuń
  14. Na Hawajach nigdy nie byłam, choć z chęcią bym pojechała ;)
    Ale kusisz tym zapachem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo miło jest rozpogodzić sobie paskudną pogodę :)

      Usuń
  15. Zachęciłaś mnie jeszcze bardziej do tego zapachu, chyba nie wytrzymam i dziś zagości w moim domu :D

    OdpowiedzUsuń
  16. zdecydowanie za drogie są, 100 zł za chwilę przyjemności to za dużo
    zwykły bolsius melonowy za 7 zł też ładnie pachnie
    ale szkoda jednak, bo nie mają takiego wyboru co yankee, ale nie wydam takiej kasy na świeczkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świece są drogie, zgadzam się. Dlatego dobrą alternatywą dla nich są woski, które kosztują 6 zł (a czasami mniej). Jeden wosk dzielę na ok. 4 części, każda wydziela zapach ok. 8 godzin (chociaż wiele z nich dłużej). Wypełnia zapachem duży pokój, a często i resztę mieszkania. Za 32 godziny palenia płacę ok. 6 zł+tea-lighty. Zapach unosi się jednak dłużej. Wychodzi więc ekonomiczniej.

      Oczywiście, inne firmy także miewają mocne zapachy, jednak te z Ikei, Biedronki czy Rossmana nie są tak mocne. Chwalę sobie For Every Body, jednak są ciężko dostępne ich świece. Lubię aromabotanical, ale też nie są tanie, trudno dostępne i mają mniejszą gamę zapachów.

      Często żałuję, że inni są zadowoleni z mocy świeczek np. z Biedronki, a ja muszę stać nad nimi, aby cokolwiek poczuć...

      Usuń
  17. A ja dziś zrobiłam zakupy w mydlarni Hebe,gdzie każdego 30 lub 31 m-ca na wszystkie woski jest obnizka minus 25% .Są też nowości więc tym bardziej jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest fajna okazja :) Sama też z niej raz korzystałam. Jakie woski wybrałaś?

      Usuń
  18. Beach walk,Mandarin Cranberry,red velvet (bo zima za oknem),blac coconut,paradise spice,clean cotton(na wiosenne sprzątanie),pink dragon fruit i honey&spice(żeby ostatecznie potwierdzić,czy mój nos go czuje,czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy pierwsze lubię, zwłaszcza red velvet. Black coconaut na dniach trafi do kominka, bo przez folię ładnie pachnie. Clean cottonu jeszcze nie mam, ale do wiosennego sprzątania pewnie jeszcze trochę czasu mam. Chociaż w kwestii czystości bardzo mi się spodobał Fluffy towels. Pink dragon mam i czeka na cieplejsze dni, ale kto wie, czy za falą Q1 nie odpalę go wcześniej. A honey&spice nie udało mi się jeszcze upolować, chociaż nie wiem czy on nie byłby zbyt miodowy jak dla mnie.

      Podsumowując- bardzo fajne zapachy wybrałaś :)

      Usuń
    2. Honey&spice jest ciut przereklamowany.Miód prędzej poczujesz w Cammomile&tea.Ten pierwszy pachnie zupełnie niezgodnie z opisem,brak w nim zapachu miodu,kakao i cynamonu.Powiedziałabym,że przypomina perfumy.Clean Cotton to ostrzejsza wersja Fluffy Towles.Niestety Blck coconut trochę mnie rozczarował i cos mi się zdaje,że raczej powrócę do zeszłorocznych zapachów Q1 i Q2.

      Usuń
    3. Ja właśnie na miód źle reaguję. Clean cotton mógłby mi się w takim razie spodobać. Balck coconut, to jedyny z Q1, którego jeszcze nie paliłam. Ale pewnie na dniach i on się znajdzie w kominku.

      Dziękuję Ci za Twoje wypowiedzi :)

      Usuń
  19. O! Czyli nowe zapachy są już w krakowskim stacjonarnym?
    Pierwsze zdjęcie genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten wosk mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Za melonami nie przepadam, a tu taka niespodzianka. To chyba ta pomarańcza zmienia jego mdłe oblicze w coś rześkiego i tropikalnego. Moim zdaniem zapach bardzo udany! :-)

    OdpowiedzUsuń