Recenzja tej pomadki miała pojawić się już daawno temu. Jednak jakoś się nie składało. A pomadka jest tego zdecydowanie warta, więc biegnę ze swatchami jej na ustach dopóki trwa promocja w Rossmanie. Porównanie kolorów na dłoni opublikowałam kilka dni wcześniej, tych którzy jeszcze nie widzieli i tych, którzy chcą sobie przypomnieć zapraszam tu <klik>.
Rozpisywać się nie będę, bo mam o niej taką samą opinię jak o pomadce z tej samej, czerwonej serii Kate, o numerze 105 <klik>. Bardzo lubię pomadki z tej serii, jak już wiele razy wcześniej wspominałam. Na poniższych zdjęciach mam usta wymęczone chorobą a i tak pomadka się na nich dobrze prezentuje. Mimo wszystko, aplikacja jest bardzo przyjemna i nie czuję nawet w czasie choroby dyskomfortu. Ale z pewnością nie nawilża, aczkolwiek nikt tego nie obiecywał.
Kolor jest bardzo naturalny. W zasadzie jest to jedna z pomadek, którą na szybko wrzucam do torebki i wiem, że mogę jej użyć przy każdym ubiorze i makijażu. Usta wyglądają naturalnie, co jeszcze jest podkreślone przez jej matowe wykończenie. Gdy mam ochotę, dodaję im błysku przez nałożenie na nią bezbarwnego błyszczyka KOBO w słoiczku.
Jej minusem jest zapach. Jest bardzo intensywny. W zasadzie to mi się podoba, jednak wiem, że dla wielu osób może być to bariera ciężka do przeskoczenia.
Skusiłyście się na pomadki od Kate? Które lubicie najbardziej?
Rozpisywać się nie będę, bo mam o niej taką samą opinię jak o pomadce z tej samej, czerwonej serii Kate, o numerze 105 <klik>. Bardzo lubię pomadki z tej serii, jak już wiele razy wcześniej wspominałam. Na poniższych zdjęciach mam usta wymęczone chorobą a i tak pomadka się na nich dobrze prezentuje. Mimo wszystko, aplikacja jest bardzo przyjemna i nie czuję nawet w czasie choroby dyskomfortu. Ale z pewnością nie nawilża, aczkolwiek nikt tego nie obiecywał.
Kolor jest bardzo naturalny. W zasadzie jest to jedna z pomadek, którą na szybko wrzucam do torebki i wiem, że mogę jej użyć przy każdym ubiorze i makijażu. Usta wyglądają naturalnie, co jeszcze jest podkreślone przez jej matowe wykończenie. Gdy mam ochotę, dodaję im błysku przez nałożenie na nią bezbarwnego błyszczyka KOBO w słoiczku.
Jej minusem jest zapach. Jest bardzo intensywny. W zasadzie to mi się podoba, jednak wiem, że dla wielu osób może być to bariera ciężka do przeskoczenia.
Skusiłyście się na pomadki od Kate? Które lubicie najbardziej?




