środa, 14 grudnia 2011

Essence, Circus circus, lip lacquer, 02 my glammy acrobat

   No i znów mam dla Was trylogię  ;). Tym razem w najbliższych postach będą pojawiały się zdjęcia wraz z krótkim opisem z najnowszej limitowanki Essence "Circus  circus". Jako pierwszy zakupiłam błyszczyk i zdążyłam go już na tyle potestować, by móc o nim napisać cokolwiek.

   Opakowanie- no cóż, fanką złota nie jestem.Jednak muszę przyznać, że złoty nadruk ładnie prezentuję się na tle tego koloru.  Napisy nie schodzę pod wpływem pocierania paznokciem. Mamy na nim opis produktu oraz oznaczenie, iż produkt będzie dobry przez 12 miesięcy od otwarcia produktu. Jego pojemność to 5,5 ml. Błyszczyk został wyprodukowany we Frankfurcie.

   Aplikator- sztywny, dobrze sprawdza się w swojej roli, mimo iż jestem fanką nakładania wszelkich mazideł do ust za pomocą pędzelka

   Kolor- można go budować. Pierwsze  trzy zdjęcia przedstawiają nałożoną niewielką ilość produktu. Następne zdjęcia pokazują produkt nałożony w większej ilości. Jak widać może wyglądać on lekko, doskonale na poranek,a  drugie na popołudnie lub może stanowić najważniejszy element makijażu świątecznego lub sylwestrowego. Producent obiecuje nam, że za pomocą tego produktu uzyskamy efekt pociągających, soczystych ust. Uważam, że doskonale opisał efekt.Usta mają elegancki błysk.

   Trwałość- doskonała, u mnie po 3 godzinach nadal wygląda świetnie (bez jedzenia i picia). Jedzenie też całkiem dobrze znosi- schodzi równomiernie. A gdy mamy go na ustach i nie jemy stopniowo staje się mniej intensywny, tak że nawet po kilku godzinach wygląda się dobrze.


   Konsystencja- kremowa. Nie jest gęsty, nie leje się. Także nie rozprowadzimy go na ustach za jednym pociągnięciem (i dobrze, bo przy tym kolorze potrzeba precyzji). Nie wylewa się poza kontur ust, w sumie jest dokładnie tam gdzie go nałożymy. Czuć go na ustach, ale nie tak jak błyszczyki z edycji Ballerina Backstage. Jest to taka warstwa, która sprawia wrażenie ochronnej. Nie lepi się.


   Podsumowując: polecam! Moim zdaniem może być alternatywną dla czerwonej pomadki. Sądzę, że doskonale się sprawdzi w makijażu świątecznym czy sylwestrowym.A co wy myślicie?

19 komentarzy:

  1. Pięknie wygląda! Strasznie mnie kusi, ale jednak mam obecnie taką ilość mazideł do ust, że zdecydowanie nie powinnam kupować nic nowego...

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda super! popieram Ev, ja mam też już za dużo:/

    OdpowiedzUsuń
  3. łał swietny. Nie miałam go na liście CC ale się mocno teraz nad nim zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A można mieć za dużo? ;)
    Obsession, ja też go nie miałam, po zakupie miałam wyrzuty sumienia, ale już po pierwszej aplikacji pozbyłam się wszelkich. Cieszę się, że go mam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny kolor. Naprawdę jest aż tak trwały? To chyba go kupię

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie wygląda i śliczne masz usta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no Kochana jakie Ty masz ponętne usta :D aż nie mogłam skupić się kolorze błyszczyka :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zoila, zdecydowanie tak.

    Dziękuję Wam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z takimi ustami tpo wszystko można nosić, a i tak będą wyglądać kusząco. Ile ja bym oddała za takie usta! Normalnie jak już ktoś wyżej zauważył - skupić się w ogóle na błyszczyku nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. śliczny kolor :) i ładne usteczka :)

    zapraszam do mnie: http://kolorowoipachnaco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. a ile on kosztuje ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ok. 10 zł. Z tego co wiem, powinny się niebawem pojawić w Drogerii Natura. Trzeba polowac, bo to edycja limitowana

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie masz śliczne usta :) Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń