piątek, 30 września 2011

Zrób sobie balsam do ciała

    Sucha skóra i brak całkowitego zadowolenia z drogeryjnych balsamów spowodowały poszukiwania czegoś lepszego. Tak natrafiłam na sklep z naturalnymi półproduktami do zrobienia kremu. I mój zachwyt trwa po dzisiejszy dzień. Chemia nie jest moją pasją i nigdy nią nie była, ale zrobienie kremu zajmuję kilka minut. Nie znam żadnego drogeryjnego produktu, który dorównałby działaniem kremu robionemu pod własne potrzeby. Warto także wspomnieć, że taki krem jest o wiele tańszy od tych drogeryjnych.

    Ze sklepu o fantastycznej nazwie „zrób sobie krem” kupuję bazę, która jest podstawą balsamu, który dzisiaj zrobiłam. Próbowałam także z innej firmy, ale ta mi pasuje najbardziej. Na opakowaniu mamy podaną instrukcję zrobienia kremu: 1/1/3. Co oznacza, że do jednej porcji bazy należy dodać jedną porcję oleju i 3 porcje wody (u mnie są to zazwyczaj łyżki). Tak to razem wygląda:


   A teraz nic trudnego- mieszamy. Po krótkiej chwili uzyskujemy krem. Jeżeli uznamy, że wolimy, aby bliżej mu było do konsystencji mleczka niż masła dolewamy wody. Tak wygląda gotowy produkt:


   Oleje wybieramy w zależności od naszych potrzeb. Przy olejach niezbyt ładnie pachnących (np. awokado, lnianka siewna), dodaję dwie krople olejku eterycznego (należy uważać, by nie przesadzić). Także polecam dodać kwas hialuronowy, d-panthenol lub ekstrakty: nawilżające, ujędrniające. Wystarczy odmierzyć kilka kropel (w zależności od ilości kremu) i wymieszać.

   Nic trudnego, prawda?

czwartek, 29 września 2011

Essence, colour & go, 69 it's khaki time!

   Dawniej testy lakierów essence z serii colour & go kończyły się niezadowoleniem.Dlatego kupując ten lakier byłam pełna obaw. Z jednej strony były dobre opinie ostatnio pojawiające się w sieci na temat tych lakierów, z drugiej moja pamięć o bardzo kiepskich lakierach. Cóż, skusił mnie kolor oraz niska cena. Szczerze mówiąc, gdyby mnie zawiódł nigdy więcej nie ponowiłabym zakupu tych lakierów. Miło się zaskoczyłam.

   Lakier trzyma się na paznokciach bez uszczerbków przez 3 dni, czwartego dnia pojawiają się drobne rysy oraz delikatnie przetarte końcówki. A teraz mam paznokcie w fatalnym stanie, więc uważam to za doskonały wynik.

   Kolor idealny na jesień. Taki w sumie dość militarny. Khaki- owszem. A jeszcze pięknie się błyszczy. Jak po użyciu dobrego nabłyszczacza.

   To dopiero początek, ale czuję, że będzie to ulubieniec jesieni i najprawdopodobniej zagości u mnie na dłużej.

środa, 28 września 2011

Chleb domowy


   Pyszny domowy chleb. Kto go raz próbuje, smaku nie zapomina. Co więcej wiele osób, które od pieczenia czegokolwiek wcześniej stroniły, teraz same go wypiekają. Zdrowy, sycący. Wilgotny, ale z chrupką skórką. Najbardziej lubię okrzyk przyjęty w moim rodzinnym domu: "Dupki! Chodźcie!" ;).

  Potrzebujemy:

1 kg mąki pszennej
1/2 kg mąki żytniej
1 szklanka pestek słonecznika
1 szklanka siemienia lnianego
1 szklanka otrąb pszennych
1 szklanka płatków owsianych
1/2 szklanki zarodków pszennych
3 łyżeczki soli
1 2/3 litra letniej wody
Zakwas

  Już na wstępie zaznaczę, że piekąc chleb za każdym razem należy odkładać ze 2-3 łyżki zakwasu.
Mieszamy wszystkie suche składniki, dodajemy zakwas oraz wodę. Mieszamy. Odkładamy 2-3 łyżki do słoika, aby mieć zakwas na następne pieczenie. Wykładamy ciasto do 3 keksówek (polecam silikonowe, jeżeli takie nie są, należy wyłożyć nasze blachy papierem do pieczenia).
Odstawiamy na 8 godzin do wyrośnięcia. Pieczemy w uprzednio rozgrzanym do 160 C piekarniu przez 1h 20 minut.
  Gorący wyjmujemy z formy. Studzimy na kratce.
  W zależnie od upodobań można dodać do niego inne pestki, suszone śliwki, morele, a także przyprawy: oregano, paprykę, bazylię, czosnek, cebulę.
  Także przed pieczeniem możemy go posypać makiem, sezamem.

  Czy też macie wrażenie, że w piekarniach chleb jest nie tylko droższy, ale i o wiele mniej smaczny niż dawniej?


wtorek, 27 września 2011

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 440 I wear my sunglasses at night

  Kosmetyki Catrice lubię, zwłaszcza lakiery do paznokci. Tym razem trochę się zawiodłam. Dlaczego?
  Kolor jest piękny czerń (źle się czuję z samą czernią na paznokciach) przełamana maluteńkimi drobinkami- różowofioletowymi, zielonymi i chyba złotymi. Bardzo ładnie prezentuje się na dłoniach. Trwałość przeciętna, 3 dni, ale to raczej kwestia tego, że na czarnym lakierze wszelkie ubytki i odrost są bardziej widoczne.

  W czym więc tkwi problem? Aplikacja. Niby nakłada się dobrze, ale jednak źle. Jeden paznokieć pomaluje się bez zarzutu, a z drugim są problemy. Chodzi o to, że czasami robią się jakby dziury- pędzelek ściąga chwilę wcześniej położony lakier. Zaradzić temu można "łatając" tę dziurę w kolorze kropelką lakieru. Hmm, użyłabym określenia, że lakier się roluje. Szkoda, bardzo szkoda. Lakier od czasu do czasu używam, jednak drugi raz nie kupię.

   Zapomniałabym wadą jest opakowanie. Jest ono standardowe dla lakierów catrice, jednak ktoś mądry na ten czarny lakier nakleił takie same naklejki z opisem lakieru- przeźroczyste z czarną czcionką. W sztucznym świetle trzeba się nagimnastykować by odczytać nazwę lakieru. Ale w użytkowaniu to nie przeszkadza. Przeszkadza mi jednak fakt, że lakier lubi spadać z pędzelka.. I nie zawsze trafia to na paznokieć. Ogólnie pisząć: bardzo trudny w obsłudze lakier, ale ładny.

   Lubicie czarne lakiery?


P.S. Chciałabym podzielić się z Wami bardzo zabawną stroną komiks na podstawie życia :)

poniedziałek, 26 września 2011

Banalnie proste lody bananowo-jagodowe

Wiele z Was pisze, że ma dwie lewe ręce, jeżeli chodzi o gotowanie. Do tego przepisu rąk nie potrzeba, wystarczy sprawny rozdrabniacz. Parenaście dni temu zaczął mnie prześladować mrożony banan. Nigdy wcześniej bym nie pomyślała, że nadaje się on do mrożenia. A tu proszę bardzo, nadaje i to jak! Lody zdrowe, domowe, małokaloryczne.



Potrzebujemy:


1 banana
Dwie garści owoców (w moim przypadku mrożone jagody, ale to kwestia zawartości zamrażarki i ochoty na dany owoc)
2 łyżki mleka
Golden syrup (ale może być także cukier lub słodzik)

           Banana wcześniej musimy zamrozić, podobnie jak pozostałe owoce. Zamrożone wrzucamy do rozdrabniacza dolewamy dwie łyżki mleka i łyżkę golden syrupu/ cukru (jeżeli dodajemy słodzik polecam uprzednio rozpuścić go w mleku). Rozdrabniamy. Mieszamy łyżką. Nakładamy do miseczek. Ja polałam golden syrupem i podałam z keksem bitej śmietany.
         
