sobota, 19 kwietnia 2014

L`Oreal, Elseve Fibralogy, Szampon Ekspansja gęstości

   Szampon do włosów. Banał. A może i nie? Mam w tej dziedzinie swoich ulubieńców, ale mimo tego uwielbiam testować nowości w poszukiwaniu produktu jeszcze lepszego czy też łatwiej dostępnego. Moje włosy też lubią zmiany. A chcąc spełnić ich oczekiwania, zawsze mam dwa lub trzy otwarte szampony, których używam na zmianę.  Dziś będzie o produkcie, który jest bardzo łatwo dostępny i którego reklamy mijam codziennie na swej drodze do pracy. Reklama bardzo do mnie przemawia. Jego szata graficzna także, a czy sam produkt też?


   Zapewne wiele osób mogłoby się zastanowić po co komuś recenzja szamponu do włosów- szampon to szampon, ma myć. Zgodzę się, to jego podstawowa funkcja. Oprócz tego nie może wysuszać czy też podrażniać skalpu. Gdy stosowałam ten szampon naprzemiennie z innymi- sprawdzał się, gdy zaś używałam go trzy czy cztery razy pod rząd, powodował pojawianie się łupieżu oraz zwędzenie skóry głowy.

   Przejdźmy więc do działania dodatkowego. Producent obiecuje dodanie włosom gęstości, jednakże lojalnie też zastrzega, że do uzyskania zadowalających efektów należałoby stosować cała serię. Ja dziś rozprawie się tylko z działaniem szamponu. Niestety, nie zauważyłam zwiększonej gęstości włosów. W zasadzie to zauważyłam ich niesforność, mniejszą podatność na skręt. Włosy z pewnością były odbite od nasady, ale nie w sposób, który lubię. Mimo czesania sprawiały wrażenie nieładu. No dobrze, przyznaję, moje włosy lepiej wyglądają gdy nie są czesanie, ale tylko w dni, kiedy się zakręcą. A że. Ich kręceniem bywa różnie podkreślę, że nie o taki nieład mi chodzi. Czyżby był to skutek uboczny ekspansji? Ale producent przecież sugerował ekspansję gęstości czy też grubości, a nie nastroszenie jakbym nie lubiła się z moją szczotką (a  obie bardzo lubię).


   Dodam jeszcze, że pieni się bajecznie i bardzo dobrze sobie radzi ze zmywaniem olei. Jako plus mogę kolejny raz podać opakowanie. Konsystencja produktu jest idealna, dobrze wydobywa cię z butelki. Dzięki temu, że butelka trochę prześwituje, widzimy ile produktu nam jeszcze zostało, jest to dla mnie ważne, bo lubię wiedzieć kiedy mniej więcej dany produkt może mi się skończyć. Dodam jeszcze, że sama butelka przyciąga oko i bardziej zdobi niż szpeci łazienkę. Różowe elementy na opakowaniu dodają mu bardziej modnego designu. Niby mała rzecz, a cieszy. Całość została dopełniona błyszczącą etykietą, czyli tym co sroki lubią najbardziej. 

   Znacie tę serię? A inne szampony L'oreal? Chwalicie? A może unikacie jak diabeł święconej wody? 

8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię ten szampon! Używam razem z odżywką z tej serii lecz bez niej radzi sobie tak samo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam odżywkę z tej serii. Czeka na swoją kolej. Do szamponu jakoś nie byłam przekonana. W tej kategorii mam swoich ulubieńców, którym jestem wierna. Ze względu na wrażliwy skalp wolę nie eksperymentować. Aczkolwiek doskonale Cię rozumiem. Sama chętnie eksperymentuję z odżywkami;) Zawsze można znaleźć coś lepszego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze względu na aż dwa silne deterenty na raz (SLS I SLES!) nie mam zamiaru go wypróbowywać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to pewnie one sa winne temu, ze muszę stosować go zamiennie z innymi. Co nie zmienia faktu, ze lubie tez "porządnie" umyć głowę.

      Usuń
  4. Ja tam lubię ten szampon u mnie się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń