13:24

Frykadelki z gotowanymi młodymi ziemniakami

   Frykadelki. Ahh, frykadelki. Ulubione słowo w ostatnich dniach. Gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy, ale nie wiedziałam dokładnie co to jest. U mnie i u moich znajomych jadło się kotlety mielone, nie frykadelki. A czy frykadelki nie brzmią smaczniej?


   Potrzebujemy:

500 g mięsa mielonego
przyprawy (u mnie chili, pieprz, odrobina soli)
bułka tarta
opcjonalnie cebula

   Jeżeli robię wersję z cebulą, to ją najpierw podsmażam. Gdy będzie złotego koloru dodaję do mięsa. Mięso przyprawiam i lepię z niego małe kuleczki, które następnie obtaczam w bułce tartej. Smażę na oleju przetaczając kuleczki.

   Podałam z młodymi gotowanymi ziemniakami. 

   Młode ziemniaki dokładnie myję, Najlepiej wyszorować je szczoteczką. Zalewam je w garnku gorącą wodą, dodaję szczyptę soli. Wodę doprowadzam do wrzenia i pod przykryciem gotuje przez ok. 20 minut na małym ogniu. Sprawdzam widelcem czy ziemniaki są dobre. Można je polać oliwą lub masełkiem. 

   A u was je się frykadelki czy mielone?

25 komentarzy:

  1. Podobają mi się młode ziemniaczki... To jedna z tych pyszności, których trudno mi sobie odmówić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za ziemniakami nie przepadam, więc gdy goszczą na moim stole jest to święto. Ale młode są bardzo smaczne.

      Usuń
  2. Hehe, faktycznie nazwa "smaczniejsza" U mnie pospolicie mielone:P

    OdpowiedzUsuń
  3. od zawsze było mielone :)

    OdpowiedzUsuń
  4. również wolę młode ziemniaczi "wyszorować" :) Faktycznie frytadelki brzmią o wiele lepiej :) Ale mi narobiłaś ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mmmmmmm ale narobiłaś mi smaka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie je się mielone. pierwszy raz widzę słowo "frykadelki"

    obiad wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie to też mielone ;) Ale bym sobie zjadła taki prawdziwy obiad z ziemniakami właśnie :) Hmmm, pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale mi smaka narobiłaś.Wyglądają apetycznie.No i młode ziemniaczki-dałabym się za nie pokroić:)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie też nudne mielone, ale chyba pora je przechrzcić na frykadelki:D

    OdpowiedzUsuń
  10. sama nazwa jest apetyczna...hehe:)))mniamciu, narobilas smaka:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz z jakim obłędem w oczach szukałam co za pyszności kryją się pod tą nazwą. A tu proszę, mielone (które tak smaczne nie są) ;)

      Usuń
  11. o nie!!! A ja taka głodna, wieczorową porą, a tu takie frykasy, chyba nici na dziś z diety :(
    Toś narobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ale zrobiłas mi smaka;d
    pozdrawiam!!!!!!!;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest na co! Obiad choć nie w moim stylu, był pyszny!

      Usuń
  13. a ja myślałam, że frykadelki to wszystko co smaczne, taka nazwa zbiorowa:)

    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nigdzie nie znalazłąm definicji. Jednak wszystkie przepisy były jak na mielone lub ewidentnie było napisane, że frykadelki to kotlety mielone. A jeżeli wszystko co smaczne- to jeszcze lepiej :) Bo słowo bardzo wpada w ucho. :-)

      Usuń
  14. Oficjalnie język uciekł mi do.. ;-)

    U nas też są to po prostu kotlety mielone, aczkolwiek na użytek własny mamy też określenie 'kutaski' - z tym, że wtedy formujemy je w takie podłużne.. kutaski no ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Frykadelki brzmia smacznie,ale raczej nie dla wegatarianki, ktora jestem:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger