niedziela, 23 kwietnia 2017

Lush Aromaco

To będzie post z dystansem. Z dystansem dość długim, ponieważ Aromaco kupiłam w grudniu 2014 i jego końcówka trafiła do kosza już jakiś czas temu. Jednak myślę, że jest to produkt warty poświęcenia jednego posta na blogu. Z powodu wielkiej miłości do kolejnego produktu Lush, a może by uednak pokazać, że jednak nie jestem ślepo zaślepiona marką. Ciekawi? To zapraszam do dalszej części wpisu.   

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Lush Charity Pot

Lush, jedna z moich ulubionych firm. Odkrywam ją od lat. Mam swoich stałych ulubieńców, ale od czasu do czasu sięgam też po coś nowego. Tym sposobem skusiłam się na maleńkie opakowanie balsamu Charity Pot. Czy wszedł on do grona ulubieńców? 

sobota, 8 kwietnia 2017

Yankee Candle Island Waterfall

Wyspa. Wyspa nie taka mała, aczkolwiek magiczna. Pełna bujnej zieleni, otoczona ciepłym morzem. Miejsce tak nieznane, nie zniszczone jeszcze przez turystów. Przyjemny hotel, nie jeden z tych wielkich potworów, w których wszystko jest białe i wymuskane, ale to jeden z tych, które wciąż są blisko natury. Przyjemnie jest wyjść z pokoju i być w minutę na pięknej piaszczystej plaży, ale ta wyspa kryje w sobie coś więcej. Magię tkwiącą za bramą hotelu. 

sobota, 1 kwietnia 2017

Clarins Face Contouring Palette and Brush

Wpierw zobaczyłam jego zdjęcia. I urzekło mnie w nim coś. Prostota, elegancja. Rozejrzałam się i nie był już dostępny. Jednak wciąż chodził mi po głowie. Gdy już o nim prawie zapomniałam, mój brązer od Urban Decay niespodziewanie skończył tragicznie swe istnienie mając bliski kontakt z podłogą. Potrzebowałam czegoś do konturowania. Udałam się do Sephory. Konsultantka choć pomocna, chciała mnie namówić na cała paletę. Jakoś nic mnie nie kusiło. I wtedy przypomniałam sobie o nim. Tym oto sposobem weszłam w posiadanie ostatniej sztuki. Czy jestem zadowolona?



niedziela, 26 marca 2017

Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado

Krem o ktòrym słyszał już chyba każdy. Krem legenda, obiekt westchnień lub licnych zachwytòw. Do mnie przywędrował już bardzondawno temu, wpierw długo zbierałam się z rozpoczęciem naszej przygody, a następnie nie mogłam jej zakończyć. Co było tego powodem? Czy będzie to kolejny blogowy zachwyt, a może krytyka? Zaciekawieni? Zapraszam do dalszej części postu, w ktòrym podzielę się moimi wrażeniami. Już z dystansem. Po jakimś czasie od zakończenia bardzo długiej przygody.


sobota, 18 marca 2017

Indigo, Natalia Siwiec, Paris Blue

Wiosna już była, na kròtka chwilę, ale była. Skoro znòw jest buro wykorzystam ten moemnt by pokazać jeden z ładniejszych lakieròw hybrydowych jakie mam- Paris Blue od Indigo. Kolor dość ciemny, ale jakże magiczny! 

 


Połączenie kobaltu i szafiru tworzy niezwykle głęboki odcień zamknięty w lakierze hybrydowym z kolekcji by Natalia Siwiec- tak go opisuje producent. A ja go zdefiniuję jeszcze trochę inaczej. Mi przywidzi na myśl atramet.  Kolor jest przepiękny. Pasuje zaròwno do eleganckiej sukienki do pracy jak i do bardziej weekendowego stroju- jeansòw i trampek. Nie znam koloru, do ktòrego by nie pasował, co jest świetnym ułatwieniem gdy lubi się mieć dopasowany ubiòr do lakieru. 

Jak to Indigo, kryje rewelacyjnie już przy pierwszej warstwie, choć ja i tak zawsze nakładam dwie by kolor był głęboki. 

