piątek, 30 listopada 2012

Yankee Candle, Christmas Cupcake.

   Idę ulicą. Jest zimno. Na nowo odkrywam drogę, którą dobrze znam. Czuję chłód, myślę o kubku gorącej kawy. Rozglądam się po sklepowych witrynach. Mijam jeden sklep, drugi, trzeci i kilka kolejnych. Aż w końcu widzę coś nowego. Przeszklona witryna, a za nią piękne babeczki. Nie, nie muffiny, bo mają więcej ozdób na nich. Ależ urocze! I jest taka, która wygląda jak bałwanek. Piękny. Prosty, ale piękny. Tak sobie myślę, że może mają tu też kawę i do tej kawy zamówię sobie taką babeczkę. Ma milion kalorii, ale przecież raz się żyje! Sprawdzę czy dobre. Wchodzę, lekko się ślizgam po kafelkach, ale w końcu zbliżam się do mojego celu. Wyciągam rękę iii... i to nie babeczka! To pięknie zapakowany błyszczyk. Szkoda. Ale natura kosmetykomaniaczki się we mnie odzywa i gra z rozsądkiem, że przecież taki gadżecik mogłabym przygarnąć skoro wpadł już w moje łapki. No dobrze, pomacam testerek i pomyślę. Rozchylam bałwanka a tam słodki ulepek. Może i odrobinę babeczkowy, ale do ideału mu daleko. Jest słodko, bardzo słodko i trochę mdło. No cóż, nie pójdę z nim do domu. Bałwanek stoi w witrynie, a ja idę dalej. Kawa będzie taka jak zazwyczaj, bez babeczki. Ale to i lepiej!



   Długo myślałam jak opisać ten zapach. Moje święta i wypieki pachną całkiem inaczej. Nie czuję tu domowego ciepła, a właśnie taką sztuczną słodycz, która wabi z wystawy, a przy bliższym poznaniu okazuje się nie warta tych kilku złotych. Sam zapach jest intensywny, jednak na mnie wrażenia nie robi.

27 komentarzy:

  1. Jeszcze go nie odpaliłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odpaliłam czy aby nie trzeba biec do sklepu po większą pojemność. Kupiłam też kilka wosków. No cóż, zadowolona nie jestem. Dobrze, że mam kogo nimi obdarować :)

      Usuń
  2. nie mam nic z YC, dla mnie przereklamowane. świeczki jak świeczki, inne też pachną a są tańsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam dopóki nie kupiłam pierwszego wosku. Różnica jest ogromna. W realności zapachu, intensywności i trwałości. Aczkolwiek nie twierdzę, że to jedyne dobre świeczki. Niebawem wspomnę tu o Wood Wicku czy już jakiś czas temu pisałam o dużym słoiku świecy For Every Body, które także są bardzo fajne. Niestety, ale świeczki z Biedronki czy Ikei nie spełniały moich oczekiwań, chociaż te ostatnie i tak kupowałam przez lata z nadzieją, ze może tym razem się uda. Lubię też świece i woski Aromabotanical, jednak u nas są trudno dostępne. YC nie jest jedyny, jednak jak dla mnie jest wart swojej ceny, zwłaszcza gdy mowa o woskach.

      Usuń
  3. Znowu te Yankee... A ja ciągle nie wiem, o co z tym chodzi... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jak przeczytasz to co napisałam powyżej. YC to amerykańska firma produkująca świeczki, woski i akcesoria do nich. Mają bardzo realne zapachy, duży ich wybór i dobrą ich moc, chociaż wiadomo, że jak w każdej firmie są lepsze i gorsze.

      Woski, o których tutaj najczęściej piszę łamie się na części i wrzuca do takiego kominka jak na olejki zapachowe. Wtedy już nie używa się wody. Opalasz mały podgrzewacz pod kominkiem, zasiadasz w fotelu i przenosisz się w inne miejsce. Pełen relaks :)

      Usuń
  4. Chciałam kupic taka tarte, ale niestety w sklepie już nie mieli. Czekam na dostawe nowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś koniecznie ją chciała, a do sklepu nie zdążyliby sprowadzić, to możemy temu jakoś zaradzić :)

      Usuń
  5. uwielbiam świeczki...a jeszcze nigdy nie miałam YC. Ehhh wiem, że w końcu ulegnę.... Pozdrawiam ciepło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zbierałam też bardzo długo, bo myślałam, że nie są tego warte i to dużo krzyku o nic. No cóż, szybko wpadłam w YC manię i osoby, którym je pokazuję też się zarażają :D

      Usuń
  6. zgadzam się z Tobą absolutnie! jest tak mdły, że mnie głowa boli :/ a najgorsze jest to, że nie mam wosków, tylko 2 wielkie świece!!! nie wiem co mnie pokusiło :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze! Ale wiesz, ja w sklepie też jakoś dostałam małpiego rozumu i kupiłam nie jeden a więcej wosków. Nazwa chwyta. A z tymi słoikami to może postaraj się z kimś wymienić lub poczekaj jakiś czas i sprzedaj na ebayu?

      Usuń
  7. Tego zapachu akurat nie miałam...Za to miałam ostatnio Mandarin Cranberyy który pachniał dla mnie trochę sztucznie, jak takie pudrowe cukierki owocowe, albo jakaś galaretka, a nie świeże owoce...Ale to chyba jedyny wosk, z którego byłam średnio zadowolona. Kocham Camomile Tea i dzisiaj po raz pierwszy odpaliłam Sparkling Cinammon - niesamowity, bardzo intensywny zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paliłam MC, lubię go, ale to prawda ma w sobie coś sztucznego. Camomile Tea jeszcze nie miałam, jakoś mnie do niego nie ciągnie, ale pewnie jakoś bliżej wiosny i na niego przyjdzie pora. Uwielbiam cynamonowe zapachy, jednak jeszcze nie zdecydowałam się aby odpalić cinnamon stick, który posiadam.

      Usuń
  8. Uwielbiam YC, ale dla mnie ten zapach też jest zbyt słodki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko moim zdaniem ten zapach jest średnio udany...

      Usuń
  9. Fajny opis ;) Ja właśnie kupiłam swoje pierwsze woski, w tym ten, zobaczymy, czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja jakoś nie przepadam w ogóle za tymi woskami, niby pięknie pachną, ale po chwili już męczą, ale ja w ogóle mam słabą głowę do zapachów;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podobne odczucia jak Ty. Ten zapach to dla mnie rozczarowanie - spodziewałam się pięknego aromatu przywołującego wspomnienia, a tu nic. Raz zapalony i pewnie do niego samego nie wrócę - spróbuję z czymś połączyć. Może z truskawką YC?
    Możliwe, że to też kwestia gustu bo żaden z "piekarniczych" zapachów które mam nie przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawki akurat nie mam. Ale połączenie go z czymś innym nie będzie złym pomysłem. Jednak ja jeszcze nie wiem z czym go połączyć.

      Usuń
  12. Zaraziłaś mnie manią YC, kupiłam 5 wosków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz tak samo zadowolona jak ja! Jakie wybrałaś na początek?

      Usuń
  13. Też nie przepadam za tym zapachem w formie wosku, kojarzy mi się z lekko przypalonymi ciasteczkami maślanymi. Ale w samplerze już był o wiele ładniejszy, delikatniejszy, mniej mdły i całkiem przyjemny ;)

    jednak zdecydowanie nie wrócę już do niego, wolę Red Velvet albo Christmas Cookie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Red Velvet o wiele bardziej mi się podoba. W sumie to jeden z moich ulubionych wosków.

      Usuń