piątek, 27 stycznia 2012

Mięso w sosie z grzybami

  Miał być obiad, a w domu było tylko mięso i to co w słoikach. Szybki wybór padł na grzyby. Była w domu też kasza. No a kasza sucha smaczna nie jest. Danie wyszło i to tak, że już wielokrotnie gościło na naszym stole.

  Potrzebujemy:
0,5 kg mięsa
250- 300 g grzybów (u mnie kurki ze słoika w neutralnej zalewie)
3 łyżki mąki
1 łyżka sosu sojowego
1 mała cebula
1 szklanka bulionu

oliwa lub olej
przyprawy (pieprz i sól to podstawa, a reszta w zależności od upodobań)


   Mięso kroimy w kostkę. Przyprawiamy, zalewamy sosem sojowym. Dobrze jest je zostawić na godzinkę lub więcej, ale nie jest to wymóg. Obsypujemy mąką. W garnku rozgrzewamy olej. Gdy będzie mocno rozgrzany wrzucamy mięso (będzie bardziej soczyste). Podsmażamy, gdy będzie prawie gotowe dorzucamy posiekaną cebulkę i grzyby), chwilę razem podsmażamy. Zalewamy bulionem. Gotujemy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Doprawiamy.

   Polecam podawać z kaszą.

środa, 25 stycznia 2012

OPI, Bubble Bath

   Pod koniec listopada pisałam, że znalazłam idealny lakier nude. Lakier, który jest ale tak jakby go nie było.  Moim odkryciem stał się wtedy lakier Malaysian Mist OPI, dziś będę zachwycać się lakierem Bubble Bath tej samej firmy.

   Aplikacja jest doskonała, lakier ładnie rozchodzi się bez smug, co jest częste przy lakierach w takim kolorze.

   Kolor- jest zależny od ilości nałożonych warstw. Przy pierwszej uzyskujemy efekt zdrowych paznokci. Przy 2 efekt może kojarzyć się z bardzo delikatnym frenczu. Efekt jaki można uzyskać po nałożeniu 3 warstwy widać na zdjęciu. Lakier dość szybko schnie, więc nie ma problemu z ilością warstw.  Sam w sobie ładnie się błyszczy, więc top coat jest zbędny. Od Malaysian Mist różni go kolor- w Bubble Bath mniej jest różu, a więcej beżu.

   Polecam oba lakiery!


Chciałabym jeszcze dodać, iż czytałam, że OPI wypuściło dwie wersje Bubble Bath- różową i białą. Moja recenzja dotyczy wersji białej.

niedziela, 22 stycznia 2012

Ciasteczka z niczego

   Czasem przychodzi taka chwila, że ma się na coś ochotę. A w domu nic nie ma. Właśnie z tego powodu powstał przepis na te ciasteczka. Wyciągnęłam to co miałam, wymieszałam, upiekłam. Efekt był lepszy niż się spodziewałam, a ciasteczka były tak syte, że doczekały następnego dnia, co u nas się prawie nie zdarza.


   Potrzebujemy:


100 g masła
100 g mąki
2 łyżki golden syrupu
2 łyżki cajeta envinada de leche de cabra (swobodnie można zastąpić mlekiem skondensowanym gotowanym z puszki, z tym że nasze jest z mleka krowiego, a ja użyłam takiego z koziego)
5 łyżek cukru
10 łyżek mąki
2 łyżki otrąb
8 łyżek musli
8 łyżek słonecznika
szczypta sezamu
1 łyżeczka sody oczyszczonej


   Masło rozpuściłam w garnuszku. Dodałam do niego golden syrup (można pominąć), 2 łyżki skondensowanego mleka koziego. Sodę rozpuściłam w 2 łyżkach wrzącej wody.  Wymieszałam. Do miski wsypałam pozostałe składniki, wymieszałam i zalałam masą z garnka. Wymieszałam starannie. Chciałam z nich zrobić kuleczki i rozpłaszczyć, ale nie miałam na to czasu, więc masę ugniotłam i wklepałam na blaszkę od tarty.

Piekłam w temperaturze 180C ok. 10-12 minut.
Chwilkę odczekałam, a następnie chłodziłam je na kratce.