Podoba Ci się? 

sobota, 11 marca 2017

Świecowe uzupełnienie brakòw

Skoro w poprzednim poście chwaliłam się denkiem, dziś pochwalę się zakupami z ostatniego tygodnia. Wszystkie zapachy kupiłam w ciemno, jednak uważam, że ze wszystkimi trafiłam. A że jest ich 11 to myślę, że mam się czym chwalić. Ciekawi?



niedziela, 5 marca 2017

Świecowe denko

Moja miłość do świec wciaż trwa. Kolekcja jest duża, lecz nieustannie się zmienia- dokupuję nowe, a niektóre znich dobijają dna. Nieraz gdy czyściłam słój, żałowałam, że zabrakło mi czasu na opisanie danego zapachu na blogu. Postanowiłam więc rozpocząć nowy cykl na blogu- denko. Moim założeniem jest pisanie choć kilku słów o świecach, które w ostatnim czasie dopaliłam. Dzisiejsze denko jest szczególne nie tylko dlatego, że pierwsze, ale dlatego, że przyszła pora by pożegnać się z dość starymi skarbami.

sobota, 25 lutego 2017

NARS, Light Reflecting Setting Powder Pressed (Transparentnypuder rozświetlający)

YWpadłam na niego przypadkowo. Gdzieś w sieci. Przeczytałam, poszłam dalej. Jednak po chwili wrócił do mnie. Nie pamiętałam nazwy. Zaczełam więc szukać. Jedna recenzja, druga, trzecia... i stwierdziłam, że to jest to. I choć próbowałam samej sobie wytłumaczyć, że pewnie go kupię, użyję ze dwa razy i rzucę gdzieś, bo przecież to ja właściwie nie lubię pudrów. Ale chodził za mną dalej. Wpadłam do Spehory jak po ogień. Wrzuciłam do koszyka, pobiegłam do kasy nawet zbytnio nie przyglądając się testerowi. Jaki jest finał opowieści?

         


niedziela, 19 lutego 2017

Semilac, 098 Elegant Cherry

Moje paznokcie muszą być pomalowane. Bez tego czuję się niezadbana. Nie znoszę też odpryśniętego lakieru. Dlatego tak bardzo lubię hybrydy, do których z początku podchodziłam bardzo nieufnie. Gdy tylko spróbowałam- przepadłam. Gdy pod moją choinką znalazły się piękne czerwienie, byłam zachwycona. I przyznam szczerze, że koloru który wam dziś zaprezentuję bym sama nie zamówiła, to jednak zdobył i on moje kosmetyczne serce.

piątek, 4 listopada 2016

Lush, Papa Noel

Lush mnie przyciąga. Może nie zawsze, może nie każdy produkt, ale wiele. Z pewnością mogę śmiało napisać, że najczęściej po produkty właśnie tej firmy sięgam, gdy kupuję produkty do mycia twarzy. Tym razem postawiłam na produkt całkiem nowy, z edycji świątecznej- Papa Noel, czyli galaretkę do mycia twarzy. Jak się sprawdziła broda na mojej twarzy?   

sobota, 22 października 2016

Karpatka

   Zawsze wydawało mi się, że karpatka to takie trudne ciasto do zrobienia. A ja lubię gdy w kuchni wszystko się robi szybko i prawie samo. Jednak skoro ostatnio udało mi się pokonać wiele swoich kuchennych słabości. Postanowiłam się zmierzyć i z tym ciastem. Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że tak niskim wysiłkiem można ją upiec. Ale chwila grozy podczas robienia ciasta też była- padł mi mikser (może polecicie mi jakiś dobry?- najlepiej by robił w kuchni wszystko!), jednak bez jego pomocy udało mi się wykonać misję! Jeżeli macie ochotę przekonać się, że zrobienie karpatki jest łatwe, zapraszam do skorzystania z poniższego przepisu:


czwartek, 20 października 2016

Lush, Dream Cream (Balsam do rąk i ciała)

   Czasami myślę, że jest mi łatwo kupić prezent. Choć pewnie moi najbliżsi by pewnie temu stanowczo zaprzeczyli. Świece, biżuteria, kosmetyki... A gdy ktoś jeszcze uważnie się przyjrzy firmom, które lubię, z pewnością trafi. Moja ukochana bratowa jest z pewnością jedną z takich osób. Trafia w 10! Czy i tym razem udało się jej mnie zaskoczyć? Czy balsam do ciała i rąk Lush podbił moje serce?

czwartek, 5 maja 2016

Dresslink- warto?

