sobota, 29 czerwca 2013

L'oreal, Glam Shine, Miss Candy, 712 Dolce Pralina

   Usta błyszczące jak lusterko. Pełne, większe niż zazwyczaj. A wszystko dzięki słodkiej pralince? Brzmi smacznie, a jak smacznie to pewnie i ładnie. Czy tak jest?


   Opakowanie jest małe i zgrabne. Kojarzy mi się z atomizerami, do których przelewam sobie mniejsze ilości perfum, aby nie nosić ze sobą całej dużej flaszki. Złota nakrętka, błyszczyk ułożony w kolorowe paski. Wygląda ładnie dopóki paski nie wymieszają się ze sobą. Aplikacja produktu jest przyjemna. Aplikator dobrze sunie po ustach. Z resztą, przy takich kolorach nie musi być on bardzo precyzyjny, bo małe niedociągnięcia nie będą widoczne. 


   Ale jaki efekt daje? No cóż, tak jak widać w opakowaniu, błyszczyk napakowany jest drobinkami. Ale oczy widzą co biorą i kupując taki produkt należy się liczyć z tym, że  będą one widoczne. Jednak  są nie tylko widoczne, ale także dość mocno wyczuwalne. W zasadzie gdyby mocniej pocierać ustami, możemy je dobrze wypeelingować. W tym błyszczyku to właśnie one- brokatowe drobinki, są najbardziej zauważalne, także na ustach. Na szczęście, błyszczyk nie powala trwałością.

   Nie jest to błyszczyk, który mnie zachwycił. A jakie są wasze doświadczenia z błyszczykami Glam Shine? Lubicie drobinkowe produkty do ust?

37 komentarzy:

  1. Recenzja świetna! Ten peeling najlepszy. :D Na ustach ładnie wygląda ale jak za dużo to niezdrowo, chyba że to ma być peeling. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) No właśnie, czasami drobinki są delikatne i wtedy mi pasują.

      Usuń
  2. Wybieram raczej połysk typu wet lips... wydaje mi się, że taki błysk jaki dają Glam Shine to już od paru sezonów nie jest "w modzie" - nie żebym specjalnie przejmowała się trendami, ale jednak inspiracje czerpie się z tego co jest aktualne, a raczej teraz już takie brokatowe błyszczyki spotyka się w makijażach rzadziej... Kiedyś bardzo lubiłam Glam Shine, ale moim faworytem błyszczykowym są chyba Effet 3D z Bourjois i Milky Shake z Bell :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3d jest bardzo fajny. A milky shake jeszcze nigdy mnie nie skusił.

      Usuń
  3. śliczny delikates! i te Twoje usta *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że na zdjęciach wygląda lepiej niż w rzeczywistości ;)

      Usuń
  4. Kiedys przepadalam za tymi blyszczykami ,ale teraz zdecydowanie mowie NIE drobinkowym blyszczykom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikro drobinki nie są tak złe, ale drobinki, które powodują dyskomfort- tak.

      Usuń
  5. Ja kiedyś bardzo lubiłam tę serię. Teraz nie przepadam za mazidłami do ust. Balsam i koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od smarowideł do ust jestem wręcz uzależniona- balsamy, pomadki, błyszczyki, tinty wszystkie lubię.

      Usuń
  6. Bardzo lubię błyszczyki Glam Shine, choć od jakiegoś czasu używam głównie tych bezdrobinkowych, dawniej uwielbiała też te mocno błyszczące, a teraz hmm jakoś nie do końca mi lezą.

    OdpowiedzUsuń
  7. faktycznie w opakowaniu wygląda kusząco.. tak czy siak usta piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki paski się nie przemieszają zbyt mocno. Dziękuję :)

      Usuń
  8. Mam jeden, ale nie jest moim faworytem.
    Po nim mam dziwne uczucie lepkości na ustach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lepkości nie wyczuwałam, ale właśnie drobinki.

      Usuń
  9. delikatny ale w słońcu będzie gwiazdą, świetna recenzja i chyba się skuszę mimo miliona błyszczyków ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze znam ten stan miliona i chęci na coś jeszcze.

      Usuń
  10. ten mi sie podoba.. lubię drobinki jeżeli nie są "chamskie" :) nie lubie u siebie jaiś brokadów na ustach... z tej serii ( i chyba w ogóle ze wszystkich błyszczyków jakie miałam) kocham Sheer Grenadine 181. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ma drobinki? Bo coś co ma Grenadine w nazwie brzmi kusząco :)

      Usuń
    2. raczej nie.. skończył mi się jakiś czas temu ( a był ti już z 3ci) i ręki sobie uciąć nie dam.. chyba nie.. bardzo kobiecy.. ja go uwielbiam i polecam:)

      Usuń
    3. Jeżeli miałaś już 3, to faktycznie musi być piękny!

      Usuń
    4. Nie wiem czy dla wszystkich, ale dla mnie jest:) obecnie nie mam kasy, a i tak nigdzie nie wychodzę, więc przeżyję:)

      Usuń
    5. No tak, to mocne argumenty :) No i wiadomo, że każdy ma własne odczucia piękna ;)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś 2 błyszczyki Glam Shine i same w sobie były ok, ale drobinek nie trawię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drobinki i trwałość, czyli jak dla mnie to zbyt mało. Pamiętam, że lata temu miałam błyszczyk z tej serii i mikrodrobinkami i był świetny.

      Usuń
  12. nie lubię takich "drobinkowych" błyszczyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich drobin też nie lubię, ale malutkie nie są złe.

      Usuń
  13. jakoś nie lubię błyszczyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolisz pomadki, tinty czy balsamy? A może całkowicie nic?

      Usuń
  14. Usta masz naprawdę piękne i chociaż w tej kwestii się powtarzam, to komplementów nigdy za wiele :) Kiedyś używałam tych błyszczyków, ale jakiegoś szału nie było, pamiętam, że lubiły się kleić. Kusząco wyglądają na półce w drogerii (zwłaszcza te warstwowe), ale udaje mi się być odporną na ich wdzięki. Wg mnie te błyszczyki są ok, ale znam kilka o lepszej jakości i w lepszej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. miałam zwykły przezroczysty z drobinka mi był okropny ;( bo te srebrne kawałeczki były niesamowicie nachalne ;(

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja jestem w mniejszości. Uwielbiam drobinki! Używam błyszczyka Lioele, kolor Crystal Snow, tam są dopiero drobinki! Te drobinki, w porównaniu z Crystal Snow to pikusie;) Nie lubię za to efektu mokrych ust. Błyszczyka używam w ogóle tylko na centralne partie ust, bo to daje optyczne złudzenie, że są pełniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drobinki nie muszą być złe o ile nie są ostre. Też często daję błyszczyk tylko na środek ust (zwłaszcza gdy używam czerwonej, matowej pomadki).

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...