Podałam z musem jabłkowym.

piątek, 20 stycznia 2012

Mollon, Nail lacquer with Natural Bamboo extract, 20 icy metal

   Ze zdjęciami i opinią o tym lakierze powstrzymywałam się dość długo. Lakier ten pochodzi z listopadowego Kissbox'a. Początkowo myślałam, że kolor nie będzie mi pasował, ale lakiery Mollon już dawno były na mojej liście do wypróbowania.
   Do koloru z czasem się przekonałam, a nawet po pomalowaniu paznokci bardzo polubiłam. Nie widziałam innego lakieru w takim kolorze. Niestety, ilekroć chciałam ładnie pomalować sobie nim paznokcie nie mogłam nałożyć go równomiernie- pojawiały się bąbelki. Próbowałam go nakładać na różne bazy, w różnych odstępach czasu i wciąż to samo. Szkoda. No cóż, pozostaje go stosować jedynie pod giltery.
   Lakier ma wzmacniać paznokcie i przyspieszać ich wzrost- niestety nie byłam w stanie tego zaobserwować. Pewnie aby efekt był widoczny należałoby stosować go bez bazy i malować nim paznokcie cały czas.
   Ogólnie, lakier mnie rozczarował. Wiem, że wiele z Was chwaliło te lakiery, na zdjęciach wyglądały też ładnie... A może jednak któraś z Was miała z nim podobny problem?

środa, 18 stycznia 2012

Jajka sadzone z fasolką

   Czasem zdarza się tak, że rano trzeba zjeść bardzo obfite śniadanie, bo pora następnego posiłku będzie odległa. Co wtedy zjeść, tak by się porządnie najeść? Lubicie jajka? A fasolę? Tosty?
 
   Potrzebujemy (na 2 kanapki):

1/4 puszki pieczonej fasoli (Heinz z niebieską naklejką lub fasolka pod marką TESCO)
2 jajka
2 kromki pieczywa tostowego/ chleba/ bułki
2 plastry sera żółtego- można, nie trzeba
2 plastry wędliny- można, nie trzeba

   Fasolkę umieszczamy w rondelku i na małym ogniu ją podgrzewamy. Polecam doprawić ją ulubionymi przyprawami- u mnie suszone ostre papryczki, pieprz. Rozgrzewamy patelnię i smażymy jajka sadzone (polecam pod przykrywką). Wstawiamy tosty. Na pieczywo układamy (wędlinę, ser) jajko, polewamy fasolką.

   Próbowałyście kiedyś takich kanapek?

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Borghese, Nail Lacquer Vernis, B285 Dolce Vita Fuchsia


   Czy kolor paznokci ma wpływ na to jak się czujecie? A może to kolor lakieru dobieracie do nastroju? Dziś chciałabym pokazać wam lakier, z którym na paznokciach czułam się bardzo elegancko. Nie jest to klasyczna czerwień, ale dość mocny róż, w sumie fuksja.

   W opakowaniu wyglądał dość tanio. Nawet myślałam, że u mnie długo nie zostanie. A tu takie zaskoczenie. Aplikacja- marzenie. Pędzelek jest dość szeroki, idealny do tej wodnistej (ale nie rozlewającej się) konsystencji lakieru. Mogę napisać, że lakier sam paznokcie maluje. Do pełnego krycia potrzebujemy dwóch warstw, ale przy tej aplikacji nie jest to problemem. Lakier nie smuży, schnie też przyzwoicie.
 
   Ma w sobie to coś, że przyciąga wzrok. Mocno się błyszczy, wabi spojrzenia, ale wbrew pozorom nie razi. Obawiałam się, że będzie miał niebieski połysk, jednak czegoś takiego nie ma. Lakier trochę zmienia kolor w zależności od światła, ale wciąż utrzymuje się odcieniach fuksji. Trwałość? Po drugim dniu ściera się delikatnie na końcówkach.
 
Malowałyście kiedyś paznokcie lakierami firmy Borghese?


Pierwsze zdjęcie pochodzi z ebay.com

sobota, 14 stycznia 2012

Naleśniki

   Naleśniki mogą mieć wiele wcieleń, mogą być podawane na słodko, ostro. Każdy może dobrać ulubione nadzienie. Jedni wolą grubsze, inni cienkie. Wiele osób robi je " na oko", tak aby miało gęstość śmietany. Dla osoby początkującej w kuchni takie przepisy życia nie ułatwiają. Dlatego dziś chciałam się z Wami podzielić przepisem, z którego ja korzystam. Naleśniki zawsze są smaczne i cienkie.