Pisałam wam jakiś czas temu, że skusiłam się na kilka rzeczy ze sklepu Dresslink  . Paczka dotarła już dawno, jednak z recenzją wstrzymywałam się przez kilka tygodni. Dlaczego? Czy jestem zadowolona z otzrymanej maszyny, spódnicy i golarki? Jeżeli jesteście ciekawi, zapraszam do dalszej części wpisu.   

    Zacznę od spódnicy. Od razu po wyjęciu z koperty poszła do prania, mimo że nie miała zapachu. Byłam ciekawa czy będę musiała ją prasować i co z niej będzie. I mimo, że wtedy był jeszcze u mnie śnieg, chciałam ją mieć gotową na upalny dzień. Do dnia dzisiejszego nie miałam jej na sobie dłużej niż w dniu przymiarki. Trochę rozczarowała mnie jej długość, liczyłam że będzie do ziemi. Ale by wyglądała na mnie dobrze, muszę ją założyć dość nisko na biodrach. Myślę więc, że jest to długość bardzoej dla osób mających 165 cm wzrostu niż 175. Do tego jest dość wąska, osoby powyżej rozmiaru 38 nie mogłyby jej nosić (a najlepiej by sie czuły osoby w rozmiarze 34-36 myślę). Kolor mi sie bardzo podoba. Błyszcząca zieleń, nie tandetna. Jednakże podszewka jest bardzo cienka, więc jak dla mnie będzie to spódnica tylko do wyjścia na spacer do parku w upalny dzień. A szkoda. 

    Nastepna była maszyna do szycia. Obejrzałam milion filmików i niestety- nie umiem jej używać. Najlepiej poradzila sobie z kartką papieru jednak i tak lekkie pociągnięcie wystarczyło bym wyciągnęła nitkę. O szyciu materiału nie było mowy. Nic mi nie wychodziło. Jak ktoś z was wie co może być przyczyną, chętnie sięgnę po poradę. Bo sama po kilku próbach poddałam się. 
     Ostatnią rzeczą jest golarka. I tu była milość. Dobra moc, ostrze lepsze niż w maszcynce z rossmana. Sięgałam po nią z wielką chęcią. Na sucho i na mokro. I nawet ciężko działający włącznik mi nie przeszkadzał. Jednak moja sielanka się skończyła, pewnego wieczoru używając jej połamała mi się końcówka, nad czym bardzo ubolewam. Może znacie jakieś dobre golarki? 

    Podsumowując, nie jestem rozczarowana zamówieniem, ale nie będę też zachęcać. Kolejny raz przekonałam się, że wolę dopłacić i kupić coś lepszego. Najlepiej oglądając przed zakupem.

środa, 13 kwietnia 2016

Jak zrobić domową bułkę tartą?

   Denerwowało mnie, że marnujemy tyle bułek. Denerwowało mnie, że za każdym razem gdy chciałam sięgnąć po bułkę tartą, musiałam biec do sklepu lub zmieniać koncepcję obiadu. I do tego ten skład bułki tartej kupowanej w sklepie- niby tylko bułka tarta, a po spojrzeniu na skład okazywało się, że jakiś on taki długi... Trzeba było więc wziąć sprawy w swoje ręce. Po jej przygotowaniu sama się zaczęłam zastanawiać dlaczego wcześniej nie wpadłam na ten pomysł? Przecież przygotowanie jej zajęło mi mniej niż 5 minut włącznie ze zmyciem naczyń.


czwartek, 31 marca 2016

Semilac 144 Diamond Ring, lakier hybrydowy

   Nie wiem dlaczego, ale gdy otworzyłam edytor by napisać ten wpis przyszła mi na myśl stara piosenka- "Złoty pierścionek", którego tekst został napisany przez Romana Sadowskiego. Czy to dlatego, że TE pierścionki- niegdyś złote, czasem z niebieskim oczkiem zostały wyparte przez białe złoto i diamenty? Nie wiem. Ale nie o pierścionkach będzie, a o hybrydowym lakierze Semilac Diamond ring.   