       Smacznego!

niedziela, 25 września 2011

OPI, Black shatter

    To mój drugi czarny pękacz. Początkowo myślałam, że będą bardzo podobne. Sama bym go nie kupiła, jednak ten był prezentem.

    Pęka inaczej niż ten z p2(post o p2). Pęknięcia są podłużne. Oczywiście efekt zależy też od ilości nałożonego lakieru. Aplikuje się dobrze, jest raczej lejący niż gęsty. Jednak na paznokciach schnie ciut dłużej niż ten z p2. Wykończenie jest błyszczące. Nosi się 4 dni bez zarzutu, chociaż sądzę, że przy lepszym stanie paznokci mógłby i dłużej.

  Pod pękaczem lakier Gosh groovy grey. Bardzo mi się to połączenie podoba. A wam?

sobota, 24 września 2011

SBC, leg soothing gel with chamomile and arnica (żel z rumianku i arniki kojący nogi)



             Producent deklaruje, że ten żel na bazie wody odświeży i orzeźwi zmęczone i obolałe nogi i stopy. Także ma przynieść szybką ulgę mięśniom i stawom. Może być stosowany tak często jak jest to konieczne. Możemy go używać także na rajstopy. Żel ma nie pozostawiać lepkiej powłoczki.
            Preparat należy obficie wmasować w nogi oraz stopy i masować okrężnymi ruchami do wchłonięcia się. Po 2 minutach noga jest już sucha. Czuć lekki chłodek, jednak do mrozu żeli Eveline mu daleko. Od czuć to wyżej wspomniane orzeźwienie. Zapach? No cóż, znam ładniejsze, czuć lekarski „zapaszek” arniki. Niestety pozostaje on na skórze przez pewien czas. Ale jak z działaniem? Orzeźwia, owszem. Ale czy przynosi szybką ulgę? Dwie minutki schłodzenia, masaż przynoszą ukojenie. Sam preparat również, jednak nie jest to masowanie nóg masażerem i chłodną wodą.
            Bardzo mi się podoba opakowanie z pompką. Często właśnie posiadanie takiego opakowania rozstrzyga o jego zakupie. Pompka nie zacina się, aplikuje idealną ilość produktu do wtarcia w jedną stopę czy łydkę. Buteleczka jest wykonana z elastycznego plastiku, jednak dno jest twarde.
            Na opakowaniu widnieje deklaracja producenta,  iż SBC nie popiera ani nie angażuje się w żadną formę testowania na zwierzętach.
            Podsumowując, preparat ten jest poprawny. Lubię to orzeźwienie. Przynosił mi także ulgę, gdy po całym dniu w pracy bolały mnie nogi i nie miałam siły by cokolwiek z nimi robić. Przyznaję się, częściej nie wykonuję masażu, tylko szybko rozsmarowuję żel i się kładę. Dobrze go mieć, ale nie jest to niezbędny kosmetyk.
            Znacie kosmetyki SBC? A może używałyście produktu przynoszącego ulgę zmęczonym stopom i nogom?

piątek, 23 września 2011

Doncaster/ Sheffield, Bruksela Charleoi


  Uwielbiam podróże, a gdy środkiem transportu jest samolot, jestem w siódmym niebie. Nie lubię także przepłacać, więc szukam najbardziej korzystnych połączeń. Często lotniska tanich linii są ulokowane poza miastem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby to było blisko..
 Nauczona doświadczeniem mogę powiedzieć, że lotnisko Brussels South Charleoi wcale nie leży tak blisko Brukseli. Wg. google to 63 km, ale pokonuje się je samochodem zdecydowanie ponad godzinę. Czas ten wydłuża się, gdy chcemy dojechać z Brukseli i trafimy na godziny szczytu.
  Port lotniczy Roobin Hood Doncaster Sheffield, ma w nazwie o jedno miasto zbyt dużo. Faktycznie z dworca autobusowego w Doncaster mamy bezpośrednie dwa autobusy, które zawożą nas pod same drzwi lotniska. Jednak z Sheffield autobusem jedzie się prawie dwie godziny. Albo my tak szczęśliwie trafiliśmy, bo google podaje o połowę mniejszy wynik.
  Ale cóż się dziwić, skoro w pokładowej gazetce Wizzair'a mamy lotnisko Katowice/ Kraków.. No cóż..
  A jakie są wasze doświadczenia? Znacie podobne lotniska, które niby są blisko, a jednak daleko? Lubicie podróżować?

sobota, 17 września 2011

Lush, dirty, pasta do zębów w tabletkach

   Czy można umyć zęby tabletką? Można. Może wydawać się to zaskakujące, jednak podobne reakcje były także przy pojawieniu się  szamponów w kostce. Jednak czy ta mała tabletka jest w stanie umyć nasze zęby?



   Na wstępie zaznaczę, że do wyszorowania zębów jest jednak potrzebna szczoteczka, a tabletka to nic innego jak pasta do zębów w innej postaci. Aby umyć zęby wkładamy ją do buzi, rozgryzamy (polecam dość mocno, bo peeling zębów to nic przyjemnego :P). I wytworzoną pianą szczotkujemy zęby. Jest jej bardzo dużo. W sumie zbyt dużo. Połowa tabletki byłaby wystarczająca.



   Zęby są czyste, błyszczące, małe pudełeczko można zabrać wszędzie. Opakowanie, jak zawsze, jest zabawnie opisane i oznaczone wizerunkiem osoby przygotowującej ten produkt. Monikę widzę pierwszy raz. Sam pomysł jest genialny. Jednak produkt ten ma ogromną wadę, którą jest jej smak.



   Zęby są czyste i gładkie. Zapach też jest dość przyjemny. Jednak smak, który jest mieszanką szarego mydła i słodkiej mięty nie jest najprzyjemniejszy. Po użyciu tego produktu mam ochotę sięgnąć po gumę do żucia, najlepiej mocno miętową. Lush sprzedaje także inne smaki tej pasty i chętnie je przetestuję, o ile uporamy się z tym opakowaniem.



   Używaliście już pasty w tabletkach ?Jakie są wasze wrażenia?


czwartek, 15 września 2011

Gosh, special edition, 003 groovy grey

     Lakier otrzymałam w prezencie. Najpierw się opierałam, bo w buteleczce wyglądał podobnie do lakieru limitowanej edycji essence Into The Wild. Jednak po pierwszej aplikacji, wiedziałam już, że to całkiem inny kolor.

Jest to odcień szarości, ale nie takiej dosłownej, lecz przełamanej. Najchętniej napisałabym, że jest to beżowa szarość.

     Aplikacja jest doskonała, lakier sam rozchodzi się po paznokciu. Bez żadnych smug. Jedna warstwa wystarczy do pełnego równego pokrycia. Ładnie się błyszczy. Jest wytrzymały- nie odpryskuje, nie łuszczy się, nie pęka.

   Opakowanie takie jak lubię, proste. Za to bardzo mi się podoba rysunek na zakrętce.

   Polecam!

poniedziałek, 12 września 2011

Biedronka, Be beauty, Spa, peeling do ciała, mango


Peelingi uwielbiam naturalne, ale czasem potrzebuję czegoś co będzie stało pod prysznicem, gdy bardzo się śpieszę. Skuszona opiniami o kosmetykach z Biedronki, postanowiłam spróbować.
Od czasu wykończenia naturalnego masła mango szukam czegoś co będzie miało podobny zapach, z tego powodu wybrałam właśnie peeling o takim zapachu.  Niestety, ale ten peeling nie pachnie tak wspaniale. Pachnie sztucznie, ale zapach przypomina mango. No dobrze, zapach to dodatek, a jak z działaniem?
            Producent na wieczku deklaruje, że produkt zawiera naturalne drobinki peelingujące. Są to łupinki orzecha włoskiego oraz moja ulubiona czarna porzeczka. Owszem są te drobinki, jednak jest o wiele za mało. Z drugiej strony nie nałożyłabym tego peelingu na twarz…
            Spłukuje się dobrze, bez pozostawiania „warstwy” na ciele jak TBS. Zapach utrzymuje się na ciele ok. 2 godzin, jednak jest on bliskoskórny. Skóra jest gładka, jednak wiem, że mogę naturalnym peelingiem uzyskać lepszy efekt.


