sobota, 11 marca 2017

Świecowe uzupełnienie brakòw

Skoro w poprzednim poście chwaliłam się denkiem, dziś pochwalę się zakupami z ostatniego tygodnia. Wszystkie zapachy kupiłam w ciemno, jednak uważam, że ze wszystkimi trafiłam. A że jest ich 11 to myślę, że mam się czym chwalić. Ciekawi?








Nie każda nowa kolekcja tak bardzo rozpala moje pragnienia jak ta ostatnia. Może dlatego, że ogarnęła mnie ogromna tęsknota za latem, a może dlatego,  że uwielbiam wszelkie zbiorniki wodne. Nie ważne. Kolekcja pojawiła się w moim domu i już. Na pierwszy ogień poszła Sea Air. Niestety jako jedyna nie dotarła w całości. Podczas jej oprawianka w nowy słòj wiedziałam, że się polubimy. Jest to zapach dość intensywny i z pewnościa nie łazienkowy. Morskie powietrze w dość chłodny dzień. Zapach, ktòry pasuje chyba do każdego pomieszczenia. 

Następnie rozpaliłam Garden by the sea. Zapach wesoły i bardziej słodko-owocowy niż kwiatowy. Kolejny dość uniwersalny, wyczuwalny dobrze, lecz nie przepełniajacy soba całego pomieszczenia. 


Costal living i Driftwood wciaż czekaja na swòj debiut. Ten pierwszy na sucho kojarzy mi się z zapachem rozwieszanego czystego prania- świeżo, mokro i perfumeryjnie. Ten drugi wydaje mi się być moim ideałem- wyczuwam w nim nuty zbliżone do Beach Wood, jednakże okraszone duża ilościa igieł.

Skusiłam się w tym samym zamòwieniu na kolejny już słòj My Serenity oraz na illumę Fresh Ocean, ktòra świetnie pomaga w rozpalaniu świec. 
 


Happy Spring przybyła samotnie i właśnie rozpala się w salonie. Na razie zapach jest zbyt delikatny by wyraźnie go opisać, ale tak wyczuwam podobne ciepłe nuty jak w Tulips. Choć na sucho zapach nie był aż tak podobny. 

Beach Waves i Shoreline podbiły moje serdce obrazkami i opisem nut. Ten pierwszy rozpala się właśnie w sypialnii i jako pierwsze wyczułam nuty bergamotki. Moc jak na razie nie jest ogromna, ale jeszcze nawet świeca nie doszła do ścianek. Shoreline na sucho pachnie donrym balsamem do ciała. Mediterranen Breeze zaś ma spewnościa nuty morskie i cytrusowe. Przywodzi mi na myśl wylegiwanie się w wietrzny dzień na brzegu oceanu podjadajac mandarynki lub pomarańcze. 

Tuscan vineyard pachnie w słoju intensywnie jak cierpkie winogrona winne zagryzane pudrowymi cukierkami. A gdy już wspominamy o podjadaniu, dla łasuszkòw też coś mam- Honey lavender gelato. Wròżę mu wielka karierę i miliony fanòw! Na sucho pachnie intensywnie i smakowicie. Ja w nim nie wyczuwam miodu (od ktòrego robi mi się niedobrze), ale z pewnościa słodkie nuty w nim występuja. Zdecydowanie nie jest to słodki ulep. 


Ktòry zapach Cię najbardziej zainteresował?

8 komentarzy:

  1. Oooo matko, jakie szaleństwo :) ja też ostatnio pisałam o świecach, uwielbiam! Ten ostatni ciekawy, jeszcze go nie znam ale lubię smaczne zapachy więc pewnie też mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ostatni juz palong i jest super. Ma bardzo dobra moc :)
      Tak, jestem szalona gdy chodzi o swiece

      Usuń
  2. Szaleństwo widzę :D Ja nie mogę wypalić nawet jednej całej świecy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spojrz w denko, mi wypalanie idzie rownie swietnie jak uzupelnianie- w sumie to mam material juz i na kolejne denko...

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...