środa, 30 marca 2016

Lush, Lord of Misrule, żel pod prysznic

   Dziś będzie post trochę wspominkowy. Bo o żelu pod prysznic, który Lush wypuścił z okazji Halloween. Wiem, wiem- nie ta pora roku. Na swoją obronę mam fakt, iż sama zakupiłam go dopiero w okolicach Nowego Roku a i swoje musiał odstać w zapasach. Piszę jednak, bo wierzę że żel jeszcze powróci do oferty, co kosmetykom limitowanym tej firmy się zdarza. A także na wypadek gdyby ktoś z was jeszcze gdzieś go wytropił i rozważał zakup. Czy warto?   

Yankee Candle, Cranberry Pear

   Kochanie, coś tak zimno. Podałbyś mi kocyk? Ooo, dziękuję! O wiele lepiej. Jeszcze gdyby coś dobrego zjeść. Mamy jakieś słodycze? Tylko cukier? Ahh i gruszki? Dżem... Daj mi chwilę. Po 15 minutach do pokoju zawitał zapach. Zapach pieczonych gruszek, których słodycz została przełamana kwaśnym dżemem. Takie proste danie, a jakie smaczne!


wtorek, 29 marca 2016

Yankee Candle, Jelly Beans

   Tak, tak. Święta już za nami. Wiem, wiem. Wciąż mi ciężko uwierzyć, że czas tak szybko przemija. Pora chować wielkanocne ozdoby. Ja jednej nie schowam. Nie schowam, bo choć YC wypuszcza świecę Jelly Beans na Wielkanoc, moja mi towarzyszy cały rok. Bo czy komuś z was żelki kojarzą się z tym świętem?


Yves Rocher, Quelques Notes d'Amour

   To miała być randka. Nie nasza pierwsza, ale też z pewnością nie ostatnia. Powiedziałeś bym po pracy spakowała walizkę na weekend. Nic więcej nie chciałeś powiedzieć. Zwolniłam się z pracy trochę wcześniej. Przecież muszę być zadbana w każdym calu. Spakowałam same sukienki, pomalowałam paznokcie. Starannie ułożyłam włosy, wykonałam delikatny makijaż. Jeszcze tylko perfumy i jestem gotowa. Co by tu dziś wybrać. Skoro randka, to musi być zmysłowo. Ale nie może być zbyt dusząco. Musi być to zapach, który będzie dobrze unosił się na wietrze i co jakiś czas łaskotał przyjemnie Twój nos. Quelques Notes d'Amour...


Lush, American Cream (odżywka do włosów)

   Uwielbiam Szampony w kostce Lush. Od lat mam kilka w zapasie i używam ich na zmianę lub przeplatam je z szamponami innych marek. Jednak od odżywek stroniłam. Szczerze mówiąc ta była zakupiona przez przypadek. Chciałam kupić szampon w płynie i wybierałam go na podstawie zapachu. Dopiero po pierwszym użyciu zorientowałam się, że na butelce jest napisane, iż jest to odżywka. Czy ta pomyłka wyszła mi na dobre? 


sobota, 26 marca 2016

Wielkanocny mazurek z biała czekoladą i wiśniami

Mazurek, który z pewnością będzie smakował nie tylko w Wielkanoc (choć to właśnie w tym okresie smakują najlepiej), ale i przez cały rok. Ciasto, którego mały kawałeczek cudownie dopełni popołudniową kawkę. Bo czy słodycz białej czekolady z odrobiną malibu przełamana kwaskowatym dżemem wiśniowym może nie smakować? 

czwartek, 24 marca 2016

Wielkanocne inspiracje

   Wielkanoc jest dla mnie jak zima. Zima zaskakuje drogowców, a mnie zaskakuje Wielkanoc. Co roku dziwię się, że to już. I na prędce wymyślam jak mogłabym ozdobić mój dom. Zazwyczaj jest już zbyt późno by biegać po sklepach w poszukiwaniu ozdób, które i tak będą cieszyć oko tylko przez kilka dni. Decyduję się więc na ozdoby szybkie i dostępne niemalże od ręki.