            Podusmowując: jest to przeciętny peeling. Dobry właśnie do takiego szybkiego użycia.

sobota, 10 września 2011

Zrób sobie krem, peeling z czarnej porzeczki


          Lubię kosmetyki naturalne. Pośród kosmetyków z pielęgnacji te drogeryjne stanowią u mnie mniejszość. Peeling z czarnej porzeczki kupiłam zupełnie przypadkiem i wiem,  że zagości u mnie na dłużej.
            Peeling ten to wysuszone i rozdrobnione owoce z czarnej porzeczki. Bez żadnych zbędnych dodatków. Można używać je samodzielnie- masować skórę wilgotnymi dłońmi i proszkiem. Jeżeli chcemy, aby aplikacja była bardziej wygodna można wymieszać go z ulubionym żelem lub olejem. Aplikacja jest przyjemna. Peeling łatwo się spłukuje. Zapach? Hmm, chciałabym napisać, że cała łazienka pachnie porzeczką, jednak zapach jest słabo wyczuwalny. Nie ma problemu ze spłukaniem z wanny czy brodzika śladów po peelingu (w przeciwieństwie do peelingu z kawy).

            Ma wszystkie cechy, które peeling powinien mieć- pozbywamy się skutecznie starego naskórka, skóra jest bardziej miękka, bardziej świetlista i gładka. Używanie go jest przyjemnością, bo sam masaż nim nie drapie zbyt mocno. Sam peeling mimo małego pudełeczka jest bardzo wydajny. 

            Polecam!

piątek, 9 września 2011

Ciasto miliardera


            Potrzeba matką wynalazków. Pierwszy raz zrobiłam to ciasto z powodu chęci zjedzenia zarówno bounty jak i ciasta milionera. Tak nam wszystkim to połączenie zasmakowało, że na stałe weszło do mojego menu. Spód ciasta ma wyraźnie maślany smak, następnie mamy kajmak oraz batonik bounty. Jest mooocno słodkie i zaledwie malutki kawałek wystarczy, by się nim nasycić.
            Potrzebujemy:
350 g mąki pszennej
390 g masła (250 g + 140 g)
100 g brązowego cukru
400 g wiórków kokosowych
200 ml kremówki
140 g cukru pudru
200 g czekolady mlecznej
1 puszka kajmaku

            Mąkę wymieszaną z cukrem ugniatamy z masłem (250g). Wykładamy na blachę (piekę w silikonowych formach, wiec niczym nie smaruję, ale jeżeli są to inne niż silikonowe blachy, należy je nasmarować masłem). Ciasto nakłuwamy widelcem. Pieczemy (w  190C) do uzyskania brązowozłotego koloru (ok. 20 minut).
            Kremówkę i 140 g masła podgrzewamy, aż do uzyskania jednolitej masy. Zalewamy nią wiórki kokosowe wymieszane z cukrem pudrem.
            W tym czasie podgrzewamy puszkę z kajmakiem, aby łatwiej było go rozsmarowywać. Na upieczonym blacie rozprowadzamy karmel. Wykładamy na to masę kokosową.
            Rozpuszczoną czekoladę oblewamy ciasto.
            Ciasto włożyć do lodówki. Po kilku godzinach można je jeść. Smacznego!

środa, 7 września 2011

Gosh, She No2, deo roll-on



            Do zakupu tego właśnie antyperspirantu zachęciły mnie pozytywne opinie męskich antyperspirantów Gosh’a. Czy ten jest równie dobry?
            Na polskiej etykiecie widnieją dwa określenia: dezodorant w rolce i antyperspirant. Żadnych obietnic więcej. I w sumie nie dziwię się, iż producent był tak oszczędny w słowach. Jest on bardzo przeciętny. Przez pierwszych kilkanaście dni byłam z niego nawet zadowolona. Ale później musiałam natychmiast kupić coś innego. Nie mam problemów z potliwością, jednak ten dezodorant sobie nie poradził. Lato w tym roku nie rozpieszczało, a ja mi się zdarzyło mieć mokre plamy. Podobnie z zapachem, nie sprostał on 8 godzinom w pracy przy umiarkowanym cieple. Zapach jest delikatnie kwiatowy, troszeczkę pudrowy, ale nie jest mocno wyczuwalny. Nie kłóci się z zapachem perfum.
            Mnie nie zachwycił, więcej go nie kupię. 

wtorek, 6 września 2011

Czy sprzedawca musi przyjąć zwrot towaru?


           Sieciówki bardzo rozpieszczają klientów- długie godziny otwarcia, przyjemna muzyka, możliwość płacenia kartą oraz możliwość dokonywania zwrotów. I przy tym ostatnim zatrzymam się na dłużej, bo gdy kolejny raz usłyszę wykłócających się ludzi o nieprzysługujące im prawa, to mnie krew zaleje.
            Większość z nas, internautów, robi zakupy na odległość. Jest to bardzo wygodne- możemy nie ruszając się z domu przejrzeć oferty wielu sklepów o każdej porze. Jednak są rzeczy, które lepiej obejrzeć, przymierzyć, powąchać przed zakupem. I z tego powodu ruszamy do „normalnych” sklepów.
            Wspólną cechą łączącą sieciówki jak i sklepy internetowe jest możliwość zwrotu. W przypadku zakupów na odległość (oraz ogólnie poza siedzibą przedsiębiorcy) prawodawca przewidział taką możliwość. Mamy prawo w terminie 10 dni od zawarcia umowy, bez podawania przyczyny zrezygnować z zakupionego towaru. Część sklepów stacjonarnych korzysta z możliwości, lecz nie obowiązku, przyjęcia towaru zgodnego z umową.
            Podsumowując- przyjęcie zwrotu pełnowartościowego towaru jest zależne tylko od jego dobrej woli. Jeżeli nie jesteśmy pewni zakupu może warto przed zakupem zapytać się sprzedawcy czy istnieje taka możliwość, niż po kilku godzinach w nerwach wykłócać się o prawa, których nie ma.  A przecież ludzką rzeczą jest pogadać..
           Cieszę się, że przedsiębiorca nie musi przyjmować zwrotu- mam wtedy pewność, że nikt tego towaru nie nosił przez miesiąc. Za towar już używany powinno się płacić mniej. A jakie jest wasze podejście do tego tematu? Jesteście zwolenniczkami robienia zakupów bez ich przemyślenia i dokonywania zwrotów. A może jak ja, jak kupujecie towar to wiecie, że chcecie być w jego posiadaniu? 

poniedziałek, 5 września 2011

Essence, Ballerina Backstage, 02 Pas Des Copper

   Ta recenzja nie mogła pojawić się wcześniej. Wiem, że ta limitowana edycja pojawiła się już miesiąc temu, ale może część z was ma jeszcze możliwość nabycia produktów z tej serii.

   Do cieni w takiej postaci byłam nastawiona sceptycznie. Dawniej gdy miałam styczność z takim produktem był on strasznie tłusty i zbierał się, gdzie tylko mógł. Czy i tym razem tak było?

   Zaskoczeniem dla mnie była konsystencja produktu- gładka, śliska, ale jednak nie tłusta. Cień chwilę po rozprowadzeniu zmienia swoją konsystencję i tak jakby zasycha na powiece. Kolor jest bardzo ładny, złocisty. Mimo mnóstwa drobinek, nie jest szorstki i nawet gdy mam założone soczewki nie drażnią mi one oczu. Można nałożyć cieniutką, tylko rozświetlającą warstwę, jak i grubszą, która nie roluje się na oku, a kolor jest bardziej widoczny.


  Cień ma także inne właściwości- jest rewelacyjną bazą. Dzięki niemu moja baza Artdeco została wysłana na wypoczynek. Cień bardzo ładnie roziskrza cienie na niego nałożone i trzymają się one do zmycia. Bardzo lubię łączyć go z pomarańczowym cieniem z Catrice lub brązowymi cieniami.


(Na pierwszym nad załamaniem mam brązowy cień, drugie zdjęcie robione w słońcu, oba zdjęcia pokazują makijaż wykonany 10 godzin wcześniej)

niedziela, 4 września 2011

Jajecznica z kurkami i ostrą papryką

    Jajecznicę można dowolnie urozmaicać. Dziś podsuwam taki właśnie pomysł.

Kroimy drobno kiełbasę. Podsmażamy ją, a w międzyczasie kroimy jedną ostrą czuszkę papryki. Wrzucamy na patelnię. Dodajemy kurki (mogą być także mrożone, ale pomich uprzednim rozmrożeniu). Smażymy. W miseczce mieszamy jajko z przyprawami (u mnie curry i pieprz ziołowy). Najlepiej smakuje w jesienny dzień, podana ze świeżymi pomidorkami.
  Można smażyć na maśle, jednak mi wystarcza to, co wytopi się z kiełbasy.
  Smacznego!

Lubicie jajecznicę? Z jakimi dodatkami?

sobota, 3 września 2011

IsaDora, Wonder Nail, 182 Summer Red


        Kupiłam go w zestawie miniatur tej firmy (ha, właśnie sobie uświadomiłam, że to nie Artdeco). Wyboru kolorów nie było. Do uniwersalnego zestawu, został dodany uniwersalny lakier. Czerwony. Nie jest krwistoczerwony, ani malinowy. Opis koloru jako czerwony wystarczy.

          Lakier pięknie się błyszczy. Rozprowadza się też dobrze, nie jest ani zbyt płynny, ani zbyt ciągnący. Pędzelek dość długi, cienki, elastyczny. Malowanie nim paznokci jest przyjemne. Nie tworzą się bąble i czas wysychania też nie jest zbyt długi (bez żadnych wspomagaczy). Brzmi jak pozytywna opinia, prawda? No cóż, tak nie jest. Paznokcie pomalowałam wieczorem, a już następnego dnia rano miałam przetarte końcówki. Po jednym dniu nadaje się albo całkowicie do zmycia, albo do zamalowania.

        Cóż, ten lakier zdecydowanie nie zachwyca. 

piątek, 2 września 2011

Jak gotować kukurydzę?

     Moim niezawodnym sposobem na przyrządzenie kukurydzy jest gotowanie jej przez 40 minut (lubię mięciutką) w wodzie z dodatkiem odrobiny winegretu i cukru. Jeżeli chcemy podzielić kukurydzę, polecam ją przełamać, a nie kroić. Będzie łatwiej. Nigdy nie wolno do gotowania dodawać soli, bo kukurydza wtedy twardnieje. Zajadam z masełkiem i czasem solę.


     A jakie są wasze sposoby na przyrządzenie kukurydzy?

Jeżeli chcemy przygotować kukurydzę na grillu polecam posmarować ją masłem, przyprawić i zawinąć w folię.

czwartek, 1 września 2011

Nyx, 529 Thalia


NYX oferuje nam całą gamę nie tylko kolorów pomadek, ale także ich wykończeń.


Thalię lubię, nałożona cienką warstwą jest taka neutralna i pasuje do makijażu w różach lub fioletach. Jest bardzo kremowa i dobrze aplikuje się na usta. Nie nawilża, ale i nie wysusza. Kolor trzyma się dość długo. Nie znam odpowiednika tego koloru w innych firmach, a może wy znacie? Jej wykończenie określiłabym jako satynowe ze skłonnością do matu. Jest całkowicie bezdrobinkowa. Samodzielnie używam jej sporadycznie, częściej stanowi bazę pod różowy słabo kryjący błyszczyk.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...