czwartek, 22 stycznia 2015

Yankee Candle, Grand Bazaar, Frankincense

   Czekam. Czekam cierpliwe. Dzień za dniem. Kolejny tydzień staje się przeszłością. Miesiąc. Nawet nie wiem kiedy minął następny. Zawinięta w koc snuję marzenia. Zamykam oczy. Widzę nas. Zmęczeni po pracy wracamy do miejsca, które nazywamy naszym domem. Świat, praca zostaje za drzwiami. Liczymy się tylko my. Każdego jednego dnia witamy się z nieposkromioną radością. W twoich ramionach mieści się cały mój świat. Spoglądam w oczy i widzę szczęście. Nie muszę jeść, nie muszę pić, wystarczą mi tylko twoje ramiona. Oboje jesteśmy spragnieni swojego uścisku. Przytuleni leżymy na sofie. Całujesz moje włosy, głaszczesz. Wtulam w twarz w Twoją szyję. Lekko całuję, mocno wdycham zapach twojej skóry, na której wciąż gości zapach perfum, które użyłeś rano. Lekkie kadzidło wciąż trwa. Ale pachniesz tez radością. Radość pachnie cytrusami, namiętność kadzidłem. Jak ja cie kocham! Tylko ty i ja. Cały świat.


   Zapowiedź inspirowanej aromatami Orientu kolekcji Grand Bazar wywołała we mnie wiele radości. Szczerze mówiąc, byłam pewna, że od razu po pojawieniu się jej w sklepach przygarnę ją całą. W pierwszym odruchu chciałam zamówić 3 duże słoje z dostawą do domu. Jednak coś mnie zatrzymało. Gdy tylko nastała sobota, wręcz w podskokach wyruszyłam do sklepu. I choć Frankincense była inna niż ją sobie wyobrażałam, zachwyciła mnie. Oud Oasis okazał się słodkim karmelem, co potwierdzają opinie, które na jego temat się pojawiły. Moroccan Argan Oil wywołał we mnie sprzeczne uczucia, nie zdecydowałam się na niego, ale nie wykluczam jego zakupu. Może któraś z was go ma i może opisać zapach?

   Frankincense jest zapachem perfumeryjnym. Lekko kadzidlana baza rozweselona cytrusami. Jest to zapach bardzo zmysłowy. Sądzę, że może cudownie tworzyć odpowiedni nastrój zarówno wizualny jak i zapachowy podczas romantycznego wieczoru we dwoje. Ale jest też bardzo przyjemnym towarzyszem w samotne wieczory. Nie jest to zapachowy killer, jego moc określiłabym jako standardową. Jeden z moich ulubieńców.



15 komentarzy:

  1. Zapisuje nazwe musze go powachac

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty zawsze mnie musisz czymś kusić :D a te twoje opisy bardzo "obrazują" mi zapachy.
    (Ale powiem, że mam tarty wszystkich 3 orientalno-bazarkowych nut ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups! Ale bardzo mi miło. Czekam wiec na relacje :) ja juz w tarty nie ide, mam ponad 100 nigdy nie testowanych...

      Usuń
    2. No coś ty? Aż tyle *_* wooow. Biję pokłony, mój mistrzu :D

      Usuń
  3. Nie mam jeszcze żadnego zapachu z tej kolekcji, ale na pewno na któryś się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, ktory najbardziej Ci sie spodoba

      Usuń
  4. Co do Oud zgadzam się w zupełności,kompletnie mnie rozczarował tym bardziej,że sam oud czyli drzewo agarowe pachnie trochę żywicznie,dymnie. A tu tego kompletnie nie ma,tylko ulepek.Przez folię pachniał znacznie lepiej. Frankincense za to kompletnie mnie nie zachwyciło. Za to bardzo spodobał mi się Moroccan. Pachnie jak wschodnie perfumy,trochę ciężki, słodkawy, kadzidlany, luksusowy.Kojarzy mi się z Shalimarem Guerlaina ale to jest bardzo subiektywne odczucie. Weź może wosk na początek żeby się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, our nie pachnie jak pud, ktory znam z perfum. Jakos tak... Wole jednak swiece, pewnie jakaś dobra promocja mnie skusi...

      Usuń
  5. Ja kadzidła zupełnie nie wyczuwam jedynie jakby kisiel cytrynowy, tudzież imbirowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to wlasnie takie kadzidło osadzone na skórze po całym dniu noszenia

      Usuń
  6. Muszę wziąć korki z nowych zapachów YC, zatrzymałam się chyba na zimowej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wszystkie ich świece bez wyjątku:). PS.: Pozdrawia Obserwator nr 570;).

    OdpowiedzUsuń