   Po pierwsze kupuję czekoladowe jajka- im smaczniejsze tym lepiej. Można je umieścić w niskiej szklanej misie w towarzystwie orzechów i piórek. W środek wstawiłam przeniesioną z kuchni figurkę kurki, ale myślę, że i czekoladowy zając dobrze by wyglądał. Resztę jajek można umieścić w kieliszku do wina (u mnie na dnie znów zostały umieszone piórka). Jeżeli posiadacie jajka w foliach bez żadnego nadruku, polecam umieścić je w płaskim naczyniu (u mnie ceramiczna miseczka do zapieknia) segregując kolorami. Lub po prostu wrzucić ich dużą ilość do dużej misy, postawić obok kwiatów i świecy z wielkanocnym nadrukiem (YC Bunny Cake, YC Jelly Beans, YC Tulips). Myślę, że część sukcesu należy do wyrobów z czekolady, a ta większa część do kwiatów. Bo to one wprowadzają wiosnę do domu. Dbam by w tym okresie nie brakowało w domu tulipanòw, hiacyntów, narcyzów i żonkili. Do tego jeszcze kilka pisanek w koszyczku i gotowe. A jak jest u was?

  Jeżeli nie macie wciąż pomysłu jak udekorować ciasta, może warto zajrzeć tu <klik>

Yankee Candle, Bunny Cake

 -Musimy poważnie porozmawiać. Wielkanoc już za rogiem, a wciąż nie ustaliliśmy świątecznego menu... -powiedziała ona już lekko podirytowanym głosem
-Wszystko co zrobisz jest pyszne, tylko pamiętaj, że... -odparł on patrząc w dal  
-O nie! Znowu zaczynasz! Tym razem mi się nie wywiniesz! Gdybym gotowała tylko dla siebie, nie pytałabym Ciebie o zdanie. No szybko, mów na co masz chęć!
-Ale tak teraz?  
-Dobra. Umilmy temat. Zacznijmy od deseru. Ciasto?  
-Mniiiiaaam! Ale takie jak lubię! Z dużą ilością kremu. Maślanego! Oh, z cytrynką!

 I ulepiła. Zająca z pianek marshmallow. Aby nie było zbyt mdło dodała trochę soku z cytryny zgodnie z jego życzeniem. Ale cóż to za zając bez futerka? Obtoczyła go więc wiórkami kokosowymi. Jaka rozmowa takie i ciasto...


wtorek, 22 marca 2016

Equilibra, Scrub Corpo Rimodellante (Modelujący peeling do ciała z solą z Morza Martwego i aloesem)

   Macie swoich kosmetycznych ulubieńców? I to nie takich chwilowych, ale takich, które wiecie, że mogłyby wam służyć już zawsze i że ciężko będzie znaleźć produkt, który go zastąpi? Taki, który mimo zużycia opakowania dopiero w połowie powoduje, że zaczynacie się martwić, że niebawem się skończy? No dobrze, ja mam swoich ulubieńców, ale lubię też zmiany. Dziś wam przedstawię jednego z nich. Ciekawe jesteście co mnie tak zachwyciło w peelingu Equilibra?

piątek, 11 marca 2016

Lush, Roses All That Way

   Róże, kwiaty cenione. Czerwone róże uznawane są za znak miłości. Kwiaty te są także cenione w kosmetyce. Jedni za ich zapachem przepadają, a inni nieznoszą. Ja należę do twj pierwszej grupy. Do mydeł Lush też mam słabość. Nie mogłam się więc oprzeč chęci zakupu walentynkowego mydła o wdzięcznej nazwie- Roses All That Way. Czy ma słabość przyniosła mi radość także pod prysznicem?   

