18:51

Lush, Cupcake

Czekolada. Czy jest tu ktoś kto jej nie lubi? Gorzka, mleczna, biała. Lubię je wszystkie. Smak, nie zapach. I do kosmetyków o zapachach czekolady też mnie nie przyciąga. Ale skoro maseczka Cupcake firmy Lush zagościła w mojej kosmetyczce, nie mogłam się jej oprzeć by ją przetestować. Ciekawi?


   Maseczka nie wygląda najatrakcyjniej. Bardziej niż babeczkę, przypomina masę na nią. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ w jej skład wchodzi między innymi kakao. Bazą jest glinka Rhassoul, Oprócz niej maska zawiera nasiona lnu, masło kakaowe, olej z drzewa sandałowego, wanilię oraz dwa rodzaje mięty. Wszystkie jej składniki wyglądają ciekawie, jednak wszystkie osoby zainteresowane wstępem, muszę rozczarować- maska nie pachnie dosłownie czekoladą, ale jej zapach jest bardzo zmysłowy i przyjemny. Paczula wybija się na pierwszy plan.

   Glinka dobrze rozprowadza się po twarzy, jednak nie ma jednolitej konsystencji. Zmywając ją dobrze masuję twarz, mając wrażenie, że to maska z peelingiem. Sama maska zasycha na twarzy dość szybko, więc pod ręką zawsze mam spray z wodą różaną, by nie podrażnić buzi. Maska brudzi wszystko. Gdy zostawię ją na dłużej niż 10 minut, szczypie mnie, więc częściej zostawiałam ją na 10 minut by później zmywać ją wykonując masaż. 

   Po takim zabiegu twarz była doskonale oczyszczona i wręcz wołająca o porządną dawkę nawilżenia. 

   Przyjemny produkt, jednak nie zachwycił mnie na tyle, by do niej powrócić. Może za jakiś czas ukręcę taką maskę sama, lecz bez dodatku mięty. Lubicie maseczki Lush? A glinkę Rhassoul?

24 komentarze:

  1. A mnie zainteresowałas ta maseczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze najlepiej sprawdzic na własnej skórze ;)

      Usuń
  2. Sama robię maseczke peelingującą z glinki ghassoul, czarnego mydła i olejku arganowego.:)
    Bardzo lubię zapach paczuli, więc pewnie używanie tej maseczki byłoby czystą przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna fanka paczuli! Musze wiec szybko opisać jeszcźe jeden produkt lush!

      Usuń
  3. Wolę sama zrobić podobna maseczkę z półproduktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teoretycznie tez, a w praktyce lubie miec w zapasie gotowca

      Usuń
  4. Masz błąd w tytule :) , maseczka mnie nie zachwyciła, ale jest w porządku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam maseczki ale nie lubię nadmiaru słodkości w kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masek Lush nie miałam jeszcze okazji używać, ale ich czyściki ogromnie polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czyściki sa fajne! Podobnie jak mydła, żele i antyperspiranty

      Usuń
  7. Tyle Lusha wszędzie, a ja jeszcze nic od nich nie miałam.
    Jak przechodziłam koło ich sklepu w Anglii, to powaliło mnie zapachem *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh tak, ich sklepy najłatwiej odszukać po zapachu!

      Usuń
  8. Lubię glinkę rhassoul, ale raczej nie zdecydowałabym się na tę maskę ze względu na obecność mięty. Obawiam się, że moja wrażliwa cera mogłaby zaprotestować przeciwko tego typu atrakcjom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie kusi ta maseczka :) Jak będziesz robić swoją wersję, to podziel się przepisem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram sie! Pomysłów w głowie sporo, gorzej z realizacja! Mam tyle rzeczy wam do opisania i jakos wolno mi idzie..

      Usuń
  10. ja niestety jeszcze nic z Lusha nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to bardzo dobre produkty! Tylko u nas niedostępne (czasem cos na Allegro mozna upolować)

      Usuń

Copyright © 2016 wszystko co mnie zachwyca , Blogger