piątek, 16 grudnia 2011

Starbucks, Pierniczkowa latte

   I przyszedł czas na opisanie ostatniej z 3 świątecznych kaw dostępnych w Starbucksie. Mimo, iż wszystko co piernikowe uwielbiam do tej podchodziłam małymi kroczkami. Czy słusznie?
   Sama baza kawowa jest bardzo smaczna. Smakuje mi ten blend, bo nie jest kwaśny oraz nie jest gorzki. Do latte dodano syrop pierniczkowy oraz bitą śmietanę z posypką (podejrzewam, że to bardzo mocno zmielone pierniczki).
   W sumie jedyną rzeczą, którą należy rozważyć przy opisie tej kawy jest to, czym dla nas są pierniczki? Czy mówiąc o czymś, że jest piernikowe mamy na myśli piernik kętrzyński, toruńskie pierniki a może mamy na myśli dość wilgotne pierniczki z nadzieniem różanym, marcepanowym lub śliwkowym? Jeżeli to jest dla was smak piernika to się rozczarujecie. Starbucks nie proponuje nam takiej postaci piernika. Zabiera nas w podróż do Norwegii, Szwecji ewentualnie do Ikeii i serwuje nam smak Peperkaker. Dość suchych ostrych pierniczków. Nie było to czego się spodziewałam, smak mnie zaskoczył, ale narzekać nie będę.
   Pierwsze podejście do tej kawy miałam połowiczne- poprosiłam o przelewową z mlekiem sojowym i syropem pierniczkowym. Moje życzenie zostało spełnione z uśmiechem na twarzy. A kawa zamiast uraczyć mnie słodkością podrapała mnie w język. Niezasmakowała mi. No trudno, pragnienie dostarczenia kofeiny do mego organizmu było większe- upiłam następny łyk. Ciekawe- pomyślałam. I gdy kończyłam pić kawę stwierdziłam, że była dobra, ale czegoś jej brakowało. Na jakiś czas przestałam mieć ochotę na pierniczkową latte. Ale któregoś dnia słowa "zamów mi proszę, dużą pierniczkową latte" samo wyszło z moich ust. I nasze drugie spotkanie było w pełni udane. Syrop pierniczkowy potrzebuje bitej śmietany. Słodka, ale nie ulepek, bita śmietana doskonale się zgrała z resztą kawy.
   Podsumowując, sądzę, że w tej małej świątecznej edycji każdy znajdzie coś dla siebie- żurawinową mochę dla osób lubiących w kawie kwaskowaty (żurawinowy) posmak, Toffee Nut Latte dla osób lubiących przeplatającą się gorycz ze słodyczą oraz Pienriczkową Latte dla osób lubiących szczypiącą w język kawę. Moją faworytką jest Toffe Nut Latte. A Waszą?


Obrazek pochodzi z facebooka Starbucks Polska

8 komentarzy:

  1. a ja nie piłam żadnej z nich ale uwielbiam te szwedzkie pierniczki, więc to pewnie cos dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale obiecuję, że nie będę Was już kusić kawami do świąt :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie sezonowe kawy, będę musiała się chyba na jakąś wybrać do Starbucksa :) Zastanawiam się między pierniczkową a tofee nut :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jedyna smaczna jets pierniczkowa, ale w tym roku coffee heaven zdecydowanie wygrywa w zimowych kawach: pomarańczowo-czekoladowa jest boska! jednak to wyższa półka od starbucksa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tegorocznych zimowych w Cofee Heaven nie piłam, jednak mam w planach. Czy wyższa półka? Ilekroć piłam kawę w Coffee Heaven to nie byłam nią zachwycona. Ale każdy lubi coś innego. :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...