środa, 9 marca 2016

DRESSLINK WISHLIST

   Czytam dość sporo blogów. Dużych, małych, kosmetycznych, wnętrzarskich i lifestylowych. Z początku do postów modowych podchodziłam dość sceptycznie. Ale raz za razem przeglądałam te wpisy- widziałam zamówienia ze sklepów internetowych jak Dresslink. No i muszę się przyznać, że kilka rzeczy wpadło mi w oko- gadżetów kosmetycznych, gadżetów do domu czy też ubrań, które na zdjęciach wyglądały fajnie. Nie odważyłam się na złożenie zamówienia. Ale gdy dostałam maila od firmy z propozycją darmowej przesyłki po chwilach wątpliwości zgodziłam się. Gdy przyszło mi skompletować swoje zamówienie, lista była dość długa. Jesteście ciekawi co wybrałam?

sobota, 5 marca 2016

Yankee Candle, A Child's Wish

   Patrzysz na tę małą istotkę, ktora w skupieniu zdmuchuje dmuchawce. Jest taka skupiona. Zastanawiasz się jakie są jej marzenia. Czy to tylko obiecane wyjście na lody czy też nowa zabawka, a może jednak coś więcej. Podróżujesz w głąb siebie. Do wspomnień radosnych dni dzieciństwa. Przypominasz sobie jak biegaliście beztrosko z przyjaciółmi po wysokiej trawie, jak z koleżankami plotłyście wianki z różowych stokrotek. Jak przeglądaliście trawnik w poszukiwaniu czterolistnej koniczyny. Ta beztroska! Jednak nie pamiętasz czy wtedy marzyłaś. Byłaś szczęśliwa. Czy marzenia nie mają zapachu? 

piątek, 26 lutego 2016

Lush, Let The Good Times Roll, czyścik do twarzy

   Ciasteczka, ciasteczka maślane, świeżo upieczone, takie pachnące, że zanim zjesz jedno wyciągasz już rękę po drugie. Ciasteczka, od których nie utyjesz. Ciasteczka, które sprawią, iż twoja buzia będzie promienna, gładka i bez żadnej skazy. Czy to tylko sfera marzeń?



czwartek, 11 lutego 2016

Yves Rocher, Plaisirs Nature, Kolekcja Świąteczna

   Gdybym w tytule postu wymieniła jabłka, pomarańcze, migdały, cynamon i wanilii zapewne wiele z was pomyślałoby, że tematem dzisiejszej notki będzie przepis na ciasto lub zimowy napój. Czy równie smakowita okazała się świąteczna kolekcja YR?    Z racji tego, że chcę dziś wyrazić swoją opinię odnośnie aż 9 kosmetyków (żel do kąpieli i pod prysznic jabłko w karmelu, balsam do ciała jabłko w karmelu, żel pod prysznic aromatyczna wanilia, żel do mycia rąk aromatyczna wanilia, olejek do kąpieli aromatyczna wanilia, peelingujący żel pod prysznic kandyzowana pomarańcza i cynamon, balsamy do ust) podzielę je ze względu na ich nuty zapachowe.  

wtorek, 9 lutego 2016

Semilac, 034 Mardi Gras

   W czwartek obchodziliśmy tłusty czwartek. Święto, które przeważnie kojarzy się z objadaniem się pączkami lub faworkami. Dziś, w wielu krajach obchodzi się tłusty wtorek, z języka francuskiego- Mardi Gras. To nie tylko czas jedzenia, ale także festiwali i parad ulicznych- dzień zabawy, tak jak i nasze ostatki. W wielu krajach jest pieczone ciasto króla,właśnie w kolorach Mardi Gras- zielonym, złotym, fioletowym. Czy to było inspiracją dla nazwy prezentowanego dziś lakieru hybrydowego?  

piątek, 5 lutego 2016

Yankee Candle, All that Glitters, Vanilla Shimmer

   Czekam na Ciebie. Czas tak sie dłuży. Patrzę na zegarek i upominam samą siebie, że jeszcze za wcześnie. Ubrana w satynową koszulę trochę marznę. Ale przecież kobieta dla wyglądu jest w stanie wiele znieść. Kupiłam wino. Dla nas. Ale przecież jak jedną lampkę wypiję sama nic się nie stanie, prawda? Z kieliszkiem białego wytrawnego wina wpatruję się w ogień. Cieplej. Przyjemniej. I ta satyna jakoś cieplejsza się zrobiła. 


czwartek, 6 sierpnia 2015

Yves Rocher, Lakier do paznokci, Mięta

   Zakup tego lakieru był spontaniczny. Dwie godziny do odlotu samolotu, dodatek do gazety, poprzednie dobre doświadczenia z lakierami tej marki. Pomyślałam sobie, że malutka buteleczka lakieru w tym zwariowanym jak dla mnie kolorze nie zaszkodzi na urlopie.


  A teraz rozprawię się z obietnicami producenta:

środa, 5 sierpnia 2015

Yankee Candle, Fresh Mint

   Tyle chcę Ci pokazać. Zabrać w miejsca, do których tęsknię. Chcę kreować z Tobą nowe marzenia, a także spełniać te już istniejące. Zabrałabym Cię do drewnianego domku, zaszytego w brzozowym lesie. Zbieralibyśmy jagody, wygrzewali się w słońcu i bujali na hamaku. Wieczorami zmęczeni słodkim nicnierobieniem siadalibyśmy na tarasie popijając miętową herbatkę. Słodką, tak jak lubisz. Niezmącony spokój dookoła nas i w nas. Co powiesz na takie wakacje?


niedziela, 26 kwietnia 2015

Rossman -49% moje zakupy, nowości świeczkowe

   Kto z nas nie lubi promocji? Ja lubię. Oczywiście wybrałam się po same potrzebne rzeczy. Co wpadło do mojego koszyczka?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Yankee Candle, Winter Garden

   Nie wiedziała gdzie się podział czas. Jesień, zima... Nazwy pór roku. Mówią, że w tym roku też były. Ona nie może sobie przypomnieć. Leżąc pod kocem cofała się w czasie tydzień po tygodniu. Odnalazła zimę. Rzeczywiście- była. Pamięta taki jeden poranek, sobotni. Stała boso na zimnej podłodze z kubkiem gorącej kawy w ręce. Oglądała niczym niezmącony, taki spokojny świat za oknem. Biały śnieg przykrywał wszystko, było tak czysto! Starała się przypomnieć sobie beztroskie dzieciństwo, na darmo. W jej myślach nie było miejsca na dziecięcy śmiech, lepienie bałwana czy też bitwę na śnieżki. Mówią, że to się nazywa dorosłość. Głowa pełna zmartwień i rozbieganych myśli. Górski las tak pięknie, lecz melancholijnie wygląda gdy przykryty jest grubą warstwą śniegu. Jak dobrze, że już nadchodzi maj. Wtedy wszystko budzi się do życia. Ona też się obudzi. 



   Nie wiem co jest w tym zapachu. Wiem, że powrotów nie będzie. Jest w tym zapachu coś smutnego, sama nie wiem co. Mimo tego, moja duża świeca niebawem dobije dna. Spokojna baza z czymś co mnie w niej intrygowała. Igliwie? Jeżeli już, to zakryte grubymi warstwami śniegu. Jest w nim też coś lekko słodkiego. Zapach z pewnością ciekawy, jednak do listy moich faworytów nie trafia. Moc określiłabym jako wypośrodkowaną, nie jest to zapachowy killer, ale tez jest dobrze wyczuwalny (palony z kloszem też).

   Znacie ten zapach? Jakie są wasze odczucia?

niedziela, 8 marca 2015

Tołpa, Yves Rocher, Balea- recenzje zbiorcze

   Chciałabym pisywać więcej. Chciałabym, aby spod moich palców recenzje przychodziły tak gładko jak kiedyś. Jednak chyba wszyscy mamy wrażenie, że świat z każdym dniem przyspiesza. Czasem widzę w tym nawet zalety, ale mimo wszystko ma to więcej wad. Podobnie będzie z kosmetykami, które opiszę w dzisiejszym poście. Chciałam je opisać oddzielnie, jednak doszłam do wniosku, że więcej niż kilka zdań na każdego z nich nie mam do powiedzenia. Produkty dobre, złe, a może raczej przeciętne. O tym właśnie będzie za chwilę. Ciekawych zapraszam do poniższego podsumowania. Lania wody nie będzie!