Na ok. 8 naleśników potrzebujemy:

100 g mąki pszennej (10 łyżek)
2 jajka
150 ml mleka
150 ml wody (może być gazowana)
1 łyżka oleju
szczypta soli

   Wszystkie składniki miksujemy. Odstawiamy ciasto na 20 minut, albo i więcej. Rozgrzewamy patelnię z kropelką oleju. Chochlą do zupy odmierzamy porcję na jednego naleśnika, nalewamy na środek patelni i manewrując patelnią rozprowadzamy po niej ciasto. Naleśniki smażymy na najmniejszym ogniu. Oczywiście, musimy pamiętać, aby smażyć z obu stron. Nie ma potrzeby dolewać oleju w trakcie smażenia.
   Można przepis urozmaicić i dodać do niego cynamon, ostrą paprykę, cukier- w zależności od nadzienia.

Lubicie naleśniki?

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Color Club, Alter Ego, Masquerading

   Jest to 4 lakier prezentowany na tym logu z linii Alter Ego firmy Color Club. Niestety w przypadku tego koloru nie będę tak obszerna w opisie jak w pozostałych. Powód jest jeden- to nie jest mój kolor. Jako chyba jedyny kolor z zestawu ten od początku mnie nie przyciągał. Po pomalowaniu było jeszcze gorzej- natychmiast go zmyłam, co w sumie mało kiedy mi się zdarza. Wiem, że lakier ten może się podobać. NIe ma co więcej pisać, pora umieścić zdjęcie.


A WAM się podoba?

piątek, 6 stycznia 2012

Catrice, Ultimate Shine, 100 Fall-ing Leaves


   Pomadkę zakupiłam na jesień. Bo czyż pomarańczowy nie jest odpowiednim kolorem na taką porę roku? W pochmurne dni poprawi humor, a w złotą polską jesień przeniesie nam kolor liści na usta. Do napisania jej recenzji zbierałam się dość długo- po pierwsze do dziś nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czy jest dobra czy kiepska, a po drugie mimo wielokrotnych prób zdjęcia nie chciały oddać wiernie jej koloru. Informacja o tym, że ta pomadka zostaje wycofywana (podobnie jak lakier I wear my sunglasses at night) spowodowała powstanie tej notki.
  
 Kolor- piękny, pomarańczowy. Na ustach z czasem czerwienieje.
  
 Aplikacja- trzeba poświęcić jej trochę uwagi. Na same usta aplikuje się przyjemnie, jednak nie oznacza to, że zawsze równomiernie. Sama sunie po ustach, a chwilkę po aplikacji lubi tu i tam się "przesunąć". I to jest jej minus- czasem wygląda fantastycznie, a czasem trzeba jej aplikacji poświęcić więcej czasu. 
 Trwałość- przeciętna. Schodzi równomiernie. Lubi zostawać na słomkach, kubkach

  Opakowanie- srebrne, proste, nie chodzi z niego farba, nie zarysowało mi się.
  
Na ustach jest bardzo przyjemna, mając ją na ustach mam wrażenie, że to pomadka ochronna (lekka) a nie pomadka. Z tego powodu nie trzeba przed jej użyciem mocno nawilżać ust, podobnie jak i po użyciu. Nie wysusza ust. Ma delikatny błysk. Mimo, iż w opakowaniu ma przyjemny zapach na ustach go nie czuć, podobnie jak smaku.

  Ogólnie drugi raz bym jej nie kupiła. Nie lubię tę jej nieprzewidywalności. Ale kolor jest cudowny (tak się im przyglądam i widzę, że na zdjęciach jest jednak zbyt czerwona, a zbyt mało pomarańczowa), podobnie jak wykończenie. Pomadka ta przyciąga wzrok, ma ładne wykończenie, usta wyglądają zdrowo, a sam kolor mimo tego, iż nie jest typowy, nie wygląda groteskowo. Jeżeli jesteście cierpliwe w aplikacji polecam. Nie jest ona bublem, ale producent mógłby nad nią popracować. Mam wrażenie, że gdyby była mniej kremowa, byłaby idealna. 
  
    Na wszystkich zdjęciach jest ta sama pomadka- 4 ostatnie zdjęcia są robione w naturalnym świetle. Najlepiej jednak oddaje ją pierwsze zdjęcie. Jednakże muszę przyznać, iż na pierwszym zdjęciu w notce jest nałożona najgrubsza warstwa (jak się przyjrzycie to zobaczycie, że kolor nie jest równomierny i właśnie tego najbardziej nie lubię w tej pomadce).
   
   Jeżeli jesteście nią zainteresowane musicie czym prędzej biec do Drogerii Natura, bo tak jak pisałam na początku notki zostaje ona wycofywana.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...