środa, 18 lutego 2015

Lush, Cupcake

Czekolada. Czy jest tu ktoś kto jej nie lubi? Gorzka, mleczna, biała. Lubię je wszystkie. Smak, nie zapach. I do kosmetyków o zapachach czekolady też mnie nie przyciąga. Ale skoro maseczka Cupcake firmy Lush zagościła w mojej kosmetyczce, nie mogłam się jej oprzeć by ją przetestować. Ciekawi?


   Maseczka nie wygląda najatrakcyjniej. Bardziej niż babeczkę, przypomina masę na nią. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ w jej skład wchodzi między innymi kakao. Bazą jest glinka Rhassoul, Oprócz niej maska zawiera nasiona lnu, masło kakaowe, olej z drzewa sandałowego, wanilię oraz dwa rodzaje mięty. Wszystkie jej składniki wyglądają ciekawie, jednak wszystkie osoby zainteresowane wstępem, muszę rozczarować- maska nie pachnie dosłownie czekoladą, ale jej zapach jest bardzo zmysłowy i przyjemny. Paczula wybija się na pierwszy plan.

   Glinka dobrze rozprowadza się po twarzy, jednak nie ma jednolitej konsystencji. Zmywając ją dobrze masuję twarz, mając wrażenie, że to maska z peelingiem. Sama maska zasycha na twarzy dość szybko, więc pod ręką zawsze mam spray z wodą różaną, by nie podrażnić buzi. Maska brudzi wszystko. Gdy zostawię ją na dłużej niż 10 minut, szczypie mnie, więc częściej zostawiałam ją na 10 minut by później zmywać ją wykonując masaż. 

   Po takim zabiegu twarz była doskonale oczyszczona i wręcz wołająca o porządną dawkę nawilżenia. 

   Przyjemny produkt, jednak nie zachwycił mnie na tyle, by do niej powrócić. Może za jakiś czas ukręcę taką maskę sama, lecz bez dodatku mięty. Lubicie maseczki Lush? A glinkę Rhassoul?

niedziela, 15 lutego 2015

Nature Vital, Roses from Bulgaria, rose water conditioner

   Bułgaria, kraj kojarzący się z morzem, wakacjami, winem i różami. Z róż produkuje się między innymi wodę różaną, która ma wiele cennych właściwości. Bułgarzy korzystając więc z jej dobroczynnego wpływu na urodę i oprócz kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy i ciała, produkują także te do włosów. Zadowolona z czystej wody różanej zapragnęłam sprawdzić działanie odżywki, której głównym składnikiem jest właśnie ona.


   Największą zaletą tej odżywki jest zapach. Piękny, różany, prawdziwy i nie babciny. Niestety, nie utrzymujący się długo na moich włosach, jednakże niezwykle przyjemny podczas jej stosowania. Odżywka jest wydajna. Jednakże, nie czyni cudów. Lubiłam ją stosować po olejowaniu włosów, gdy nie chciałam już ich bardziej obciążać czy też do zwykłej, codziennej pielęgnacji. Sprawiała, że włosy były miękkie i błyszczące. Jednak wiem, że mogę wydobyć z nich więcej. Przyjemny produkt, warto sprawdzić na sobie, zwłaszcza że w Bułgarii kosztuje grosze, aczkolwiek nie jest to punkt obowiązkowy.


   Lubicie zapach róż?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...