piątek, 1 lutego 2013

Ulubieńcy stycznia

   Nie wiem jak wy, ale ja mam tak, że najczęściej sięgam po nowe kosmetyki. Stare, choć uwielbiane czekają aż moje oko za jakiś czas ponownie na nie spojrzy. Z racji tego, że przybyło mi trochę kosmetyków popularnej firmy Benefit zdominowała ona mój makijaż w styczniu. Do tego fascynacja  naszą rodziną marką trwa nadal. Ale co konkretnie najczęściej gościło na mojej twarzy?


1. Cienie Inglot, zwłaszcza numery: 153 i 154 z kolekcji Noble oraz w ostatnich dniach miesiąca 402 i 363. Ostatni najczęściej pojawiał się na brwiach. Dwa ostatnie trafiły do mnie w ramach Hexxboxa.
2. Wosk Inglot- solo lub z cieniem 363 tej samej firmy. Czasem podkreślałam brwi cieniem Bark z paletki Sleek Au Naturel.
3. Sleek Paraguaya cienie Peach gold, Persian orange i Bittersweet zaczęły gościć na mych oczach. Po zakupie palety, nie byłam nią zachwycona, teraz przeżyłam zachwyt tymi kolorami. A moze to dlatego, że zima wywołała we mnie potrzebę rozświetlania powiek i paznokci.


4. Bazy: Urban Decay, Maybelline Color Tatoo, Essence A new league w kolorze 01 my caddy in the wind. Cienie Maybelline były używane także jako eyelinery.
5. Najważniejszym jednak elementem moich makijaży był eyeliner Inglot 27 Silver. Podbił moje serce całkowicie i to chyba największy ulubieniec tego miesiąca. Prawie codziennie go używałam i wiem, że  gdy go zużyję, z pewnością kupię następny!
6. Tusze: Maybelline Stiletto, Wibo Growing lashes, NYX Long Lash Mascara i L'oreal Telescopic explosions. Używane razem w różnych kombinacjach.


   7. Z powodu zakupu pędzla Barbary Hofmann do łask powrócił 8. Róż Mac Harmony.  Pędzel Essence Wild Craft spowodował, iż nie posłałam dalej w świat miniatury różu 9. Sugarbomb firmy Benefit. A początki były trudne, bo nie widziałam żadnego efektu. Doprawdy nie wiem jaka magia tkwi w tym pędzlu, że tak doskonale radzi sobie z produktami, które gdyby nie on poleciałyby dalej. Zanim jednak Sugarbomb zjawił się w mych zbiorach katowałam zestaw 10. Tropi Coral tej samej firmy. Po kilku mizernych próbach nałożenia 11. Chachatintu palcami sięgnęłam po skośnie ścięty pędzel Sunshade Minerals i to było to! W końcu tint mnie zdobił. Bardzo często nakładałam na niego jeszcze 12. Coralistę. Ewentualnie Coralista samodzielnie prezentowała się na mym licu.
Kolejnym zestawem zdobiącym moją twarz był 13. Moon Beam i  14. róż The Balm w kolorze Down Boy.


   Usta pielęgnowały 15. masełka Nivei- malinowe oraz wanilia i makadamia. W torebce nosiłam 16. Coralistę Benefitu. Bardzo często sięgałam także po błyszczyk 17. Guerlain KissKiss w kolorze 820 Cherry Fizz.


18. Zaś brokaty zdominowały moje paznokcie. Baza Essence peel off pozwalała mi na bezproblemowe usuwanie ich.


   Jeżeli chodzi o perfumy to i tu 19. Benefit rządził. Najczęściej sięgałam po Sashę i Lee Lee, ewentualnie po 20. My Queen Alexandra McQueena.


   Jak widać, było tego sporo, jednak miesiąc miał 31 dni, a ja testowałam głównie nowości. Znacie te produkty? Też tak macie, że gdy w wasze ręce trafi coś nowego, najczęściej sięgacie właśnie po to?

53 komentarze:

  1. Hmm coś nie chce moje go komentarza opublikować:P W każdym razie spoooro fajnych rzeczy- Coralista i rozświetlacze Benefitu, paletka Paraguaya, złoty brokat Coloclub...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj też miałam cały dzień problemy. Z dodaniem zdjęć, edycją, poglądem i samym Internetem wrr

      Tak, ten złoty brokat musiał czekać rok, aby podbić moje serce :)

      Usuń
  2. Oczywiście moje oczy zaświeciły się przy lakierach :) Chyba skuszę się na zakup bazy peel of :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny wynalazek, najlepiej działa z brokatami właśnie :)

      Usuń
  3. błyszczyk guerlain oddaj:D! daj powąchać benefitki i oddaj lakiery! najlepiej wszystko mi oddaj xD
    większość rzeczy bym na pewno polubiła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam masełka Nivea ;) A Paraguaya też znajdzie się w tym miesiącu w moich ulubieńcach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te masełka mają w sobie coś uzależniającego! A po które odcienie najczęściej sięgasz?

      Usuń
  5. Ilu ulubieńców :). Perfumy z Benefitu mają śliczne butelki, muszę je obwąchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi ulubieńcy to forma tego, po co najczęściej wyciągałam rączki. Zazwyczaj lubię mieć duuuży wybór i często zmieniać zarówno kosmetyki jak i lakiery, pomadki czy perfumy. W tym miesiącu katowałam nowe zdobycze. Wałkowałam je na różne sposoby i dlatego taki efekt :)

      A perfumy nie są wybitne, ale za to są bardzo przyjemne. Dobre, gdy nie chcę dostosowywać reszty wyglądu do zapachu.

      Usuń
  6. oj tak :) mam to masełko malinowe i pachnie pysznie :) lubię je stosować :) tusz zielony z wibo używam regularnie a od Inglotowych cieni jestem uzależniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dużo znasz :) Ja do Inglota długo nie byłam przekonana, przełamałam się i proszę, bardzo je lubię, ale niestety nie wszystkie.

      Usuń
  7. Masełka Nivea są bezkonkurencyjne. Uwielbiam je. I u mnie też w styczniu królował Benefit. A z nowościami mam tak, że najpierw na nie patrzę, napawam się faktem ich posiadnia, potem katuję do znudzenia i porzucam na rzecz kolejnych nowości i zapominam. A po pół roku odgrzebuję je ze zdziwieniem i znów namiętnie stosuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z Benefitu u Ciebie królowało?

      Ja najpierw robię zdjęcia :) Później swatchuję, później testuję i dopiero później używam :D Ja ze zdziwieniem nie odkopuję, bo raczej nad zbiorem panuję, ale czasem dopiero po jakimś czasie odkrywam zalety czegoś.

      Usuń
    2. Błyszczyk i róż Dandelion z zestawu Feelin' Dandy :) A co do robienia zdjęć, to też najpierw obfotografuję z każdej strony a dopiero później używam. Ja niestety chomikuję kosmetyki i później jest: Wow! Ja to mam? Jak mogłam o tym zapomnieć? To już standard :)

      Usuń
    3. Czyli też zestaw :) Jestem ciekawa Twojej opinie odnośnie błyszczyka. Ja mam ich sporo, ale jednak większości używam (albo tak sobie wmawiam i uzasadniam brak chęci zminimalizowania zbioru). :D

      Usuń
    4. Błyszczyk bardzo przypadł mi do gustu. Ma fajną konsystencję, jest treściwy ale się nie klei i nie wysusza ust. W ogóle Benefit to dla mnie miłe zaskoczenie, myślałam, że to wiele krzyku o nic, a jednak ich produkty są naprawdę dobre, tylko ceny sa stanowczo za wysokie. Ja sobie tłumaczę powiększajacy sie zbiór błyszczyków tym, że wciąż szukam idealnego odcienia :D

      Usuń
    5. Ja się nastawiałam chyba trochę na więcej. Kosmetyki są dobre, ale jeżeli chodzi np. o róże to wolę The Balm.

      Idealny odcień to też dobre wytłumaczenie, a jak nie odcień to jest jeszcze wykończenie i trwałość

      Usuń
  8. dużo tych ulubieńców :) ja w tym m-cu mam może 4 kosmetyki ulubione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam wyżej, ulubieńcy miesiąca to u mnie kosmetyki, po które sięgałam najczęściej. :)

      Usuń
  9. Cienie Inglot i tusz Wibo również lubię :) dużo masz ulubieńców :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tuszu Wibo to nie jest on idealny, dlatego łączę wszystkie te tusze pokazane na zdjęciu. Chociaż Wibo czasem i samodzielnie występuje. A z ulubieńcami to tak jak pisałam wyżej, to są produkty, po które najczęściej sięgałam :)

      Usuń
  10. Jaki piękny ten błyszczy Guerlain:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Fajny nowy nagłówek, bardzo mi się podoba:)

      Usuń
    2. A dziękuję :) A błyszczyk mi też bardzo przypadł do gustu i nawet drobinki jestem w stanie mu wybaczyć

      Usuń
  11. Czekam na recenzje kosmetyków :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak trafi mi się jakaś nowość z kolorówki, to od razu przystępuję do testów, chyba że jest to kolejny tusz. Wtedy musi poczekać na swoją kolej, ponieważ nie lubię mieć kilku rozpoczętych maskar. Moją największą ciekawość budzą pomadki. Bardzo ciężko jest mi powstrzymać się przed ich wypróbowaniem w drodze do domu. Przed zrobieniem tego chroni mnie jedynie świadomość, że takie napoczęte szminki będą się kiepsko prezentowały na zdjęciach;)

    Podobnie jak Ty często sięgam po cienie Inglota, choć poszczególne odcienie są strasznie nierównomierne pod względem jakości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tusze też staram się trzymać w zapasie. Najbardziej chyba lubię miniatury, bo szybko się kończą ;) U mnie 4 otwarte to max.

      Pomadki, oj tak! Ale też nie lubię zdjęć używanych mazideł do ust.

      Co do Inglota, to się w 100% zgadzam. Niektórymi jestem zachwycona (np. tymi z Noble), są mięciutkie, świetnie się nakładają i świetnie wyglądają. A niektóre pięknie wyglądają tylko na swatchach (np. te z DS). A szkoda.

      Usuń
  13. Też lubię brokaty Essence :) A ze słoiczków Benefitowych posiadam Benetint, choć specjalnie mnie nie zachwycił:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę jednak róże w kamieniu, chociaż doceniam trwałość tintów

      Usuń
  14. Muszę skusić się na te masełka nivea.

    OdpowiedzUsuń
  15. zainteresowałaś mnie kilkoma rzeczami :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sporo tego. Widzę i mojego ulubieńca czyli tusz Wibo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie poczytam o perfumach, co jak co, ale o zapachach umiesz pięknie pisać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ale to wiele zależy od zapachu, nie każdy chce mi się dać opisać, więc nie wiem czy te Benefitki będą miały ochotę się pokazać :) Ale będę pamiętać :)

      Usuń
  18. jestem bardzo ciekawa maselrk z Nivea i zachwyvil mnie blyszczyk z Guerlain :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała w takim razie pokazać błyszczyk na ustach, nie tylko w opakowaniu :)

      A o masełkach coś skrobnę z pewnością :)

      Usuń
  19. Ale Ci zazdroszczę Benefitowych paletek :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubiłam zielony tusz z Wibo :-) Sporo masz tych ulubieńców :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie, sporo tego, ale się nie dziwę, bo dużo tu fajnych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ile dobroci! Ja przymierzam się do nowej 10tki z Inglota właśnie z cieniami z Noble i 402. Oprócz tego czekam na promocję w Sephorze i biorę zestaw Feelin' Dandy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. brokat Catrice był też moim ulubieńcem stycznia. tak samo z cieniem Maybelline, posiadam ten w kolorze Permanent Taupe i uwielbiam.

    zielony tusz Wibo też używałam, ale w zeszłym roku. dawał fajny efekt rozdzielonych, wydłużonych rzęs, ale okrutnie się osypywał, co jest nie do przyjęcia, poszedł do kosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Permament Taupe jest najlepszy z tych co mam :)

      A Wibo rewelacyjny nie jest, w każdym razie nie tak jak można wyczytać w sieci, ale ma fajną szczoteczkę.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...