wtorek, 21 stycznia 2014

Yankee Candle, Q4 2013, Season of peace

   Jak pachnie cisza? Spokojny dzień? Czas który możemy poświęcić tylko sobie. Dzień bez poczucia obowiązku? Dzień, w którym czas płynie wolno, gdzie nie musimy za niczym biec,dzień bez poczucia obowiązku.. Cisza. Cisza, która nie niesie obaw. Nie budzi lęków. Dzień, w którym wszystko jest czyste i białe.


   Lubię gdy zapach niesie ze sobą pewną opowieść, wspomnienie lub przenosi mnie gdzie indziej. Jednak są też dni, gdy nawet ja chce zwolnić, gdy potrzebuję dnia bez miliona myśli, bez biegu, bez wybuchów radości czy tez wspomnień. Wtedy staję przed moją gablotka i wiem jedno- "dziś jest ten dzień". Nie zastanawiam się nad perfumami, nad wyborem świecy też nie. Wybór jest jeden- Season of peace. Odpalam ja, robię dobra herbatę  i po chwili przychodzi ukojenie. Czuje ciepły, ale jednocześnie chłodny zapach. Nie jest mi zimno, czuję się pewnie i bezpiecznie. Wszystkie myśli zwalniają, cieszę się każdą chwilą. Nie krążą mi po głowie setki myśli, jestem ukojona. Często po nią sięgam.

grafika pochodzi ze strony yankeecandle.com
   I czuję, że na tym powinnam poprzestać. że więcej słów może zaburzyć ten spokój. Jednak wiem też, że wiele z was nie chce kupować kota w worku. A temu zapachowi trzeba dać czas. Kupiłam go w ciemno, duży słój. Gdy odebrałam przesyłkę zachwyciła, się jego widokiem. Etykieta w połączeniu z  bielą wosku stwarzały dobrą atmosferę. Musicie przyznać, ze widok tej czystości, nieskalanego śniegu, obsypanych drzew, ma w sobie coś kojącego. Pierwsze palenie przyniosło mi zawód. Nie czułam nic. Nawet zaczęłam myśleć, ze dałam się złapać marketingowcom. Bo jak ma pachnieć czas pokoju? Radością. Jednak to całkowicie nie odpowiadało etykiecie, bo śnieg nie kojarzy mi się z radością. Ze spokojem i owszem. I zapach był spokojny.Musiałam się nachylić nad świecą by pczuć cokolwiek. Dopiero po trzecim paleniu zrozumiałam ten zapach i zaczęłam go odczuwać na dużej powierzchni. Muszę przyznać, że to jedna z częściej palonych świec z mojego zbioru, w ciągu kilku miesięcy wypaliłam połowę. Pali się bez żadnych problemów niosąc mi wyciszenie. Bo czasem nawet i ja potrzebuje odpocząć.

A jakie są wasze sposoby na przywołanie takiego dnia? Jak dla was pachnie cisza?

31 komentarzy:

  1. Żałuję, że u mnie nie było prawie tych świec, zawsze przed zakupem jakiejkolwiek świeczki kupuję sampler lub wosk, których u siebie nie znalazłam, pojawiły się tylko duże świece... a na próżno kupować w ciemno.. cieszę się, że u ciebie się sprawdził ;) Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez staram sie rak robić, jednak czasem serce, a nie rozum, wygrywa. W zasadzie wiem co lubie, wiec trafiam.

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania :) Mistrzowsko opisujesz zapachy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! I cieszę sie, ze moje opisy Ci sie podobają :)

      Usuń
  3. Będę musiała się mu przyjrzeć w wersji woskowej. U mnie ostatnio pachnie Soft Blanket lub Baby Powder i nigdy nie ma ciszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to piękny zapach. Ale muszę tez przyznać, ze nie jestem fanką soft blankiety czy tez baby powder.

      Usuń
  4. Zapach bardzo udany, ale przynajmniej w formie wosku - trochę za mało wyczuwalny, za szybko się ulatnia. Szkoda....Ale może w formie świecy jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy się nad tym nie zastanawiałam, jednak ten zapach mnie ciekawi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ten zapach dałby Ci powody, aby sie nad tym zastanowić?

      Usuń
  6. Muszę się z nią bliżej poznać :) Ostatnio mam ochotę na takie spokojne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się ten zapach, chociaż niestety mój smapler w ogóle nie pachnie po odpaleniu.
    Mimo wszystko lubię chociaż powąchać sam wosk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samplery raczej nie maja wielkiej siły, wiec przy tego typu zapachu nie dziwie sie, ze nic nie czujesz,

      Usuń
  8. wąchałam ten zapach ale jakoś mnie nie zachwycił na tyle, abym go kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami i tak bywa, a czasami trzeba odpalić by poznać prawdziwe oblicze.

      Usuń
  9. Jak dla mnie, Love me Love me not wydaje się być takim spokojnym zapachem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj,wypaliłam już 1/3 i nie czuję dosłownie nic.Przenosiłam świecę w różne miejsca i czasem tylko "zwieje" do mnie lekki eukaliptusowy zapach.Kupiłam w ciemno i już wiem,że nigdy nie popełnię tego błędu (poza świecami z allegro).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze jej nie czujesz,. A jeżeli lubisz zapach eukaliptusa to yankee a w swojej ofercie tez i taki zapach. Niestety , nie do dostania w Europie. Chyba, ze na Allegro.

      Usuń
  11. Hmmm, zazwyczaj sięgam po słodkie lub owocowe zapachy, nad Season of Peace nawet się nie pochyliłam, ale nadrobię to przy okazji następnych pachnących zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy ten zapach ma coś wspólnego ze 'Snow in Love' YC?

    Ja w takie chwilę lubię poczuć mocny zapach, jakoś mnie odpręża, wycisza. Najlepszy jest November Rain, mocny, ale jednocześnie świeży, czuć ozon, jest cudowny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snów in love jest bardziej perfumeryjnej, pachnie czystością i świeżością, peace jest spokojniejszy, bardziej słodki, z nuta eukaliptusa.

      Usuń
  13. Ja niestety nie przepadam za woskami, bo po nich mam ból głowy ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. O jak mi się marzy taka duża świeca! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA mam ich już sporo, ale wciąż marzy mi sie więcej...

      Usuń
  15. Wspaniale go opisałaś :) Mam wosk i doceniłam go w sypialni, bo niestety w dużum, otwartym salonie się kompletnie gubił. Season of peace na tyle mi się podoba, że rozważam zakup dużej świecy, bo blogosć jaką przy nim czuje jest tego warta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Warto ja nabyć dla tej wlasnie blogosci i odpoczynku.

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń