11:00

NARS Orgasm & NARS Laguna

NARS od lat rozgrzewa. Chyba każdy kto czasem wędruje w kosmetyczne strony internetu słyszał o Orgasmie i Lagunie. Przez lata byłam oporna, a kilka miesięcy temu kilka ich produktów wróciło z Sephory ze mną do domu. Dziś na łamach bloga rozprawię się z ikonami- różem Orgasm i bronzerem Laguna.



Oprócz legendy do marki przywiodło mnie opakowanie- małe i praktycznie poprzez posiądanie uniwersalnego błyszczącego różu i bronzera. Całość oprawiona w typowe dla marki czarne, lekko gumowe opakowanie. Same produkty są malutkie.



Z racji tego, że produkty są twarde, nie każdy pędzel daje sobie z nimi radę. Może przy jaśniejszej karnacji jest to porządany efekt, ale ja muszę się dość mocno postarać by tymi dwoma kosmetykami uzyskać ładne konturowanie. Zwłaszcza gdy chodzi o część brązującą.



Same kolory są ładne. Zwłaszcza orgasmu- piękny brzoskwiniowo-różowy odcień ze złotymi drobinkami. Wygląda naturalnie i daje efekt zdrowej cery. To lubię. Ze względu na jego rozświetlające właściwości, pomijam już rozświetlacze.



Laguna do konturowania się nadaje. Jednaże nie jest całkowicie matowa, co mi się osobiście podoba, ponieważ dzięki temu wygląda moim zdaniem naturalniej i zdrowiej. Nie tworzy plam. Ma ładny kolor. Jednakże dla mnie odrobinę zbyt jasny.


Szczerze mówiąc liczyłam, iż zestaw ten zastąpi mi produkty The Balm- Bahama Mama i Hot Mama. No cóż, nie udało się. Jest to z pewnością zestaw dobry, jednak mi osobiście bardziej pasują kosmetyki The Blam, które są moim numerem jeden w tej dziedzinie. Przykro mi NARS, powtórki (raczej) nie będzie!

13 komentarzy:

  1. Mam pełnowymiarowy róż i nie ukrywam,że jest to mój ulubieniec lecz co do bronzera muszę się w końcu przełamać i go kupić ! Tyle się o nim naczytałam,że warto się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze jezeli lubisz roz to i laguna Ci sie spodoba.

      Usuń
  2. Kolory wydają się piękne i myślę, że może by mi pasowały... A przyzwyczajenia wiadomo, że każdy ma różne, czasami ulubieńców ciężko zastąpić czymś innym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda i sama zamiast do nich wrocic szukam wciaz nowosci...

      Usuń
  3. hm. ja mam odwrotny problem - to róż nie chce sie przyczepić mi do skóry, więco go na mnie prawie nie widać. odcień bronzera pasuje mi bardzo, z kolei Bahama Mama z The Balm jest trochę dla mnie za ciemna... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mysle, ze jestes duzo jasniejsza ode mnie ;) albo kwestia tonow moze. Albo generalnie zalezy od partii produktu ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Mam wspomnianą Bahamę Mamę i Hot Mamę, ale produktów z Nars nie miałam okazji testować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prezentują się fajnie, więc szkoda, że produkty nie okazały się hitami :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger