wtorek, 28 lutego 2012

Nowości Essence oraz Macantka


   Obudziłam się dziś z potwornym bólem głowy. Nie, nie balowałam do rana. Spacer na autobus dobrze mi zrobił, mimo że niebo było fioletowawe czuć było wiosnę. No cóż trudno. Jadąc tramwajem zobaczyłam idących razem dwóch kominiarzy. I od razu perspektywa spędzenia 7 godzin w pomieszczeniu bez okien (kto takie pomieszczenia w ogóle projektuje?) stała się milsza. Dziś bliska mi osoba, bardzo potrzebuje szczęścia, więc stwierdziłam, że jedno szczęście przyniesione przez kominiarze odstąpię jej, a drugie sobie. 

   Gdy po 7 godzinach opuściłam to wspaniałe pomieszczenie bez okien ujrzałam całkiem inną pogodę- śnieg, chlapę, wiatr. Stwierdziłam, że w nagrodę (za tą dobrą wieść) wstąpię do Natury i kupię coś z nowości Catrice. Wsiadłam do tramwaju i długo rozważałam czy jechać do Natury czy nie. Wygrał kosmetykoholizm.

   Wchodzę do Natury, niepewnie spoglądam w stronę Essence, ale widok przesłania mi kobieta. Gimnastykuję się za jej placami, patrzę a ona wybiera tusz. No fajne, może nawet coś jej podpowiem, gdy będzie niepewna (zdarza mi się czasem). Patrzę, OTWIERA. No fajnie, wybrała już, pewnie sprawdza czy nikt go nie macał i zaraz zwolni mi miejsce przed szafą.  No cóż, tusz wędruje na półkę. Czynność zostaje powtórzona dwu lub trzykrotnie. I to w jakim tempie! A że nerwus ze mnie straszy i macaczy nie lubię, postanowiłam spełnić swój konsumencki obowiązek i przywołać Macantkę do porządku. No i nic.  Powtarzam.  Macantka twierdzi, że ona sobie może popatrzeć. No cóż, ponownie grzecznie (a wewnątrz cała się trzęsąc) próbuję powtórzyć jakie są tego konsekwencje. Do macantki nic nie dociera i ba, jeszcze zwraca mi uwagę kim jestem, że śmiem jej zwracać uwagę. Na marginesie dodam, że pytanie została poprzedzone zlustrowaniem mojego wyglądu od stóp do głów i ewidentnym  szukaniem plakietki na mej szlachetnej piersi. Tłumaczę, że jestem klientem, który ten towar kupuje i nie ma ochoty przez nią płacić za towar niepełnowartościowy. A Macantka dalej mi wmawia, że skoro nie ma folii to ona może sobie wszystko otwierać.. Na pytanie czy skoro bułki nie są zafoliowane to też je kosztuje nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Szkoda. Macantka dalej swoje i że mam przestać do niej mówić. Niestety na osobie macającej nie wywarło to żadnego wrażenia. No cóż, skoro macantka nie uwzględniła mojej prośby zaprzestania macania, ja nie wysłuchałam jej nakazu i dalej do niej mówiłam. Nasza wymiana zdań zainteresowała klientów i jeden Pan również zwrócił Macantce uwagę, że mam rację. Potwierdzenie moich słów również nie wywarło na niej żadnego wrażenia- ponownie rozpoczęła maraton macania (czy celowo? Nie wiem). Nie pozostało mi nic innego jak wezwać obsługę.  Zwrócenie uwagi przez obsługę i pilnowanie jej również nie wywarło na nią żadnego wpływu (ależ to trzeba mieć nerwy i tupet), może oprócz zaprzestania macania. Macantka spędziła w tej drogerii jeszcze z 5 minut i zadowolona podeszła do kasy. Uprzedzając pytania- nie, nie kupiła tego co macała i nie macała wcale pierwszego produktu z brzegu, tylko takie ze środka.

   Z macantką zgodzę się w jednym względzie- braku zafoliowania produktu. Jak widać tutaj nawet napis tester by niewiele się zdał, bo kobieta nie spoglądała i nie szukała tuszu z takim napisem. Wybierała sobie środkowy. Folia nie jest receptą na pozbycie się wszystkich macaczy, jednak zawsze to więcej zachodu i może chociaż kilka osób zaprzestałoby tego procederu.
   
   Dlaczego to mnie tak wzburzyło i dlaczego tak walczę z tym macaniem? Data przydatności kosmetyku nie tylko jest liczona od daty jego produkcji, ale głównie od daty pierwsze otwarcia. Czasem zdarza nam się kupić powszechnie lubiany produkt, jednak nasz lakier po jednym użyciu robi się glutowaty, tusz suchy. Przyczyną tego może być właśnie MACANT, który  przykładowo otworzy 3 miesiące wcześniej, aby zobaczyć szczoteczkę (która przeważnie jest narysowana, lub jest model na półce). My kupując ten tusz kupujemy w zasadzie już zepsuty. A przecież nie dlatego płacimy za niego pełną cenę. Zdarza się także, że macacze wkładają swoje paluchy w żelowe eyelinery, cienie, błyszczyki, pudru. A wiecie co wcześniej robili? Założę się, że nikt kto wchodzi do drogerii nie ma czyściutkich i odkażonych rączek. A później wyskakuje nam uczulenie, jakiś jęczmień się robi. A w przypadku pomadek opryszczka. Chyba nikt z nas nie chce kupować niepełnowartościowego towaru, na którym może być pełno zarazków. Dlatego apeluję do was, reagujcie, gdy widzicie Macantów!



   A teraz jeżeli nie znudziłyście się tym przydługim wstępem dojdę do najważniejszego. Gdy udało mi się pozbyć macantki sprzed szafy Essence smutnym wzrokiem zlustrowałam szafę, bo nowości nie było. Ale jednak coś mi nie pasowało. Przywołałam z pamięci widok szafy i znalazłam jedną różnicę. Był nią szary żelowy eyeliner! Poszłam tym tropem i zapytałam się Naturzanki, co się stało z resztą. Dowiedziałam, się że musiały wystawić Circus Circus i że dopóki ta edycja limitowana się nie wyprzeda, to nie mają gdzie wystawić nowości. Z tego powodu nowości w krakowskim Solvay’u leżą sobie w pudełeczku za kasą. Niestety nie wszystkie nowości doszły, ale udało mi się upolować:

- gel eyeliner 05 miami’s ink cena 11,99 zł
- colour & go 93 c’est la vie! Cena 5,49 zł
- kajal pencil 20 scream green (a to przez Dzolls)  cena 4,99 zł
- long lasting eye pencil 15 bling bling cena 6,99 zł

   A w podzięce za obronę kosmetyków otrzymałam dwie mini pasty Sensodyne. Obiecuję, że niebawem umieszczę ich swatche. Dziś, niestety już jest zbyt ciemno. 

   A Wam co się podoba z nowości? Może u was też się poniewierają po drogerii zamiast grzecznie leżeć w szafie.

   Boli was głowa z powodu zbyt niskiego ciśnienia? Myślicie o tym, że czas na trzecią kawę? Pora ruszyć do Natury pewnie znajdziecie tam jakąś Macantkę, która podniesie Wam ciśnienie. A jeżeli nie macantkę, to może nowości.
Jak Wy reagujecie na zachowanie macaczy? Jak sprawdzacie czy rzecz, którą kupujecie jest pełnowartościowa? Bo że należycie do klientek, które otwierają produkt, wkładają palucha a później ubiegają się o zniżkę Was nie podejrzewam! (Tak, od Pań Naturzanek usłyszałam dziś taką historię sprzed kilku dni.). 

14 komentarzy:

  1. Swatche pasty mnie rozwaliły.
    Jak widzę macacza to drę się na cały sklep i ściągam połowę obsługi z kierownikiem włącznie :D. O ile nie oniemieję na widok ludzkiej głupoty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo jak zoila :)

      A z Ciebie jestem dumna :-) Prawidłowe zachowanie... Tylko ja jestem też zdania, że od tego jest obsługa, a nie żebyśmy musiały chodzić jak strażniczki Teksasu i wdawać się w pyskówki z motłochem, co to i tak nic nie wyniesie z tej lekcji...

      Nie mniej, postawa godna naśladowania :)

      Usuń
  2. Hehe na swatche pasty czekam z niecierpliwością.
    Lakierek mi się strasznie podoba :)!!
    Co do Macaczki i jej macanda, to już szkoda słów. Obsługa zamiast przechadzać się z ospałą miną po regałach mogłaby pilnować szaf!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka macantka! Rany, mnie wystarczyło parę razy na taką krzywo spojrzeć i już wiedziała o co chodzi, a ta jakaś nieteges :P
    Uhuhu, ładne łupy ;) Mnie ten stalowy liner pasować niestety nie będzie, więc nie zakupię :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Masakra... Ja już powoli tracę nadzieję, że można cokolwiek zmienić w sprawie macantów... Dobrze by było, gdyby Natura w końcu zaczęła naprawdę pilnować szaf, w końcu po coś te ekspedientki tam stoją!
    Ja na nowości się nie natknęłam, choć może to i dobrze, poza mi trochę zaoszczędzić. Poza tym standardowo, wraz z czekaniem, zapał na nowości nieco zmalał :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na swatche pasty! <3 :)
    Ja już nie mam siły się kłócić z takimi ludźmi... Myślę, że dopóki panie w mundurkach nie zaczną reagować, to ludzie będą się czuli bezkarni. W końcu kim ty jesteś, żeby ją pouczać?
    I czekam na swatch linera, bo to moje must have z nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie nie były jeszcze wystawione nowości, ale widziałam miejsce przygotowane pod. Macantkę spotkałam dziś, a nawet dwie, jedna otworzyła z 10 lakierów i żadnego nie kupiła, a druga otwierała tusze, ale czy kupiła, to juz nie wiem. Moja cierpliwość się kończy, następnym razem zareaguje, bo mnie coś trafia powoli ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tam bardzo prosicie to swatche pasty będą ;) Ale "Esenca" też hihihi. W sumie swatche pasty już były na moim blogu http://wszystkocomniezachwyca.blogspot.com/search/label/z%C4%99by

    Mam nadzieję, że i WY niebawem zaczniecie zwracać uwagę macantkom. Przecież to dla naszego wspólnego dobra.

    OdpowiedzUsuń
  8. ładny kolor lakieru. wiem, co czujesz, gdyż sama mam zapalenie zatok i umieram z bólu głowy. zapraszam na moje pierwsze rozdanie: http://kkamilaa.blogspot.com/2012/02/zapraszam-na-moje-pierwsze-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  9. takie Macantki, to bym pier... w głowę.. strzela mnie jak widzę coś takiego. nie wiem jak ludzie mogą być tak chamscy, ale niestety tacy są. dlatego WSZYSTKIE produkty powinny być foliowane, albo co najmniej zaklejane taśmą!

    OdpowiedzUsuń
  10. historia mrożąca krew w żyłach, seeeeerio ;p
    a zakupy ładne, ładne :P:P

    OdpowiedzUsuń
  11. wszyscy macacze powinni trafić do piekła :]

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę naprawdę żeby być takim bezczelnym,rozumie sprawdzić bo też to robię,ale po kilka razy i jeszcze brać kosmetyki ze środka,szczyt ch...i jeszcze nie kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  13. słowo macantka mnie pokonało :D leżę i kwiczę ! ;p

    Nienawidzę jak ktoś tyka wszystko na półce poza testerami !

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...