niedziela, 5 marca 2017

Świecowe denko

Moja miłość do świec wciaż trwa. Kolekcja jest duża, lecz nieustannie się zmienia- dokupuję nowe, a niektóre znich dobijają dna. Nieraz gdy czyściłam słój, żałowałam, że zabrakło mi czasu na opisanie danego zapachu na blogu. Postanowiłam więc rozpocząć nowy cykl na blogu- denko. Moim założeniem jest pisanie choć kilku słów o świecach, które w ostatnim czasie dopaliłam. Dzisiejsze denko jest szczególne nie tylko dlatego, że pierwsze, ale dlatego, że przyszła pora by pożegnać się z dość starymi skarbami.




Yankee Candle Christmas Rose- dawno, dawno temu ukazała się na blogu wersja wosku. Zapowiedziałam w niej, że w mojej kolekcji zapach ten będzie gościł. I gościł dość długo- kilka wosków oraz duży tumbler, który był jednym z moich skarbów. Dlaczego? Bo oprócz pięknego zapachu towarzyszył mi bardzo długo, przeżył ze mną daleką przeprowadzkę i zawsze wywoływał dobry nastrój. Jego moc była potężna a i spalał się bardzo powoli. Gdybym miała dziś opisać jego zapach, zrobiłabym to dokładnie tak samo jak ponad 4 lata temu <klik>, chociaż w świecy była czystą różą, bez igiełek. 





Yankee Candle Brown Paper Packages- kolejna świeca, która była ze mną 4 lata i doczekała się już publikacji na blogu. I tak samo, odczucia co do niej wciąż mam takie same jak lata temu <klik>. Piękny zapach, który przynosi wspomnienia i ukojenie.

Yankee Candle Ebony & Oak- wypalenie tej świecy przyszło mi w odróżnieniu do wyżej wspomnianych świec dość szybko. Nie dlatego, że jej nie polubiłam, wręcz przeciwnie. Był to zapach, który nie nudził mi się palony nawet kilka dni pod rząd. Przeważnie jej zapach gościł w mojej sypialnii. Elegancki, stonowany. Taki, który nadaje pomieszczeniu piękny zapach, ale nie gra pierwszych skrzypiec. Myślę, że jego francuska nazwa lepiej odzwierciedla jego zapach- szlachetne drewno (z pewnością nie jest to zapach tartaku jak w 4x4). Dąb, sosna, heban, paczula (ale nie piwniczna) i owszem, eukaliptus- może jako jego drewno, lecz nie liście. Jeżeli lubiliście Beach Wood- myslę, że i ten zapach powinien się spodobać, choć z pewnością nie jest to to samo. 


Goose Creek Auburn Lake- do jej zakupu zachęciła mnie chęć poznania marki oraz piękna etykieta. Opis zapachu też zrobił swoje- czarna porzeczka, bergamotka, mandarynka, orchidea, paczula, gorzka czekolada, tytoń oraz wanilia. Z tego połączenia powstał bardzo mocny zapach, ciężki. W sam raz na zimne i deszczowe wieczory, gdy chcemy odciąć się od tego co za oknem i otulić kocem oraz zapachem. Świeca  pewnością nie dla każdego i nie na każdą okazję. Choć piękna jej odmówić nie można. Z racji trzech knotów dobra, gdy nie mamy zbyt dużo czasu na palenie świec, a potrzebujemy szybko zmienić zapach panujący w danym pomieszczeniu. 

Palicie świece? Znacie te opisane dziś? Wypalacie je szybko czy może tak jak ja, macie w swojej kolekcji takie stare skarby?


10 komentarzy:

  1. Zapachów różanych nie trawię, a ten podany przez Ciebie powyżej był dla mnie niezwykle intensywny i kuchenny. Nie polubiliśmy się. Do Ebony... się szykuje. Polubiłam go na zimno. :) Co do "papieru", to zawsze byłam ciekawa jak pachnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuchenny? Oh dla mnie to typowa wanna z plynem! Ebony wiec powinnas polubic. A papier nie tak trudny- cieply krem nivea ;)

      Usuń
  2. U mnie Ebony czeka na swoją kolej, a Christmas Rose wspominam jako mega mocny i intensywny zapach, aż za dużo tej róży było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jedna z mocniejszych swiec YC, z pewnoscia! A w tumblerze to juz w ogole!

      Usuń
  3. ja powiem szczerze nie jestem świecowa:) lubię czasem sobie poniuchać woski ale bez szału:) o wiele bardziej wolę perfumidła:D obserwuję z miłą chęcią i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo mi. Ja bez perfum czuje sie naga i czegos mi brakuje. Moge wyjsc bez makijazu, ale nie bez zapachu. Dlateho tez chyba lubie gdy moj dom pachnie :)

      Usuń
    2. ja z perfum mam kolekcję która liczy prawie 15 flakonów xd kiedyś miałam 30...

      Usuń
    3. Ja swoja sporo zredukowalam pred i podczas dosc duzej przeprowadzki. Teraz mam (tylko) 10, kilka minitur i perfumy w kremie. I litr perfum w domu rodZinnym czekajacy na zabranie podczas podrozy, gdy starczy mi wagi w bagazu...

      Usuń
  4. uwielbiam świece tej marki :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo mi! Zajrzyj wiec na moje nowosci:) ciekawa jestem czy je juz znasz :)

      Usuń