niedziela, 1 marca 2015

Yanke Candle, Winter Wonderland Collection, Happy Tonight

   Wpierw odwiedził mnie w pracy. Pierwszy kontakt był dość nieśmiały. Uśmiechnął się do mnie i przysiadł obok. Nie, romans jeszcze nie wisiał w powietrzu. Zaczęłam go powoli odkrywać, zaczęło się od niewinnych spojrzeń. Powiedział mi, że wieczorem będę szczęśliwa. Uwierzyłam. Jego obecność zaczęła przyciągać spojrzenia nie tylko kobiece. Co niektóre panie miały na tyle odwagi by chcieć się z nim chociaż przywitać. Zaczęły się pytania. Kim jest, czym się zajmuje i jak długo tu pobędzie. Patrząc na moje zarumienione policzki nie pytały, lecz wiedziały, że ten wieczór spędzę w jego objęciach.

środa, 18 lutego 2015

Lush, Cupcake

Czekolada. Czy jest tu ktoś kto jej nie lubi? Gorzka, mleczna, biała. Lubię je wszystkie. Smak, nie zapach. I do kosmetyków o zapachach czekolady też mnie nie przyciąga. Ale skoro maseczka Cupcake firmy Lush zagościła w mojej kosmetyczce, nie mogłam się jej oprzeć by ją przetestować. Ciekawi?


   Maseczka nie wygląda najatrakcyjniej. Bardziej niż babeczkę, przypomina masę na nią. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ w jej skład wchodzi między innymi kakao. Bazą jest glinka Rhassoul, Oprócz niej maska zawiera nasiona lnu, masło kakaowe, olej z drzewa sandałowego, wanilię oraz dwa rodzaje mięty. Wszystkie jej składniki wyglądają ciekawie, jednak wszystkie osoby zainteresowane wstępem, muszę rozczarować- maska nie pachnie dosłownie czekoladą, ale jej zapach jest bardzo zmysłowy i przyjemny. Paczula wybija się na pierwszy plan.

   Glinka dobrze rozprowadza się po twarzy, jednak nie ma jednolitej konsystencji. Zmywając ją dobrze masuję twarz, mając wrażenie, że to maska z peelingiem. Sama maska zasycha na twarzy dość szybko, więc pod ręką zawsze mam spray z wodą różaną, by nie podrażnić buzi. Maska brudzi wszystko. Gdy zostawię ją na dłużej niż 10 minut, szczypie mnie, więc częściej zostawiałam ją na 10 minut by później zmywać ją wykonując masaż. 

   Po takim zabiegu twarz była doskonale oczyszczona i wręcz wołająca o porządną dawkę nawilżenia. 

   Przyjemny produkt, jednak nie zachwycił mnie na tyle, by do niej powrócić. Może za jakiś czas ukręcę taką maskę sama, lecz bez dodatku mięty. Lubicie maseczki Lush? A glinkę Rhassoul?

niedziela, 15 lutego 2015

Nature Vital, Roses from Bulgaria, rose water conditioner

   Bułgaria, kraj kojarzący się z morzem, wakacjami, winem i różami. Z róż produkuje się między innymi wodę różaną, która ma wiele cennych właściwości. Bułgarzy korzystając więc z jej dobroczynnego wpływu na urodę i oprócz kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy i ciała, produkują także te do włosów. Zadowolona z czystej wody różanej zapragnęłam sprawdzić działanie odżywki, której głównym składnikiem jest właśnie ona.


   Największą zaletą tej odżywki jest zapach. Piękny, różany, prawdziwy i nie babciny. Niestety, nie utrzymujący się długo na moich włosach, jednakże niezwykle przyjemny podczas jej stosowania. Odżywka jest wydajna. Jednakże, nie czyni cudów. Lubiłam ją stosować po olejowaniu włosów, gdy nie chciałam już ich bardziej obciążać czy też do zwykłej, codziennej pielęgnacji. Sprawiała, że włosy były miękkie i błyszczące. Jednak wiem, że mogę wydobyć z nich więcej. Przyjemny produkt, warto sprawdzić na sobie, zwłaszcza że w Bułgarii kosztuje grosze, aczkolwiek nie jest to punkt obowiązkowy.


   Lubicie zapach róż?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...